Ech Japońce

Aug 16, 2016 68 Replies

Użytkownik "Tomasz Wójtowicz" snipped-for-privacy@spam.spam.spam.com> napisał w wiadomości news:npcm20$gh8$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...

Zwykła płyta, to napylane "amelinium", a w tej złotej, to wiadomo na jaki kolor było napylone. Wypowiedzi redaktorów o tym miały swiadczyć niejako, że te bity (inna sprawa, że 24 zamiast 16) złote, są bardzie dźwięczne i dynamiczne, od "srebrnych". Czy to było prawdziwe złoto, czy coś złotego koloru, to nie wiem. Już wtedy było to dla mnie audio-voodoo, bo mimo, że różnica była bardzo wyraźna, ale jasne było, że nie wskutek "cudownych" właściwości złotych 24-bitów, tylko po prostu innego masteringu, obróbki nagrania źródłowego.

Nawet mam takie przenośne cacko, czyta WAVy i empecze, choć nie wiem, czy i WMA nie potrafi, o, takie coś:

formatting link
jest cyfrowo buforowane i daje się wychwycić w trakcie odtwarzania, że płyta na moment rusza, sczytuje co trzeba i zatrzymuje się.

W dniu 2016-08-21 o 19:40, HF5BS pisze:

Mój ojciec ma kolekcję CD z nagraniami Polskiego Radia z lat 60. i na każdej płycie jest napisane "24-bitowy rendering taśm matek studio jakieśtam". Czyli rozumiem, że gdzieś w archiwum leży kilkudziesięcioletnia szpula z taśmą analogową, którą się wkłada na magnetofon i zczytuje 24-bitowo, a potem z tych 24 kroi się 16 najistotniejszych.

Lustrzanki cyfrowe też robią RAW 12-bitowy, tak że potem przy "wywoływaniu" w komputerze jest z czego wyciąć 8 bitów dla jpega bez utraty istotnej informacji.

Ten sam błąd popełnili przecież przy odczycie czarnej skrzynki ze Smoleńska - najpierw zgrali w 8-bit i słychać było tylko pilotów, potem dopiero zgrali w większej rozdzielczości i zaczęło być słychać Błasika stojącego nad głowami pilotów.

Pan Tomasz Wójtowicz napisał:

W przypadku cyfrowej rekonstrukcji starych nagrań, o ile jest możliwość, bierze się kilka źródeł tego samego sygnału. Na przykład kilka egzemplarzy trzeszczących płyt. Z tego wylicza się sygnał skorelowany, a odrzuca nieskorelowane szumy i trzaski. Dobrze jest cały proces prowadzić przy wyższej "bitowości" niż ostateczny sygnał wyjściowy.

Na podobnych zasadach co trzeszczące płyty, opiera się robienie zdjęć nieba. Bierze się wiele ujęć zrobionych jedno po drugim i szuka "siedmiu szczegółów, którymi różnią się obrazki" -- jak to kiedyś na okładce "Przekroju" bywało. W ten sposób eliminuje się wpływ drżącego powietrza i uzyskuje niesamowicie dokładny obraz.

Teraz wreszczie pojawiły się warunki do tego, by zgrać 24-bitowo i usłyszeć trzy wybuchy. A jak będzie trzeba, to się zgra nawet

32-bitowo, by dało się rozpoznać odgłosy wytwornicy helu ustawionej na dole w krzakach.

W dniu sobota, 20 sierpnia 2016 16:30:39 UTC+2 użytkownik Mario napisał:

Ja mam test na audiofilów: Wystarczy zapytac czy wiedzą czym różni się skala temperowana od naturalnej. Jak wiedzą to pytanie dobijające brzmi: Dlaczego organy kościelna maja tyle klawiatur?

Idea generalnie jest taka że skala naturalna brzmi ładniej niż temperowana ale nie można na niej swobodnie transponować utworów. Ten sam utwór przeniesiony "o próg wyżej" będzie brzmiał okropnie.

To prowadzi do paru ciekawych spostrzeżeń.

  1. Utwory organowe np. kościelne są bardziej "soczyste brzmieniowo" niż rockowe "powerchordy". Powerchordy to dwudzwięki grane w interwałach 5 i 7. I w sumie tyle. Za to utwory organowe potrafią grać powerchordy w każdym interwale :)

  1. Instrumenty orkiestrowe, np. smyczkowe - skrzypce, bas, kontrabas itp. lub dęte - puzon i nawet harfa są pod względem stroju troche lepsze od gitary (takiej z progami) czy fortepanu. Bo to muzyk może dokłądnie sobie wybrać gdzie jaki dzwięk zagrać aby zawsze mieć mozliwość zagrania albo dzwięku temperowanego albo naturalnego.

Tutaj jest nieco wyjaśnień na ten temat:

formatting link

Jak audiofil nie wie tego co powyżej to znaczy że ma gumowe ucho i tyle ;) Bo różnica w brzmieniu utworu granego w skali temperowanej lub naturalnej brzmi diametralnie inaczej niż róznica w jakości uzytego głośnika przy odsłuchu.

snipped-for-privacy@gmail.com pisze:

Audiofil słucha dźwięków, podczas gdy inni słuchają muzyki. Na tym polega różnica.

W dniu poniedziałek, 22 sierpnia 2016 10:21:30 UTC+2 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:

Widzę tutaj pewną niszę na rynku, można sprzedawać płyty DVD z plikami skompresowanymi bezstratnie (chociaż prawdopodobnie proces dekompresji zwiększa entropię wszechświata i podgrzewa powietrze w obudowie urządzenia, więc bity stają się bardziej ostre i to zmienia dźwięk, musiałbym się porozumieć z jakimś złotouchym) zawierającymi sinusoidę 1 kHz skwantowaną na 1024 bity i z próbkowaniem np. 2 MHz. Najbardziej audiofilskie nagranie, jakie mogę sobie wyobrazić. A w wersji deluxe zestaw płyt różnych kolorów, zawierających różne częstotliwości. Dla miłośników bardziej bogatych dźwięków wersje z trójkątem i prostokątem (żeby można było analizować głębokość, barwę, smak i zapach harmonicznych).

Pozdrawiam,

Nie. Najbardziej audiofilska sinusoida wydobywa się z lampowego generatora LC, zasilanego z baterii, podłączonego do wzmacniacza kierunkowym kablem.

L.

(...)

Czy jesteś w stanie to rozwinąć, dlaczego Twoim zdaniem organy kościelne mają tyle klawiatur? Bo coś mi się nie bardzo klei do kupy jedno z drugim.

L.

W dniu poniedziałek, 22 sierpnia 2016 21:01:37 UTC+2 użytkownik Luke napisał:

To dosyc proste. W artykule który podlinkowalem masz wyjasnione. Ale ujmę to tak: Budując skalę naturalną - ta która definiuje poszczególne jej stopnie przez uzycie ułamków zwykłych i zaczynając od dajmy na to dzwieku A - 440Hz wyjdą nam poszczególne częstotliwości tych stopni. Bedą one dosyć dobrze dobrane i w rezultacie ich fazy będą relatywnie często się zgadzać. Dlatego dzwieki grane na organach brzmia tak spokojnie, zgodnie.

I teraz jak zbudujemy te sama skale ale zaczynając od drugiego stopnia skali A (czyli dajmy na to H (w nazewnictwie europejskim a B w amerykańskim) (w uproszczeniu nie rozpatrujemy czy to pentatoniczna, dorycka, durowa czy molowa) to wyliczone częstotliwości nie będą pokrywać się z tymi z skali A. Gdyby takie dwie skale zaimplementowac w klawiaturze lub w progach to progi dla H będą ciutke przesunięte względem A. Czyli progów sie nam narobi prawie 2x więcej. I jak to uczynimy dla pozostałych stopni skali A to progów sie narobi sporo choc zazwyczaj będą położone relatywnie gęsto.

I dlatego organy koscielne maja tyle klawiatur. Po prostu na jednej dzwieki sa ułożone dla skali A a na kolejnej na innej.

Czasem klawiatura jest jedna ale przełączniki pozwalają przełączyć do których piszczałek dany klawisz jest podpiety.

Bo w sumie piszczałki muszą być dedykowane dla każdego dźwieku (odpowiednik progu w gitarze). I dlatego duże organy maja zazwyczaj więcej piszczałek niż małe. Aby mozna było grac w kilku skalach.

Mam nadzieję że nie pomotałem nazewnictwa bo dawno z tematu muzycznego wyszedłem :) Ale idea jest generalnie wlasnie taka.

Weź ten artykuł i w excelu sobie policz częstotliwości dla poszczególnych dzwieków w paru skalach i maźnij wykres, zobaczysz o ile sie one "rozjeżdzają".

Kiedyś próbowałem znaleźć utwory grane w jednej i drugiej skali aby porównac brzmienie, niestety nie było tam powszechnie znanych kawałków. Nie znalazłem też MIDI-ków które mozna by puscic w jednej lub drugiej skali i móc sobie na ucho porównać.

na youtube jest pare filmików z porównaniami tych dwu skal ale IMHO niezbyt dobrze prezentują różnice...

W dniu 22.08.2016 o 22:54, snipped-for-privacy@gmail.com pisze:

Tyle tzn. ile? Bo zwykle jest dwa manuały plus nożna, ale nie po to, żeby każda grała wg innego stroju tylko żeby ustawić różne głosy i grać jednocześnie.

Zawsze są przełączniki, ale dopinają cały zestaw piszczałek czyli "głos". Na upartego można by nastroić któryś głos wg jakiejś skali naturalnej... ale brzmienie organów polega na miksowaniu głosów, więc taki głos byłby sam średnio użyteczny.

W dniu wtorek, 23 sierpnia 2016 04:42:36 UTC+2 użytkownik Mirek napisał:

Troche jednak pomotałem :) Tu masz foty organów z wieloma manuałami:

formatting link
No i angielska wiki ma więcej fotek.
formatting link

Racja, to przełączniki transponują skale. Ale nie wiem gdzie wyczytalem ze klawiatury są dedykowane dla skal. Trzeba by doczytać. Niestety wiki się nad tym zbytnio nie rozwodzi.

Tu szczegóły na temat strojów naturalny vs temperowany:

formatting link

W dniu poniedziałek, 22 sierpnia 2016 20:59:20 UTC+2 użytkownik Luke napisał:

W tę stronę to obstawiałem raczej prądnicę prądu przemiennego z przekładnią i korbą, którą kręci Elton John ;)

Pozdrawiam,

Grałeś kiedyś na organach? Bo z tego co widzę, w ogóle nie masz racji. Najprawdopodobniej zasugerowałeś się fragmentem:

i dokonałeś nadinterpretacji, że organy piszczałkowe są przykładem powyższego.

Manuały w organach piszczałkowych (jak również ich ilość) nigdy nie miały nic wspólnego ze strojem.

"Przełączniki", jak to nazywasz, też nie mają nic wspólnego ze strojem.

Organy piszczałkowe są nastrojone na jeden strój (w dzisiejszych czasach prawie wszystkie instrumenty, łącznie z zabytkowymi, na strój równomierny). Można je nastroić na upartego na dowolny strój, podobnie jak pianino czy klawesyn, ale nie da się tego przełączać niczym.

Teoretycznie gdyby organy miały strasznie dużo głosów, możnaby część z nich nastroić na inny strój, pamiętając o tym, aby nie łączyć tego ze sobą. Ale tak się nigdy nie robiło i nie robi, bo nikt by tego nie ogarnął, a możliwości tak podzielonego instrumentu byłyby znikome.

Nigdy nie spotkałem się z żadnym tekstem, który sugerowałby chociaż odrobinę, że ilość klawiatur ma cokolwiek wspólnego ze strojem instrumentu, a cóż dopiero, że każdy manuał gra w innym stroju. Poza tym byłaby to zwykła nieprawda.

L.

W dniu wtorek, 23 sierpnia 2016 10:30:19 UTC+2 użytkownik Luke napisał:

Nie grałem. Kiedyś coś czytałem i tak wywnioskowałem.

No, rzeczywiście możliwe. Troche szkoda że strój naturalny jest tak mało spotykany bo brzmi dosyć ciekawie.

W dniu 2016-08-23 o 10:11, snipped-for-privacy@gmail.com pisze:

No to może nadszedł już czas na wzmacniacze pneumatyczne.

formatting link
część toru wyzbędzie się tego wstrętnego prądu.

Robert

Użytkownik "Tomasz Wójtowicz" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:np9pua$9o8$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl... W dniu 2016-08-20 o 14:23, Czarek Grądys pisze:

Osobiscie nie widzialem, ale tak sie pisalo, ze tak to wyglada. Uklad elektryczny niekoniecznie byl W-L - my tu nie potrzebujemy szerokiego zakresu regulacji.

Ale tu dochodzila funkcja UPS, kolo zamachowe chwile zasilalo.

Duzo tego nie bylo, ale na tyle, aby uspic komputer do powinno wystarczyc, a moze nawet diesla wystartowac.

J.

Pan Robert Wańkowski napisał:

Już niejaki Wojciechowski Janusz opisywał, a dawno to było. Nawet próbowałem taki wzmacniacz pneumatyczny wykonać, choć audiofil ze nie taki, jak z koziej dupy trąba.

W dniu 2016-08-23 o 12:19, Jarosław Sokołowski pisze:

A tak z ciekawości, kim był/jest Wojciechowski. W internecie nie znalazłem. Jakaś biografia? Dla mnie to kawałek historii (mojej). Może będzie w książce Od Autora, chyba pójdę poszukać w kartonach.

Robert

Pan Robert Wańkowski napisał:

Wojciechowski J., autor między innymi książki pt. "Nowoczesne zabawki", którą jak się zdążyłem zorientować, wielu tu czytało, a nawet odcisnęła ona pewne piętno na ich życiorysach. Do dzisiaj budzi duże emocje, choćby prowokując do dyskusji, czy należy ją zaliczyć do literatury fantastycznej, czy bajkopisarstwa.

Napisał książkę "Nowoczesne zabawki". Piękna rzecz, nawet dziś warto przeczytać.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required