Wczoraj "PGE" podłączało nowego sąsiada do sieci. Wkopali nową skrzynkę po drugiej stronie ulicy i podłączyli ją do mojej więc miałem chwilową przerwę.
Ekipa która przyjechała, to nie byli ludzie z PGE tylko kontraktorzy. Już wcześniej pytałem na różnych budowach i zawsze są to różni podwykonawcy. Prawilni pracownicy PGE przyjeżdżają tylko wtedy kiedy trzeba odczytać licznik lub zgłosi się awarię w zasilaniu.
To jedna uwaga. Druga, dotyczy tego jak wczoraj panowie poradzili sobie z podpięciem drugiej skrzynki do zasilania. Było ich pięciu, absolutnie przemili panowie, podeszli zapytali się czy mogą wyłączyć zasilanie na
15 min, czy wole teraz czy za jakieś 2h...
Dwóch z nich poniżej 30, dwóch koło 40 i jeden solidnie koło 60.
Zgadnijcie którzy nosili skrzynkę i machali łopatami, którzy operowali koparką i pokazywali ręką co i gdzie, a który rozłączał i podłączał zasilanie?
Ja podpowiem tylko tego ostatniego. Ten najstarszy "dziadek", miał taką sporą poduchę którą położył przed moją skrzynką, grubą parę gumowych rękawic i klęcząc na tej poduszce w tych rękawicach, najpierw rozłączył moją skrzynkę "na żywo", potem poczekał aż inni pogrzebali w nowej skrzynce, a potem tak samo załączył zasilanie po mojej stronie.
Być może się nie znam, ale zastanowiło mnie czy taki sposób pracy wybrali sobie sami czy ktoś inny chce zaoszczędzić. A być może to normalna praktyka.