czym roznia sie te dwie dziedziny, oprocz nazwy ;] ?
Elektronika a elektrotechnika
Jun 25, 2005
15 Replies
elektronicy sa od slabych pradow i napiec (chociaz tu bym polemizowal), elementow, scalakow... , elektrotechnicy od tych wiekszych prodow i napiec, urzadzen elektrycznych typu silniki.. granica miedzy tymi podzialami jest dosyc rozmyta...
Greg napisał(a):
Uściślijmy:
-w sensie elektrotechnicznym silnik nie jest urządzeniem elektrycznym lecz maszyną elektryczną(urządzenia to np. rozdzielnie, oświetlenie, itp.)
-elektrotechnika jest IMHO bardziej ogólną dziedziną od elektroniki. Studenci elektrotechniki mają w programie podstawy elektroniki, technikę cyfrową i mikroprocesorową, obwody elektryczne(z dużą ilością materiału odnośnie układów trójfazowych) a studenci elektroniki raczej nie mają maszyn elektrycznych, techniki wysokich napięć czy też aparatów elektrycznych. Są też przedmioty jak najbardziej wspólne, takie jak metrologia, teoria sterowania, elektrodynamika(chociaż elektronicy pewnie znają ją dosyć powierzchownie), materiałoznawstwo. Tym, co łączy obie dziedziny jest energoelektronika czyli elektronika dużych mocy - zajmująca się budową przekształtników i układów zasilających. Z jednej strony wymaga ona wiedzy elektronicznej do zaprojektowania np. części sterującej przekształtnikiem a z drugiej - wiedzy o zjawiskach zachodzących wewnątrz obiektów zasilanych/sterowanych. Obserwując sytuację na PG mogę przypuszczać, że z elektryka łatwiej zrobić elektronika niż na odwrót.
Trudno - cos z elektroniki musza elektrotechnicy miec "po lebkach".
Ciekawe co :-)
J.
Jednak chyba na odwrót, poniewa¿ u elektryków znajomo¶æ podzespo³ów elektronicznych oraz ich zasady dzia³ania jest powierzchowna. Niestety jest to wiedza, której nie da siê "naumieæ" tylko teoretycznie, ale musi byæ zdobywana wieloletnimi w³asnymi do¶wiadczeniami. Dlaczego tak twierdzê ? Otó¿ w mojej karierze zawodowej by³em zmuszony w ci±gu 1 miesi±ca przekszta³ciæ siê z elektronika w elektryka-energetyka. Przez 2 lata pracowa³em na stanowisku "dysponenta mocy" maj±c pod sob± szereg rozdzialni energetycznych oraz pracowników elektryków, energetyków i elektroników, których musia³em nadzorowaæ i kierowaæ ich prac±. Na zdobycie odpowiedniej wiedzy, zdobycie odpowiednich uprawnieñ oraz przekwalifikowanie siê mia³em raptem 1 miesi±c. Podo³a³em temu bez wiêkszych problemów, pomimo, ¿e wcze¶niejsza moja znajomo¶æ zagadnieñ energetycznych by³a bardzo ma³a. W pó¼niejszej pracy zawodowej spotyka³em ró¿nych ludzi: elektryków, energetyków, automatyków - ich wiedza elektroniczna by³a niewielka. Pomaga³em kulku osobom w przekwalifikowaniu siê na stanowisko elektronika. Powiem jedno - ich wiedza jest naprawdê znikoma, a praca na stanowisku elektronika, któr± wykonuj± polega tylko na przek³adaniu ca³ych modu³ów elektronicznych bez zag³êbiania siê w zasadê ich budowy i dzia³ania - nie ma mowy o samodzielnej naprawie takiego modu³u tzn. znalezieniu usterki i wymianie elementu, a usterki s± za zwyczaj banalne - ot wymiana spalonej diody, kondensatora czy tranzystora. Modu³y takie zawsze wêdruj± do osób, które "czuj± elektronikê" i uczy³y siê jej przez wiele lat zarówno teorii jak i praktyki.
Jacek "Plumpi"
Plan zajęć mojego wydziału jest tutaj:
formatting link
stronie jest również do znalezienia informator ze szczegółowym informatorem n/t przedmiotów ale od 7 semestru w górę jest nieaktualny(elektrotechnika).
Elektronik zajmuje się prądami określanymi przez elektrotechników jako szumy.
tak np. dla informacji: na uniwersytecie w Berlinie nie było (i dalej nie ma) elektroniki jako kierunku, tylko elektrotechnika. Przez pierwsze lata masz te same przedmioty obowiązkowe. Dopiero po zaliczeniu tych przedmiotów wybiera się to, co kto lubi. Na przykład budowę kompilatorów, programowanie baz danych, formalizacja języków programowania i podobne. To nie przykłady z kosmosu, tylko z mojego indeksu :-) Ale laborkę z układów cyfrowych i analogowych oraz metrologię też zaliczyłem, co by nie było, żem informatyk :-)
A z tymi szumami, to jest jeszcze gorzej. Robiłem praktykę w instytucie wysokich napięć i prądów w Mannheim. Szefowi tej instytucji, elektrykowi z wykształcenia, wydawało się, że ceny urządzeń są w relacji do ich poboru prądu i ich mocy. Taki transformator o mocy 1.2GVA może kosztować parę milionów, malutki o mocy, powiedzmy 40kVA kilka tysięcy, to ile może kosztować komputer, który nie ma nawet kilowata? A oprogramowanie jego oczywiście nic nie kosztuje, bo nie zużywa mocy (za wyjątkiem tych kilkudziesięciu W mózgu programisty). To była paranoja w ciapki.
Waldek
Skoro "latami" to nie na studiach przeciez ..
A jaki wiek i kiedy studia konczyli ? Bo Badworm moze miec racje - porzadne studia elektryczne to dzis kupa elektroniki powinna byc. No ale jesli maja przedmioty scisle elektryczne, to na czesc elektroniki czasu zabraknie ..
POwiem szczerze - coraz trudniej i dobremu elektronikowi cos naprawic. Wszystko sie pokomplikowalo i nie dojdziesz bez dokladnego opisu czy to sterowanie kiepskie, czy czesc wykonawcza, czy sprzezenie zwrotne. Chyba ze tak jak mowisz - wylaczamy, miernik w reke, szukamy polprzewodnikow do wymiany - moze sie uda. A potem znowu padnie bo usterka gdzie indziej.
Sam dyplom niestety do tego nie wystarczy ..
J.
elektronika.
Panowie, zapominacie o powszechnym prawie natury mowiacym o tym, ze nieuzywana wiedza ulega degeneracji. W pracy zawodowej ulega sie chcac niechcac specjalizacji i nie ma co miec pretensji do "przekwalifikowanych elektronikow". Dyplom daje jedynie wiedze pozwalajaca na pozniejsze latwiejsze, w razie potrzeby przekwalifikowanie sie (choc to tez zalezy od checi). Problem polega jedynie na "otwartosci glowy" dyplomowanego inzyniera. I nie ma co spierac sie co do jakosci kwalifikacji zdobytych na uczelni elektronicznej czy elektronicznej. Znalem kilku inzynierow elektronikow po znamienitych uczelniach, ktorzy bali sie lutownicy nie wspominajac o oscyloskopie. Jak wszystko w przyrodzie wszystko zalezy od otwartosci umyslu... Skonczylem elektrotechnike 17 lat temu i zawsze pracowalem jako elektronik. Mozecie mi wierzyc, wiem co mowie. Pozdrawiam
Jacek M.
Bez praktyki studia nic nie daj±. Ucz± tylko teorii, a w obecnych czasach nie ucz± nawet teorii, poniewa¿ studenci nastawienie s± tylko i wy³±cznie na zaliczenia, które za³atwia siê np. na grupach dyskusyjnych :) Tak naprawdê studia przygotowuj± tylko do nauki, któr± pozyskuje siê dopiero podczas realizacji zadañ praktycznych. Jednak warto je skoñczyæ.
I dlatego ¿eby byæ dobrym elektronikiem trzeba siê bez przerwy uczyæ. ¯eby by³o ciekawiej elektronik musi siê znaæ jeszcze na wielu innych dziedzinach m.in. programowaniu, teletransmisji i telekomunikacji, nie wspominaj±c ju¿ o informatyce oraz technologii, dla których projektuje urz±dzenia elektroniczne. W przeciwieñstwie do tego elektryk ma o wiele ³atwiej. Fakt, ¿e pojawiaj± siê na rynku coraz nowsze i bardziej wyrafinowane systemy. Jednak nie wymagaj± one zag³êbiania siê w ich zasadê budowy. Wystarczy tylko znajomo¶æ ich zasady pracy, a instalacje buduje siê z takich w³a¶nie urz±dzeñ jak z klocków.
Jacek "Plumpi"
Bo w³a¶nie na tym ca³a rzecz polega. ¯eby byæ elektrykiem wystarczy zdobyta wiedza czy to teoretyczna czy praktyczna. ¯eby byæ elektronikiem potrzebne jest jeszcze zami³owanie i "korba" na tym punkcie.
Jacek "Plumpi"
Tomasz Wójtowicz napisał(a):
Powiedzmy ;-) Prądy np. wzbudzenia silników prądu stałego na laborkach nie przekraczały 1A(silniki o mocy kilku kW). Na drugim biegunie są aparaty elektryczne - tam prądy robocze na poziomie setek amperów to norma. Podobnie jest z napięciami - bajzel jest nawet w samej elektrotechnice bo zależy pod jakim kątem na nie patrzeć. Dla energetyków 15kV to będzie średnie napięcie a dla speców od instalacji czy urządzeń elektrycznych będzie to już wysokie.
Jacek "Plumpi" napisał(a):
Powiedz to mojemu prodziekanowi ds. kształcenia(czyli wyciągania kasy od studentów) - moje dotychczasowe próby przekonania go do przeniesienia mnie na specjalność "Przetwarzanie i użytkowanie energii elektrycznej" spełzły na niczym :-( Dla niego liczy się tylko średnia, zupełnie nieważne są osiągnięcia pozauczelniane(projekty opublikowane w EdW) i zamiłowanie do elektroniki. Zdaję sobie sprawę, że specjalność ma niewielkie znaczenie przy szukaniu roboty ale dlaczego mam się męczyć przez najbliższe dwa lata na specjalności(Elektroenergetyka), która mnie _zupełnie_ nie intresuje??? Dziekan ma w ogóle jakieś chore wyobrażenie odnośnie studiów - wierzy, że cała wiedza jest zdobywana przez studentów w sposób jak najbardziej uczciwy :-D Całe szczęście, że jego kadencja kończy się we wrześniu więc jest szansa na załatwienie przenosin z nowym.
Czy ma łatwiej - to zależy od stanowiska. AFAIK to np. główny elektryk w większym zakładzie ma pod sobą elektrykę, ciepło, wodociągi i jeszcze kilka innych rzeczy. A przede wszystkim zawód elektryka jest bardziej odpowiedzialny - jeden błąd może spowodować np. pożar budynku lub pozbawienie całego miasta zasilania.
Tak d³ugo, jak d³ugo o kierunkach i mo¿liwo¶ciach kszta³cenia bêd± decydowaæ takie "buce", tak d³ugo nie bêdzie w Polsce prawdziwych specjalistów. Niestety ludzie Ci nie rozumiej±, ¿e cz³owiek, który jest zmuszony do nauki na kierunku, który go nie interesuje i nie poci±ga ma ni¿sze wyniki i zazwyczaj absolwenci takich kierunków pó¼niej nie pracuj± w swoim zawodzie - zatem mo¿na powiedzieæ, ¿e pañstwowe pieni±dze, potrzebne na wykszta³cenie s± marnotrawione. I odwrotnie - uczniowie ucz±cy siê na kierunku, który jest ich pasj± maj± du¿o wy¿sze wyniki w uczeniu i przede wszystkim s± pó¼niej dobrymi specjalistami pracuj±cymi w swoim zawodzie.
Raczej g³ówny energetyk. Oczywi¶cie podlegaj± pod niego dzia³y: elektryczny, generatory pr±dotwórcze, ciep³owniczy, wodoci±gi, stacje sprê¿arek, tlenownie itp. Jednak tak naprawdê mo¿e siê on ca³kowicie nie znaæ na elektryce, z reszt± tak samo jak na hydraulice, pneumatyce, procesach otrzymywania gazów :) Po prostu odpowiada za ca³o¶æ przetwarzanej energii i jej dystrybucji, a nie za poszczególne procesy technologiczne - od tego jest dozór i kadra techniczna, która mu podlega. Mo¿e byæ z wykszta³cenia: elektroenergetykiem, elektrykiem, automatykiem czy nawet elektronikiem. Oczywi¶cie najbardziej odpowiednim by³by ten pierwszy kierunek, ale tak¿e powinni sobie daæ radê absolwenci pozosta³ych kierunków, poniewa¿ ka¿dy z nich zahacza w mniejszym lub wiêkszym stopniu o energetykê.
Co do odpowiedzialno¶ci - hmmmmm......? O ka¿dym zawodzie mo¿na powiedzieæ, ¿e jest bardzo odpowiedzialny, nawet o lekarzu czy aptekarzu :)))) Je¿eli dostrzegasz odpowiedzialno¶æ w swoim zawodzie to znaczy, ¿e Ciê krêci to co robisz :)
Jacek "Plumpi"
Jacek "Plumpi" napisał(a):
Co do wyników - pasjonat nie musi być orłem z wszystkiego. W moim przypadku przedmiotów, nazwijmy to bardziej praktycznych, takich jak metrologia(poza trzecim semestrem, gdy były to wykłady podawane w naprawdę beznadziejnej formie), podstawy techniki cyfrowej i mikroprocesorowej, automatyka napędu elektrycznego, podstawy energoelektroniki, materiałoznawstwo elektrotechniczne czy technika wysokich napięć oceny nie spadają poniżej 4. A że z przedmiotów, sprowadzających się do liczenia zadań a czasami nawet wkuwania ich na blachę lub po prostu robienia ściąg(bo nikt poza kierownikiem katedry ich do końca nie rozumie, łącznie z prowadzącymi) stoję gorzej? Nie każdy musi być najlepszym z wszystkiego - osób naprawdę dobrych na roku, które nie pochodzą do laborek na zasadzie "odsiedzieć 3 godziny i spadać"(czyli podejść do nich z trochę większym zainteresowaniem) jest dosłownie kilka. A nieskromnie przyznając to wielokrotnie było już i tak, że wiedzą zdobytą poza studiami(w tym również tutaj ;-) ) ratowałem grupę laboratoryjną przed oblaniem odpowiedzi bądź wykopaniem z laborki.
O tej akurat odpowiedzialności to nam trochę odpowiadał prowadzący z Instalacji Elektrycznych - człowiek generalnie całkiem fajny choć przy obronie projektu dosyć wredny. Ale wiem, że niezależnie w jakiej firmie wylądują absolwenci mojego kierunku to prędzej czy później będą odpowiedzialni za grupę ludzi bądź mienie. I tylko od tego na jakim stanowisku będą pracować zależy zakres tej odpowiedzialności.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required