Mostek Polaka

Apr 03, 2014 54 Replies

S³abo. Jak w³±czam pierwsze, to mi drugie wyskakuje ;-) S.

formatting link
No to jeszcze parê lat i mo¿e nasze dzieciaki w szkole dowiedz± siê kto tak naprawdê, potrafi³ 4 diody zlutowaæ ;-) A jak nazwaæ ten mostek:
formatting link
Ca³kiem ciekawe rozwi±zanie. Jeszcze nie czyta³em, ale po schemacie widaæ, ¿e MOSFETY wspomagaj± tê diodê. Wygl±da tak, ¿e MOSFET ma przewodziæ w³a¶nie wtedy, gdy i dioda ("body") przewodzi. W kierunku takim, jak przewiduje "szkolna ³awka" - jest w stanie zaporowym. S.

Pan Jan napisał:

[...]

Chyba kiedyś już tu o tym wspominałem. Gdzieś tak za Gierka znajomemu do instytutu przysłali na jakąś wymianę Koreańczyka. Wiadomo z któej Korei. Koreańczyk patrzy na wykres krzywej dzwonowej w jakimś opracowaniu i pyta "-- Szto eto?" Po krótkim wyjaśnieniu usiłuje dowiedzieć się dalej "-- Gauss? Ja nie znaju, kto eto takoj?" -- Giermanskij matemtik. "-- Da, a on s Zapadnoj Giermanii, ili Wastocznoj?".

Pan Michał Baszyński napisał:

formatting link

No w³a¶nie. Tu te¿ podejrzana sprawa. Krzywa nazywa siê rozk³adem normalnym, a nie ¿adnego Gaussa.

Gauss mia³ jedno wielkie odkrycie: "podanie konstrukcji siedemnastok±ta foremnego przy u¿yciu cyrkla i linijki" "Gauss by³ tak dumny ze swojego odkrycia, ¿e pod koniec ¿ycia prosi³, aby zamiast epitafium wyryto na jego nagrobku regularny 17-k±t. Kamieniarz nie podj±³ siê jednak tego zadania, bowiem taki wielok±t nie ró¿ni siê zbytnio od ko³a. Zamiast tego na piedestale pomnika umieszczona zosta³a 17-ramienna gwiazda" I nie wiem, czy ja widzê poprawnie, ale na jego grobie nie ma ¿adnej siedemnastoramiennej gwiazdy:

formatting link
inne, jakby 3, ale one to chyba bardziej Gwiazdy Dawida. S.

Pan Sylwester Łazar napisał:

Bez jaj, opisał też algorytm wyliczania daty Wielkanocy!

No w³a¶nie. Wygl±da na to, ¿e umiarkowane nawet odkrycia Polaków s± oklejane niepolskimi nazwiskami w naszym kraju. Mimo, ¿e to g³upie, jednak wywwindowane do absurdu. I w dodatku tylko w Polsce. Jak dla mnie to lekko ¶mieszne, choæ denerwuj±ce. Problem w tym, ¿e ja sam przez lata t³uk³em to dzieciom do g³ów. No ale có¿... tak mi to wlewano do g³owy, a internetu nie by³o. Dzi¶ mo¿na wszystko sprawdziæ. W³a¶nie poczyta³em o tym Greatzie. Leo Graetz "...is named after him, as is the diode bridge rectifier circuit invented by Polish electrotechnician Karol Pollak and popularised by Leo Graetz in Elektronische Zeitung in 1897."

Okazuje siê, ¿e jego ojciec to:

Heinrich Graetz (ur. jako Tzvi Hirsh Graetz 31 pa¼dziernika 1817 w Ksi±¿u Wielkopolskim, zm. 7 wrze¶nia 1891 w Monachium) - niemiecki historyk i twórca szko³y historycznej. Uczony pochodzenia ¿ydowskiego, profesor, autor pierwszej syntetycznej historii ¯ydów od czasów biblijnych do czasów mu wspó³czesnych. Dzie³o to w jedenastu tomach ukaza³o siê w latach 1853-1876. By³ synem szojcheta (rytualnego rze¼nika ¿ydowskiego, wykonuj±cego szechitê). Jako m³ody cz³owiek pobiera³ nauki w jesziwie w Wolsztynie. Pó¼niej próbowa³ dostaæ siê na uniwersytet w Pradze, ale nie uzyska³ tam prawa pobytu; wróci³ wiêc do Prus, gdzie od 1837 do 1840 mieszka³ i pobiera³ nauki u ortodoksyjnego rabina Samsona Hirscha w Oldenburgu;

S.

Ju¿ przeczyta³em. Autor tam pisze, ¿e po starcie te diody w MOSFETACH pracuj± samodzielnie, gdy¿ napiêcie na wyj¶ciu nie osi±gnê³o napiêcia do wysterowania bramek MOSFETów. Te MOSFETy maj± Ugs ok. 6V. Po starcie mog± siê trochê grzaæ, zanim napiêcie na wyj¶ciu nie osi±gnie odpowiedniej warto¶ci. Tak czy inaczej, prostownik synchroniczny mo¿e byæ ciekaw± alternatyw± w czasie gdy uC pobieraj± niewielkie napiêcia. Rozwi±zanie podstawowe, które tam jest opisane w oparciu o 2 mosfety, d³awik i kondensator mog± pracowaæ dla "bardzo ma³ych napiêæ". Nie napisa³ jakich, ale co¶ mam wra¿enie, ¿e uC mo¿e spokojnie ruszyæ z takim prostownikiem. Podajê jeszcze raz skrócony link, bo tamten siê z³ama³:

formatting link
Autor te¿ jakby z polskim nazwiskiem: Alan Adamsky S.

W dniu 2014-04-03 23:08, Grejon pisze:

Jak stary warszawiak, przez pewien czas mieszkający na Nowotkach (ul. Marcelego Nowotki) pamiętam jeszcze w ulice Woroniczą i Komarową.

Pan Andrzej napisał:

A ja także Strusią.

Jarek

Użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:

Żeby nie było wątpliwości - po rosyjsku dworzec np. kolejowy nazywa się zupełnie inaczej, więc ten Dworcow, to musi być niezła postać.

Pan Maciek napisał:

Legenda głosi, że Rosjanie podczas wizyty w Londynie zobaczyli Vauxhall Station i zapytali co to jest. Nazwę zapamiętali, i na dworce budowane w Rosji też tak zaczęli mówić.

Za moich czasów dostanie trójki z minusem z rosyjskiego, to był czyn patriotyczny. No więc mój znajomy (dość znany profesor w swej dziedzinie) pod koniec komuny oprowadzał po Warszawie radziecką delegację. Gdy jechali przez obecne Rondo Czterdziestolatka, pokazał im ruchem dłoni budynek obok i wydukał "a eto Cientralnyj Dwariec". Miny zrobili zdumione -- musieli sobie pomyśleć, że zwyczaj budowania Centralnych Pałaców, i to tak właśnie wyglądającycj, to jakaś polska osobliwość.

Dnia Fri, 4 Apr 2014 22:29:36 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Fonetycznie by pasowalo, zreszta sami tak pisza,

formatting link
ale cos mi sie tu nie zgadza.

formatting link
"wokzal" w Petersburgu - 1838
formatting link
"wokzal" w Petersburgu - 1847

formatting link

Zreszta sami jakby przestali uzywac

formatting link
Tu jest chyba rozsadne wyjasnienie
formatting link
"Another likely explanation is that the first Russian railway, constructed in 1837, ran from Saint Petersburg via Tsarskoye Selo to Pavlovsk Palace, where extensive Pleasure Gardens had earlier been established. In 1838 a music and entertainment pavilion was constructed at the railway terminus. This pavilion was called the Vokzal in homage to the Vauxhall Pleasure Gardens in London.

Another proposed explanation is that the word is a loan from Dutch "wachtzaal", meaning "waiting-room", since a substantial station would have such an edifice.

The word "voksal" (воксал) had been known in the Russian language with the meaning of "amusement park" long before the 1840s and may be found, e.g., in the poetry of Aleksandr Pushkin: На гуляньях иль в воксалах / Легким зефиром летал (To Natalie (1813): "At fêtes and in voksals, /I've been flitting like a gentle Zephyrus". According to Vasmer, the word is first attested in the Saint Petersburg Vedomosti for 1777 in the form фоксал, which may reflect an earlier English spelling, Faukeshall. Englishman Michael Maddox established a Vauxhall Gardens in the Saint Petersburg suburbs (Pavlovsk) in 1783, with pleasure gardens, a small theatre/concert hall

J.

Pan J.F. napisał:

To jak w radzieckiej anegdocie o kołchoźniku, co to opowiadając towarzyszom o wycieczce do Moskwy, nie umiał sobie przypomnieć tytułu opery, na którą go zabrali -- "Leningrad wiesnoj...? Niet.... Talin zimoj...? Toże niet... Da, to było Riga Lietom!"

Czasem jednak te fonetyczne inspiracje idą w drugim kierunku, jak choćby tu --

formatting link

A mnie, jako wrocławianina, gdzie ulice są jakie, a nie czego, zawsze uderzały takie nazwy jak „ul. Śmigłowca”. We Wrocławiu byłaby „ul. Śmigłowcowa”.

Pan Grzexs napisał:

Wtedy by ktoś mógł zapytać, kto to taki był ten Śmigłowcow i dlaczego on nie Wiertaliotow, albo zgoła Gielikopterow. Wrocławskie ulice są może konsekwentnie 'jakieś', ale nigdy nie są 'czyjeś', najwyżej 'kogoś' -- jest więc tak, jak w innych miastach Polski. Ale idźmy dalej na południe -- w Czechach może być "ul. Jana Masaryka" (w Pradze jest), ale może to być też "ul. Masarykova". Spotkałem na Słowacji, to inny język, ale czeskie ulice mające ludzkiego patrona też są często z końcówką "-ova".

My w Warszawie mamy dwie ulice -- jedna Husarii, druga Husarska. Ta druga, jak mniemam, milsza wrocławianom. Ale to różne ulice. Jeszcze dalej na południu, na Bałkanach, normalną rzeczą bywa, że nazwa tej samej ulicy może przybierać zupełnie różne formy. Na przykład "ul. Sedam Kaštela" w Splicie, to to samo, co "ul. Kaštelanska" ("ul. 7 kaštela" albo "Kaštelanska ulica" też można napisać i nikt się nie będzie czepiać).

W dniu czwartek, 3 kwietnia 2014 14:07:03 UTC+2 użytkownik Sylwester Łazar napisał: [ciap]

nie żebym się czepiał ale we Wrocławiu na cmentarzu przy ul. Ślężnej są innego zdania czy on fizyk był niemiecki :) a przy okazji na tym samym cmentarzu leży inny z tej rodziny znany z wielotomowej historii, bynajmniej nie Niemców.

Andrzej Kamieniecki

innego zdania czy on fizyk by³ niemiecki :) a przy okazji na tym > samym cmentarzu le¿y inny z tej rodziny znany z wielotomowej historii, bynajmniej nie Niemców.

A tak. Nie skorygowa³em tego, bo to by³a tylko niepe³na informacja. By³ Niemcem, ¿ydowskiego pochodzenia. Jednak, jego ojciec Heinrich Graetz mia³ ca³kiem sensowne pogl±dy. Jego w³asne s³owa: Graetz wykazywa³ ¿e czêsta u rabinów sk³onno¶æ do talmudycznej praktyki analizowania najdrobniejszych aspektów ka¿dego problemu i "rozszczepiania w³osa na czworo" wywo³uje silny sprzeciw otoczenia, ¿e jeszcze gorzej ¯ydom s³u¿y zwyczaj - jak sam to sformu³owa³ - "przekrêcania faktów, chytrego mamienia ludzi" oraz "szukania przyjemno¶ci i poczucia wy¿szo¶ci z udanych oszustw".

W zwi±zku z powy¿szym, to, ¿e mostek nazwany nazwiskiem jego syna jest g³upie, jednak pogl±dy ojca wydaja siê bardzo m±dre. S.

Może też być Masarykova Třída (w Ołomuńcu).

Zawsze byłem przeciw ulicom "czyimś" czyli "imienia kogoś". Różnie to z tymi patronami bywa, zwłaszcza tymi związanymi z polityką - a to okazuje się, że niesłuszny ideologicznie, a to, że się dopuścił, a to, że z nadania określonych sił. Nawet i artystom czy naukowcom można coś doczepić - niby wielki naukowiec, nagrodzony noblem, a bił żonę!

A wracając do Wrocławia - jest tu ciekawy przypadek - ul. Wróbla. Sam prof. Miodek się wypowiadał - i nie jest to ulica "kogo/czego" Wróbla, ale "jaka" Wróbla. Tylko, że nie da się tego poznać na pierwszy rzut oka. Ale "mieszkam przy Wróblej", a nie "przy Wróbla".

Ale co to wszystko wspólnego z elektroniką?

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required