W ramach zabawy z "antycznymi" rozwiązaniami zacząłem ostatnio eksperymentować z kilkoma egzemplarzami 8048, które leżały u mnie w szufladzie. Złożyłem układ testowy na płytce i napisałem program do migania diodami w asemblerze. Scalak bliżej niezidentyfikowanego producenta działa bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Natomiast gdy włożyłem w podstawkę MAB8048H od Philipsa, zaczynają się dziać dziwne rzeczy - przeważnie program nie startuje po podłączeniu zasilania, czasem startuje i działa chaotycznie. Układ resetu jest wykonany zgodnie z notą katalogową - z wykorzystaniem kondensatora 1uF i rezystora 1k (ograniczający prąd zwarcia po naciśnięciu przycisku). Próbowałem zwiększyć kondensator przy pinie reset (najpierw do 2,2uF, potem do 10uF) oraz zastosować inny rezonator kwarcowy (z 6MHz do 4MHz). Jeśli ręcznie wykonam reset, to program działa już stabilnie. Wszystkie posiadane egzemplarze MAB8048H zachowują się w ten sam sposób więc wątpię, żeby chodziło o jakieś losowe uszkodzenie konkretnego egzemplarza.
Ktoś ma pomysł co może odpowiadać za takie zachowanie?