> Gdyby chodziło o 1000 czy 1000000 sztuk - postawiłbym na LM5001 czy
>> inny specjalizowany kontroler z wbudowanym kluczem. Przy 1 sztuce
>> LM5001 staje się kłopotliwy - niedostępny w sklepie za rogiem, drogi.
> No to mamy dokładnie odwrotne podejście. Przy jednej sztuce wszystko
> jest drogie i szkoda marnować czas na optymalizacje kosztu części, a w
> sklepie za rogiem nie byłem od 15 lat -- po dwóch-trzech dniach się
> zamówienie materializuje na biurku. Trzeba szybko zrobić swoje i zająć
> się kolejnym zadaniem. Gotowy kontroler z MacDonalda bardzo w tym
> pomaga. Podłącza się wg datasheetu i zazwyczaj rusza od razu. Ciekawe,
> ile osobie bez większego doświadczenia zajmie opanowanie właściwego
> użycia 3843, w szczególności kompensacji rampy.
Kompensacja rampy jest konieczna przy trybie CCM i wypełnieniu powyżej jakiś 60% - poniżej jest stabilnie bez kompensacji rampy.
I jak sobie potem przeliczy kilka złotych "oszczędności" na lepszym
> kontrolerze na godziny filozofowania, czemu to nie chce działać, to
> będzie sobie pluł w brodę. Co innego właśnie w masówce -- dolar
> zaoszczędzony na sztuce to 1000 dolarów zysku nawet w małej skali.
> Jest się po co schylać.
Oszczędność jest na kosztach przesyłki, na cenie hurtowej i - przede wszystkim - na robociźnie. Dlatego w masówce opłaca się używać rozwiązań wszystkomających a w pajęczarstwie można sobie pozwolić na kontroler ze sklepu za rogiem i tranzystorów z dna szuflady.Osobiście mam dużo szuflad i takie rzeczy jak UC384x, SG3525, TL494, MC34063 wyciągam po prostu z szuflady. Jak również całą masę innych standardów aktywnych i pasywnych.
Po LM5001 trzeba do DigiKeya czy Mousera, bo Texas Instruments ograniczył liczbę dystrybutorów do kilku na świecie. Przy kupnie jednej sztuki koszt przesyłki jest morderczy.