Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:55a7c34d$0$8369$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
To, że się różni, to jest jasne :) i wi(a)dome. Jednak z racji tego, że do żarówki wizualnie ma blisko, to dla oka jest to w miarę spokojne i dość równo rozłożone kolorystycznie. Nawet matryca w aparacie to lubi i nie ma trudności, jak przy sodówkach, przy których w niektórych aparatach trzeba wymuszać zarówkową równowagę bieli, by obraz był w miarę bliski prawdy. (wbrew pozorom, fioletu w sodówkach jest całkiem dużo)
Dokładnie. Ale spoko, przynajmniej te z mojego osiedla, jak i z ulicy Francuskiej widmo mają chyba ciagłe, bo nie widziałem nic niepokojącego w obrazie. A zaraz bym to wykrył, gdyby co.
Jak to LEDy. Wydaje mi się, że świecą jaśniej, niż rtęciówki, których się przy moim osiedlu jeszcze kilka ostało. W każdym razie, ich widmo jest dla mnie sympatyczniejsze, niż depresjonujących rudomysich sodówek, których jednak ogromną dla mnie zaletą jest to, że nie rażą w oczy, lub jest to względnie niewielkie. LEDowe też niezbyt, choć już trochę po oczach dają. A rtęciówki o takiej jasności rażą dość mocno.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
J
J.F.
Użytkownik "ACMM-033" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:mo8req$jau$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl... Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
Z tym, ze oko nie ocenia calego spektrum. Mysle tez, ze nikt jakos usilnie nie pracowal, aby to dobrze udawalo zarowke.
prawdy, to znaczy zeby wiernie pokazal to co widac w sodowym swietle, czy prawdy, tzn zeby pokazal to co by bylo widac w swietle dziennym ?
Wspolczesne uliczne sodowki maja dosc bogate widmo, no ale zolty dominuje.
Rteciowki to inna para kaloszy. Wydajnosc maja niezbyt duza - ~50lm/W i LED spokojnie moga konkurowac, przynajmniej do czasu gwarancji na wiatrak :-) W dodatku ... glowy nie dam - ale czy ta wydajnosc to liczona razem z dlawikiem, czy bez ?
A tak jak sie przyjrzalem ... niektore z tych rteciowek to chyba zuzyte, a wiele ma z kolei bardzo brudne oprawy ... i mozliwe ze kiepski reflektor. Sodowek to tez moze dotyczyc.
Hm, tak z natury, to:
-w rteciowce swieci luminofor, banka jest dosc duza, w wiec jaskrawosc mala.
-w LED tych ledow jest duzo, rozlozone na pewnej powierzchni, tez powinna jaskrawosc niezbyt duza.
-w sodowkach wlasciwe zrodlo jest bardzo male, jaskrawosc ma olbrzymia.
Na to sie jednak naklada oprawa optyczna, no i odleglosc - mozna widziec pojedyncze LED. No i zakladam ze porownujemy porownywalne moce, a nie 50W LED z 400W rteciowka :-)
J.
A
ACMM-033
Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:55a8c403$0$8376$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
W sumie też się tego nie spodziewam.
Przy zafiksowaniu na żarówkowej WB jest to w miarę wierne, nie do końca rzecz jasna, ale nie bije z obrazu rudą wiewiórą. Mój Fuji XP150 trzeba wymuszać, zaś śmiardfon umie sam się zbalansować (i w trybie nocnym rezultat jest zadziwiająco dobry), choć też ma w opcjach wymuszenie.
Te nowsze to i tak postęp wobec starszych, bo starsze, to mają światło takie rudosine, trupie takie, nieprzyjemne. Te nowsze już mniej jebiące barwą po oczach, bardziej żółte, mniej męczące. Parę lat temu kilka u mnie na TŁ wymienili i od razu zrobiło się, powiedzmy, przyjemniej. A tam, gdzie nie wymienili, to nadaje się na oświetlenie prosektorium.
Zgadza się. W jakimś programie technicznym, mieli dwie lampy, jedna, to rtęciówka, druga, to sodówka, o jednakowej mocy, zmierzyli luksomierzem. Sodówka miała coś kole dwakroć większy strumień. Poza tym ja osobiście, czyli też subiektywnie, porównując rtęciówkę i sodówkę o jednakowej jasności stwierdzam, że sodówka zdecydowanie mniej razi, a lepiej oświetla, dla mnie to ogromna zaleta.
Gdyby nie jebutna zieleń w widmie, to bym przecierpiał mniejszą wydajność.
Przyznam, że nie rozkminiałem aż tak...
Ano, brudne (kurna, mógłby ktoś choć pobieżnie jakąś szmatą to przetrzeć), wyemitowane, mrygają...
I dotyczy.
Ale powierzchnia spora, więc w sumie, pomijając straty, strumień powinien być OK. Do tego przecież świeci też zjonizowany gaz w "żarniku" (1), co swoje do widma dokłada. Da się samym żarnikiem oświetlać, choć jasność i widmo do miłych z pewnością należeć nie będą. Ale myślę, że książkę spokojnie da się czytać.
Ale i tak świeci na jednostkę powierzchni, więc powinno się IMHO wyrównać. Jestem niemalże pewien, że gdyby obtoczyć luminoforem "żarnik" rtęciówki, co skupiło by świecenie na mniejszej powierzchni, to wcale by to tak nie poprawiło sytuacji, a nie wiem, czy i nie pogorszyło. Weźmy 4 jakiebądź, byle jednakowe, żarówki i skupmy je razem. Źródło jest jasne na jednostkę powierzchni. Rozstrzelmy je teraz o ok. 20 cm w swoją stronę każda. Porównajmy, jak jasno jest na jednostkę powierzchni oświetlanej, prawie na pewno bez większych różnic. A na jednostkę powierzchni świecącej jest już daleko ciemniej.
Jasne, że aby coś porównywać, musimy mieć jakiś punkt odniesienia. Inaczej nam wyjdzie, że wicher wielkie mocne drzewo wyrwie z korzeniami, a malutki, słabiutki kłosek trawy, ledwie zegnie. I tenże po wichurze dumnie będzie rósł w górę, co najwyżej na krótki okres tracąc pion.
(1) BTW. Żarnik, po angielsku filament, co dość dostojnie brzmi. Pojąć nie mogę, czemu surowiec do drukarek 3D nazywany jest właśnie, filament? Jakim-ż to on jest żarnikiem, że mu ta nazwa ma przysługiwać? Dla mnie mało uzasadniona jest ona. Chyba, że chodzi o "włókno", "nitka", jak zeznaje Google Translate...? To tak przy okazji, za pamięci (bo zaraz zapomnę) pytam... Ale i tak po polsku ta nazwa mi nie uchodzi, bo wprowadza w błąd.
J
J.F.
Użytkownik "ACMM-033" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:moaon1$fpq$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl... Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
Ale ten obraz naprawde bije ruda wiewiora. To, ze czlowiek po paru chwilach sie przyzwyczaja i wydaje mu sie bardziej naturalne niz jest, to inna sprawa.
To, ze aparat z WB ustalonym na zarowke zmniejsza poziom zoltego i czerwonego i daje w miare przyzwoity efekt nawet przy oswietloniu sodowym, to jeszcze inna, akurat calkiem normalna ...
A swoja droga, to mnie ten automatyczny balans interesuje - jak oni to robia ? Przeciez na obrazie moze nie byc nic bialego, a nawet jak jest, to aparat nie wie co ...
No wiesz, wszyscy pisza o oszczednosci ktora daja LED, a ja patrze w te parametry, patrze, i cos doszukac sie nie moge. Klamia, czy gdzies jest maly haczyk ? A tu takie prawdopodobne miejsce .
Obawiam sie, ze to koszta idace w miliony. Nie oplaca sie :-) Trzeba podnosnik, myjke, suszarnie, (lub klosze na wymiane), organizacje ruchu ... wychodzi mi ze 4 ludzi, a wydajnosc beda mieli jaka - 4 klosze na godzine ? No chyba, ze tylko wymienic na nowe, stare do myjni, na drugi dzien zainstalowac na latarniach ... ale wtedy to 6/h + koszt mycia ?
Ale oko odczuwa jaskrawosc, a nie strumien. lm/(sr*m^2) potrzebne ..
W rteciowce ? Zarnik sporo UV promieniuje, i to tego bardzo szkodliwego ..
Ale nie oswietlanej ! Podnies glowe i popatrz na zrodlo. Tzn na zarowke, LED, swietlowke, sodowke. Wtedy oczy bola.
Dokladnie, filament to wlokno.
formatting link
Cos dlugiego, cienkiego ... wolframowy drucik np., a wczesniej weglowy. Choc po prawdzie, to wolframowa spiralka - ale spiralka to nadal drucik :)
J.
Y
yabba
Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:55a8fe97$0$8388$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Jak to aparat nie wie co to jest kolor biały. :)) Jednocześnie R, G i B mają poziom 100%.
Obserwując zachowanie kamer do monitoringu, to mam wrażenie, że element najjaśniejszy jednocześnie we wszystkich kanałach jest uznawany za biały. Śmiesznie się robi, gdy rzeczywiście w kadrze nie ma nic podobnego do koloru białego. Kamera usilnie stara się z najjaśniejszego elementu zrobić biały i wszystkie kolory się rozjeżdżają - nawet w dziennym świetle.
A
ACMM-033
Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:55a8fe97$0$8388$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Ja bym powiedział, że zalatuje. Czemu tak? Wyłączyć wymuszenie i porównać...
A ja to inne kalosze, radzę sobie, tylko pies, jak sra, to tego nie widać, bo się zlewa w jedno tło... Sama barwa nastraja depresyjnie, ale oczy, ani głowa, nie bolą.
? Żółty to kolor druku, nie światła, jakby nie patrzeć, jest negatywem niebieskiego. Jeśli aparat coś może kompensować, to raczej czerwony i zielony.
Ale nie każdy radzi sobie z tym tak, jakby należało. Dodatkowo, jestem wkurzony na producenta, że wymusza wyłącznie AWB w innych trybach, niż fotografowanie normalne... chciałbym sobie czasem zrobić nocne zdjęcie, gdzie w tle jest sporo światła sodowego... z działającym jak należy AWB zdjęcie miałbym dokładnie takie, jak potrzebuję. A tu zonk, ruda mysza i nie ma jak skorygować post factum... Szczęśliwie, piardfon ma dobrą AWB, ale minus taki, że obraz jest zaszumiony. A chciałbym sobie jeziorko w nocy ucapić, czy nocną panoramę miasta (a jest co zdjąć!)... Stateczność mogę zapewnić, ale chujowego AWB nie przeskoczę... Czas nabyć nie-małpi aparat, co mi po jego wodoszczelności w nocy?
Może ma jakoś zafiksowane proporcje, pewnie zlicza ile jakiego koloru jest na obrazie i tak koryguje krzywymi, że w rezultacie w skorygowanym obrazie, proporcje te trzymają jakieś granice? Gdybam tylko...
Ja myślę, że tu mamy coś w rodzaju syndromu PMPO, manipulacja panie, lud, nie mając punktu odniesienia łyka to, jak gołębie pszenicę...
Dlatego mówię pobieżnie. Nie wybłyszczać jak na uczczenie tysiąclecia, tylko po prostu, zetrzeć najgorszy kurz, by choć trochę poprawić wydajność świetlną, a umyć, gdy będzie konkretniejsza okazja ku temu, np. jak żarówa padnie i pójdzie wymiana, za dnia, byle nie pod prądem.
Niby można zostawiać to jak długo się da, ale, jak to gołębie obsrają, błoto z deszczem osiądzie gdzie nie powinno i już moze sobie pokorodować. Więc umyć to raczej co jakiś czas należało by. Samochód też trzeba, choćby po to, by policja nie przysoliła mandatu za brud.
Widziałem żarnik bez bańki, świedzi dość mocno widzialnie, jak na to, czego by się spodziewać.
Nie przeczę. Dlatego nie używałbym tego w mieszkaniu. Choć wiem, że byli/są gieroje, co sobie domowe solarium robią tłukąc bańkę rtęciówki i wystawiają mordę do palnika. Żeby to jeszcze kilka/naście minut, ale to wali, aż się skóra spali, a potem płacz...
Na sodówkę mogę patrzeć niemal bezkarnie. Na pozostałe nie bardzo. Ale nie czynię prób pobicia rekordu Guinnesa w głupocie, czyniąc kandydaturę do nagrody Murphy'ego. Oczy ma się jednak tylko jedne.
Ulubione zangielszczenie, jak "liquidy" do elektronicznych papierosów, tymczasem istnieje dobra polska nazwa - płyny.
No tak, ciekawe, jakby wyglądała drukarka 3D, drukująca drucikiem wolframowym... no, byłby to wtedy filament :) A po polsku powinno być wsad, surowiec. Coś mi się wydaje, że w jakimś filmiku produkującym te-te folframowe pokazywali, jak się ciągnie druta/drucika... Dobra, spadam, bo coś mącę... Albo mnie się mąci...
A
ACMM-033
Użytkownik "yabba" <g.kwiatkowski@aster_wytnij_city.net> napisał w wiadomości news:55a92fb6$0$8384$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Pewnie tak, zdaje mi się, na tym bazują foto-voodoo(?) nakładki na obiektyw, do wyrównywania WB, że podobno obraz jest piękny po tym jak nigdy :P Zwykła mleczna szybka, lub coś w tym stylu, rozpraszająca po prostu światło.
Panie, to jeszcze pikuś. Mam gdzieś kamerkę, co nawet pod NT4 ruszy, a o stery nietrudno, nie pomnę jedynie teraz jej nazwy, podpina się pod LPT. Ma una takom zajebistom AWB, że z czerwonego potrafi zrobić zielony, czy jakiś szarosiny - jak? W ciemności kieruję ją na jedyny świecący obiekt - czerwoną LED. I cuda wianki się zaczynają :))) Dość powiedzieć, jak to Bracia Rosjanie gaworzą, że czerwony przestaje nim być całkowicie :P
S
sundayman
Dawno dawno (na szczęście) temu męczyłem się z nerwicą psychosomatyczną. No czasem taka jazda, że hej... Nawet chadzałem z tym do psychiatry właśnie, neurologów itp. No i po paru latach udało mi się wyjść z tej przykrej dolegliwości.
Ale - dlaczego piszę o tym - pamiętam, że bywało czasem, że bardzo mnie wtedy drażniły jaskrawe kolory, albo określone obrazy w TV - no powiedzmy takie "denerwujące", dynamiczne itp.
Dziwne, ale tak faktycznie było. System nerwowy to jednak skomplikowane urządzenie...
I
invalid unparseable
ACMM-033 napisało:
Jeśli czysty, to nie taki bardzo kruchy i nawet niespecjalnie twardy. Blachę wolframową da się ciąć nożyczkami. Druty wolframowe nabierają twardości w czasie ciągnienia -- od śladowych domieszek z ciągadła (tak się fachowo mówi na to z dziurką). No i drutu wolframowego, choćby tego z żarówki, już się tak łatwo nie utnie, nożyczki się wyszczerbią.
Kiedyś, strasznie dawno temu, miałem skądeś szpulkę drutu wolframowego. Szpuleczka niewielka, jak pięć złotych, a było na niej coś koło 20 km. Mimo że tak cienki, że prawie go widać nie było, to uciąć było trudno. Już urwać łatwiej.
A w żarówkach halogenowych, to on jeszcze dodatkowo rekrystalizuje w wielkie monokryształy, co kruchości sprzyja. O, tak to wygląda:
http://148.81.130.53/bulba.jpg Nowe włókno (lub nieużywane, tu od świateł drogowych) jest jeszcze na tyle elastyczne, że daje się skręcić w spiralkę. Przechodzone łamie się od byle wstrząsu. Zwłaszcza na zimno, bo podgrzane staje się bardziej elastyczne. To tłumaczy fakt, że odkąd jest obowiązek całodobowej jazdy z włączonymi światłami, to żarówki starczają na dłużej. Bo wreszcie mają szansę przepalić się jak każda porządna żarówka -- przy włączeniu prądu. Kiedyś prawie nigdy się nie przepalały, tylko na zimno łamały się od wstrząsów (a to dla żarówki musi być nie lada dyshonor).
A
ACMM-033
U¿ytkownik "sundayman" snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:mobo6u$eot$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...
Wiem doskonale...
Tylko lekarz musi byæ dobry i wyj¶æ poza proszki, zobaczyæ cz³owieka.
To przykre w prze¿ywaniu. Najgorsze, ¿e czasem w takim stanie napêdza siê b³êdne ko³o, ¿e z racji choroby, upo¶ledzenia, nie jest siê w stanie porz±dnie dzia³aæ. A jak nie jeste¶ w stanie dzia³aæ, to bywa, ¿e maj± w dupie to, czy jako¶ do tego dzia³ania pobudziæ, czy nie, natomiast je¶li np. masz krzywo ogolon± brodê, czy pognieciony ko³nierzyk, to ochoczo siê tob± zajm±, ma³o siê za to nie wieszaj±c. To oczywi¶cie skrót my¶lowy, ale co poradzimy na to, i¿ leczenie psychiatryczne wygl±da czasem tak, jak szwejkowskie panaceum - na wszystko lewatywa...
Ano w³a¶nie. Dlatego ja tak dociekam, czy to nie jest np. jaki¶ uraz zwi±zany z kolorem, lub widmem ¶wiat³a, dlatego sugerujê wykonanie podwójnej (a nawet bym powiedzia³, ze potrójnej - za chwilê wyja¶niê co mam na mysli) próby. Pomnym bêd±c, ¿e w jednej z najniebezpieczniejszych chorób wspó³czesnej cywilizacji, niedokrwiennemu udarowi serca, znanemu jako zawa³ (chocia¿ krwotoczny - tamponada - jest jeszcze gorszy, bo nie daje szans prze¿ycia, jesli siê go nie uprzedzi w porê), czasem jedynym objawem jest brak jakichkolwiek objawów, to czê¶ciej co¶ siê jednak czuje. Kto by podejrzewa³, ¿e maj±c niewielk± sraczkê, zw³aszcza, gdy np. jad³ ciê¿ki obiad, jako JEDYNY objaw, ma natychmiast pêdziæ na pogotowie, bo nie do¿yje do wieczora? Kto z niewielkim stanem podgor±czkowym bêdzie podejrzewaæ swój jeden z niezdublowanych przez naturê organów (ju¿ nawet mózg jest jakby dwuczê¶ciowy), ¿e w³a¶nie odmawia pracy z racji braku zasilania? S³ysza³em (i osobi¶cie widzia³em te¿) o licznych przypadkach, ¿e wstrêt przed czym¶, b±d¼ dziwna reakcja na jaki¶ czynnik, wystêpowa³a mimo pe³nego fizycznego zdrowia, a przyczyn± okaza³o siê nie chore co¶-tam, ale jakie¶ przykre prze¿ycie z przesz³o¶ci, którego siê ju¿ ¶wiadomie nie pamiêta i mimo wysi³ków w³asnych przypomnieæ nie mo¿e, dopiero terapia psychologiczna, psychiatryczna, psychoanalityczna (w .pl raczej nieczêsta), czasem hipnoza, dociera³y do czego¶ skrytego w g³êbi i np. mog³o siê okazaæ, ¿e totalna pierdo³a, dziecko dwuletnie przestraszy³o siê ¶wiec±cej na niebieskawo jakiej¶ kontrolki, bo kto¶ w momencie jej zapalenia krzykn±³, albo tramwaj wyj±tkowo g³o¶no zazgrzytal po szynach na zakrêcie... I teraz z niewiadomego powodu, jak doros³y ju¿ patrzy na niebieskie ¶wiate³ko, to albo g³owa boli, oczy ³zawi± (jak z przeci±¿enia), poci siê, a pot stresowy podobno ¶mierdzi niezale¿nie od mycia, denerwuje siê czym¶ i nie wie czym, bo mózg uruchomi³ mechanizmy obronne i np. z p³aczu dziecka przekierowa³ na przeklinanie doros³ego. Mózg robi takie numery i wtedy jeszcze trudniej z³apaæ pierwotn± przyczynê, bo mamy teraz problem dotrzeæ do momentu przekierowania i potem dopiero do pierwotnej przyczyny.
Do Niani jeszcze - Zasuwaj wiêc wa¶æ do doktora, najlepiej pierwszego kontaktu, niech ci porobi badania (i to mo¿liwie du¿o, krew, siku, morfologia, OB, próby w±trobowe, elektronicy warto, aby zrobili próbê na zawarto¶æ o³owiu, mnie w ka¿dym razie przy przyjmowaniu do pracy w ³±czno¶ci robiono, jeszcze co¶, jak siê da), czy np. nie masz cukrzycy, to bardzo podstêpna choroba, bo poczujesz j± dopiero wtedy, gdy bêdzie ju¿ rozwiniêta. D³ugo, bardzo d³ugo bywa tak, ze JEDYNYM, podkre¶lam - JEDYNYM objawem cukrzycy jest BRAK JAKICHKOLWIEK OBJAWÓW. Co¶ jak chyba u Mro¿ka "Jedynym dowodem na istnienie cywilizacji pozaziemskich jest to, ¿e siê z nami nie kontaktuj±". Wzrok - je¶li nosisz okulary, to sprawd¼, czy maj± w³a¶ciwe parametry, czy nie wykazuj± aberracji, czy to sferycznej, czy chromatycznej, sprawd¼, czy masz zeza, czy nie masz pocz±tków zaæmy, a zw³aszcza jej najgorszej odmiany, zaæmy zielonej, czyli jaskry. Pewnym sygna³em, ale nieswoistym, jest np. wyj±tkowo niska tolerancja na alkohol. Kolejnym wraczem bêdzie neurolog, ale te¿, serio mówiê, warto by siê zakreciæ wokó³ dobrego psychiatry, to te¿ przecie¿ lekarz i jego zadaniem jest nam pomóc, je¶li mamy problemy. Psycholog te¿ mo¿e co¶ pomóc, choæ do tego ostatniego chyba trzeba skierowania, za³atwisz to u lpk (lekarza pierwszego kontaktu). Nic przed lekarzem nie ukrywaj, on to zachowa w tajemnicy. Summa summarum - lpk, neurolog, okulista, psychiatra, tak¿e wsparcie psychologiczne... zagadaj z lpk, by ciê odpowiednio pokierowa³ (nie wiem, czy to prawda, ale mi siê o uszy obi³o, ¿e do okulisty ju¿ jest, albo ma byæ od niebawem skierowanie, co¶ tam b±czyli w mediach). Ju¿ sama ¶wiadomo¶æ, ¿e czynnie dzia³asz, aby ustaliæ przyczynê dolegliwo¶ci, mo¿e daæ nadspodziewanie dobry wynik - dolegliwo¶æ mo¿e znikn±æ, lub ulec znacznemu st³umieniu. Ale badania przeprowad¼ w komplecie. I sraj na to, jesli kto¶ ci bêdzie wypomina³ leczenie u "tego od czubków", mam na to dobry dowcip: Ko³o domu wariatów, zepsu³ siê facetowi samochód, nie chce odpaliæ. Grzebie siê go¶ciu z tym godzinê, dwie, a motor jak nie zaskakiwa³, tak nie zaskakuje. Podchodzi wariat i proponuje pomoc, facetowi w desperacji jest ju¿ wszystko jedno, zgadza siê. Wariat podchodzi, co¶ tam grzebie kilka sekund...
- pan odpali. Facet przekrêca kluczyk, silnik zaskakuje od dotkniêcia, pracuje równo, czysto, facet oczy w piêæ z³otych, kopara do ziemi...
- Rany julek, jak pan to zrobi³?? Wariat na to:
- Ja prosze-m-¿ pana szanownego, jestem wariatem, ale nie idiot±! A Ty - hehe, nie zdziw siê, je¶li dostaniesz skierowanie na zbadanie b³êdnika... nie masz objawów choroby lokomocyjnej? To nie musi byæ od razu rzyganie i/lub nudno¶ci, md³o¶ci. Bo nawet, je¶li siê potwierdzi, ¿e co¶ rzeczywi¶cie masz, to stosuj±c odpowiednie leczenie, mo¿na ¿yæ w du¿o wiêkszym komforcie, np. wspominana przeze mnie cukrzyca, choroba ciê¿ka i nieuleczalna, prawid³owo prowadzona, daje mo¿liwo¶æ d³ugiego i wspania³ego, komfortowego ¿ycia. Tak samo, je¶li wyjdzie, ¿e te diody rzeczywi¶cie co¶-tam niew³a¶ciwie pobudzaj±, to lekarz mo¿e daæ leczenie, które byc mo¿e nawet ca³kowicie usunie objawy, lub st³umi je do poziomu, który nie bêdzie stanowi³ dyskomfortu, lub dyskomfort ten bêdzie na tyle niewielki, ¿e zupe³nie zno¶ny. Zawalcz o siebie, o swoje zdrowie! Warto! My¶lê, ¿e grupa siê zgodzi - bêdziemy ciê, choæby duchowo, milcz±co, wspieraæ w tej walce (choæ mo¿e w³a¶ciwszym miejscem formalnie by³a by grupa pl.sci.medycyna, jednak nie wiem, czy ona jeszcze ¿yje). Czujê, ¿e warto ci podaæ rêkê. Jak zd±¿y³e¶ zauwa¿yæ, niektórzy z nas te¿ bili siê z problemami neurologicznymi i psychiatrycznymi, nie jest to ani grzech, ani choæby najmniejszy powód do wstydu, a jesli kto¶ by sobie drwi³, to wystawia negatywne ¶wiadectwo wy³±cznie sobie. Zgodnie z powiedzeniem "niech siê wstydzi ten kto widzi", rozg³aszanym te¿ jako "... ten co widzi", to nie ty, ani ktokolwiek z tak± przypad³o¶ci±, masz powód do wstydu. Tu jest ¶wietne spostrze¿enie na takie tematy:
formatting link
cytat trzeci - nie trzeba komentowaæ, mówi sam za siebie. Warto, aby ka¿dy go przeczyta³.
S³ówko jeszcze o wspomnianej przeze mnie "potrójnej" ¶lepej próbie. A dok³adniej, to o to mi chodzi³o, by prócz rozró¿nienia LED/nie-LED, podaæ tak¿e celowo ubarwiane ¶wiat³o z jednego i z drugiego ¼ród³a, tak, aby kolorem zasugerowaæ, czy st³umiony, zamaskowany czynnik dra¿ni±cy da znaæ o sobie, je¶li tak, to w jakim stopniu, a je¶li nie... to mo¿e oznaczaæ czynnik psychologiczny. Ja te¿ leczê siê w tych tematach, choæ o co innego mo¿e, podam tyle, ¿e moja rozwlek³o¶æ w pisaniu ma przyczyny tak¿e w tym. Wiêc nie jeste¶ sam ze swym problemem.
A
ACMM-033
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...
St±d moje raczej, podyktowane wynikiem trzykrotnej próby - próbowalem dalej dzia³aæ na resztce w³ókna, z identycznym rezultatem. Pêka³o, jakby ca³e by³o twarde, mo¿e dlatego, ¿e jednak u¿ywane?
Wiem Jarku, co to ci±gad³o - i, ¿e jak np. ci±gniemy druta, to musimy go, nie pomnê na ile zale¿nie od materia³u, "odpuszczaæ" przed kolejnym ci±gniêciem, coby nie by³ "pêkaty"...
Spodziewa³bym siê tego...
A od dobrych "ostrych" da³o siê?
Aha, dok³adnie tak, kojarzê to zjawisko, w³ókno jakby obsyfione czym¶, jakbym spi³owa³ opi³ki z blachy ¿elaznej i przymagnesowa³y siê one do w³ókna, takie wra¿enie.
No to kojarzê, czemu moje kruche by³o. Choæ ono akurat od d³ugich w³a¶nie by³o, to jedno... i z ¿arówki OIDP, H3, tej pêkatej, jak od Syreny.
No, ka¿dy udar przy w³±czeniu, to bym powiedzia³, ¿e ulatuje "kawa³ek duszy", a¿ uleci ca³o¶æ.
Mnie siê ostatnio przepali³a ¿arówka... a raczej ¿arówa 150W, w trakcie ¶wiecenia zaczê³a przygasaæ i wyda³a ³abêdzi ¶piew, ³agodnie gasn±c do reszty... mo¿e dlatego ³agodnie, ¿e akurat by³a zasilana przez diodê (1N4005 ¶wietnie siê nadaje), bo zwykle by³o do¶æ g³o¶ne "jeb", gas³o gwa³townie i wywala³ bezpiecznik, z rzadka nawet g³ówny. Poza konkursem powiem, ¿e siê wkurzy³em, w Kastoramie kupi³em jedn± du¿± 60/270W ¶wietlówkow± (1) "ciep³±" i cztery ma³e LEDowe 3.5/33W zimne (1), wybitnie cha³upniczym sposobem zmontowa³em to z zachowaniem BHP (powiedzmy...), i mam wreszcie wygodne, b. jasne ¶wiat³o 4160lm + 4x250lm. Ale ¶wietlówki te¿ potrafi± zaskoczyæ, zdarzy³o mi siê, ¿e kiedy¶ mi jedna pufnê³a i wysiad³o ¶wiat³o. Odlutowa³ siê, o ile by³ przylutowany, kabelek zasilaj±cy, smyrn±³ po p³ytce, demoluj±c j± elektrycznie, mejd in czajna chyba.
A jak lampka z tak± ¿arówk± przewróci siê, czy upadnie, to szlag trafia wymieniaæ kolejn± ¿arówkê. LEDowe upadaj± i ¿yj±. Ile razy mi upada³a z hukiem moja latarka LEDowa, nie zliczê. I wszystko ¿yje. A na bunkry kiedy¶ pojecha³em, ponad 400 km podró¿y (w linii prostej ok. 380 km na zachód od Wa-wy) i przed samym wej¶ciem do bunkra latarka mi fiknê³a kozio³ka upadaj±c na glebê, skutek wiadomy, ¿arówkê przenios³o do krainy wiecznej jasno¶ci. Gdyby to LEDowka by³a... ale to 25 lat temu oko³o... Mimo, ¿e powiedzmy, i¿ jestem tradycjonalist±, dzi¶ ¿arówkowej latarki bym raczej nie kupi³ - pr±do¿erna i wra¿liwa na upadek...
(1) Stale siê zastanawiam, co to za paradoks, oksymoron, czy inna cholera, ¿e im ¶wiat³o ma ni¿sz± temperaturê barwow±, tym jest "cieplejsze" maj±ce
2700K jest cieplejsze od maj±cego 6400K (tak maj± te, co kupi³em i wolê te bia³e ma³e, je¶li o barwê chodzi). A ju¿ maj±ce 22kK, które znalaz³em wg jakiej¶ tabeli, ¿e by³o by fioletowe, to totalnie zimne...
I
invalid unparseable
ACMM-033 napisało:
W przypadku oświetlenia LEDowego, o oczywista zaleta, również w samochodach. Ale jeśli chodzi o lampki (nie o latarki jaskiniowe), to takie szlagiem trafianie przy upadku też jest zaletą. Nawet wymuszaną przez niektóre normy. Żarówmę można zrobić w wersji mniej lub bardziej wstrząsoodpornym, o czym niektórzy dowiadują się z tego, co się teraz wykłada w sklepach. Lampka, która się przewróciła, powinna zgasnąć. Bo mogło ją ściągnąć dziecko na dywan. A to już może być krok do pożaru. Te niewstrząsoodporne realizowało się przez odpowiednie, rzadsze, podparcie włókna.
Też już dawno na to zwróciłem uwagę. No ale coś, co ma 20000 stopni trudno nazwać "ciepłym". To stara cholera -- mamy ją w języku jeszcze z czasów, kiedy znano niewiele więcej źródeł światła ponad to od domowego ogniska i poświaty księżyca w chłodzie nocy.
Jarek
Y
yabba
Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:55a95a93$0$2205$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
To elementarne. Modelka zwykle podczas zdjęć się uśmiecha. I jak to modelka, ma śnieżnobiałe zęby. I już aparat ma podany wzór bieli w kadrze.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.