Użytkownik "RusH" snipped-for-privacy@pulse.pdi.net> napisał w wiadomości news:Xns949D85D9CE27CRusHcomputersystems@193.110.122.80...
Tu można co nieco poczytać:
Użytkownik "RusH" snipped-for-privacy@pulse.pdi.net> napisał w wiadomości news:Xns949D85D9CE27CRusHcomputersystems@193.110.122.80...
Tu można co nieco poczytać:
Dnia Sat, 28 Feb 2004 02:28:52 +0100, Marek snipped-for-privacy@wp.pl napisaĹ(a):
<ciach>Pytania są źle zadane - zawsze trzeba pytać o podstawę prawną, bo ci wcisną dowolny kit.
Bzdura! Dyrektywy to nie prawo (nie kłóć się, obok mnie siedzi prawnik :-)). Musimy spełnić wymagania rozporządzeń naszych ministrów, publikowanych w Dz.U. A co potrzeba, np. leży tu:
Nie certyfikacji, tylko ocenie zgodności. A deklarację zgodności wydaje producent. Kto tak pomieszał certyfikację z deklaracją zgodności?
Rozporządzenia.
No i co - trzeba mieć porządek w papierach. Kropka.
Nie znalazłem wymagania. Musisz mieć listę norm, które spełnia twoje urządzenie. Normy możesz sobie czytać w czytelni.
O, tak. Wybraliśmy, niestety, jak zwykle. Narzekanie nic nie da, trzeba robić swoje.
Pozdrawiam
Marcin Stanisz
No tak, ale jak sie zabezpieczyc przed zadaniem ze strony zleceniodawcy. Chodzi mi o to ze na poczatku szczerze przyznaje ze nie dam mu deklaracji CE i niech sie sam o to martwi, zalozmy ze ma pieniadze i stac go na badania EMC. Projekt wykonuje jedynie dla niego i jest to sprawa miedzy nami. Czy po pewnym czasie zleceniodawca moze jednak sie rozmyslic i zazadac deklaracji, pod grozba donosu na mnie do odpowiedniej instytucji ? W jaki sposob sformulowac umowe, ewentualnie co napisac na fakturze by sie przed tym zabezpieczyc ?
Sebasto
A moze zazadac ? Umowa byla na sprzet bez deklaracji, niczego nie podpisywales, wiec nie ryzykujesz. A "do obrotu" wprowadzil on [o ile w ogole to dalej sprzedaje ].
J.
Oj, zebys sie nie zdziwil. Po pierwsze - u nas moze nie prawo, ale juz w sasiednim kraju UE moga byc prawem, wiec uwaga przy sprzedazy wewnatrzwspolnotowej. Poza tym dyrektywy maja obowiazek byc wprowadzone do prawa krajow czlonkowskich, wiec nalezy sie liczyc ze wkrotce beda. I znany jest casus pewnej Wloszki, ktorej zepsul sie czy nie spodobal zakupiony towar. Tymczasem dyrektywa UE juz nakazywala wprowadzic czlonkom przepisy prokonsumenckie. W Italii jeszcze nie wprowadzono .. wiec obywatelka zaskarzyla rzad Wloch o poniesione straty z powodu spoznienia we wprowadzeniu. I wygrala :-)
Czasem chyba certyfikacji.
Owszem. Tylko podstawa w papierach bedzie sprawozdanie z badan :-(
P.S. mimo jasnego stanowiska PKN w tej sprawie, w ustawie jasno jest napisane ze "akty normatywne" nie podlegaja prawu autorskiemu. Co prawda chodzi o ustawy, rozporzadzenia i inne przepisy .. ale gdzie napisane ze o normy nie ? :-)))
J.
Waluty ci sie pomylily :-))
To tylko jeden przyrzad. Jeszcze trzeba speca, czytac instrukcje, czytac przepisy.
No i mozesz tak niezla fortune wydac jak sie nie uda przez n-razy ..
J.
Dnia Sat, 28 Feb 2004 15:35:17 +0100, J.F <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl>
napisaĹ(a):
Ale wprowadzone _rozporządzeniami_. A sąsiednie kraje... Nie było mowy o eksporcie.
Z rządem Włoch, nie producentem :-)
Może i tak. Co do urządzeń niskonapięciowych jeszcze nie znalazłem obowiązku certyfikacji (nie mówię o przypadkach specjalnych - jakichś ex-proof itp.).
Moich wewnętrznych :-)
Norma => akt normatywny, jak sama nazwa wskazuje. Ale to złoty interes...
Pozdrawiam
Marcin Stanisz
No wlasnie dla mnie to nie jest jasne do konca. Czyli moge sprzedawac dowolne urzadzenie tylko z kazdym klientem musze podpisac umowe ze robie to tylko dla niego ? Gdzie jest granica pomiedzy produkcja jednostkowa, a produkcja na konkretne zlecenie ? A co jezeli wspoplpracuje z kims od dawna i do tej pory wykonywalem dla niego urzadzenia bez umowy na pismie ? Czy teraz umowa jest konieczna by udowodnic ze to nie urzadzenie na rynek ?
Sebasto
Jak znam Polske to bedzie w sklepach zestaw pieczatek do certyfikacji :)
A pozary biur beda szalec :) Pewnie nawet beda biura przechowujace dokumentacje kilku roznych firm.
Bilety, Euro, Dolary juz robilismy. Myslisz ze sie nasi nie wyspecjalizuja w czyms nowym ?
Jeden upadnie (i tak by upadl) a reszta jedzie dalej.
Pomijajac watek polityczny na tej grupie to kogobys w tym kraju nie wybral to i tak martwi sie o siebie. Ktokolwiek kogo mozna bylo wybrac podpisalby takie warunki. Bo inaczej nici ze stolka w Brukseli.
Dla UE glownie. Zaczynam miec coraz wieksze wrazenie, ze koniec UE jest bliski. I to zeby bylo zabawniej sami go sobie zafundowali biorac nas do siebie. My UE rozlozymy od polnocy, wlosi od poludnia i po sprawie :)
To sie teraz wysle inspektora do producenta i nalozy kare taka, zeby budzet nie byl stratny :-)
Ale wyniki pomiarow zaklocen z sufitu sciagniesz ? Nie majac zadnego adekwatnego sprzetu pomiarowego na stanie ?
Zloty to widze jest na normach zagranicznych - PKN sprzedaje je po tyle co zagranica. Ciekawe na jakich zasadach - ma 20% marzy czy wiecej ?
J.
On Behalf Of Sebasto
Tak. Musi być umowa w której urządzenie jest dokładnie opisane.
Zapytaj urzędników. Bo to oni z widzimisię ustalają granicę.
Umowa zawsze była konieczna. Wystawiając fakturę bierzesz odpowiedzialność na siebie. Bo (jestem pewien na 100%) nigdy nie dołączałeś karty gwarancyjnej i instrukcji obsługi oraz wynikających z nich zakresu zastosowań.
pzdr Artur
On Behalf Of Sebasto
Należy wcześniej spisać umowę w której nie będzie wzmianki o CE i UE. Nalezy w umowie dokładnie określić jakie parametry ma urządzenie spełniać. Należy być rewnym tego co się robi.
Wnioskuję, że robisz na "gębę". Mogę Cię zapewnić, że w takim wypadku jeśli zleceniodawca ma Twoje faktury, cała odpowiedzialniość spadnie na Ciebie. Niech zgadnę - to Twój dobry znajomy, a może i kolega?
Teraz to "ptokach". Powszechnie wiadomo, że do UE wchodzimy. Jedyna linia obrony to obowiązujące prawo, ale żeby z niego skorzystać trzeba mieć więcej kasy niż zleceniodawca.
pzdr Artrur
Dnia Sat, 28 Feb 2004 17:21:10 +0100, J.F <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl>
napisaĹ(a):
Ten uśmiech to chyba złośliwy ;-) Jeśli nie było przepisów krajowych, mogą mu (za przeproszeniem) nagwizdać.
Ale, ale: czytałem (pobieżnie, to fakt) przepisy polskie, i zakłócenia EM trzeba badać w sprzęcie telekomunikacyjnym (Prawo Telekomunikacyjne taki wymóg nakłada, a ściślej rozporządzenie Pol(-Pota ;-)), czyli Ministra Infrastruktury z dnia 2 kwietnia 2003 r. w sprawie dokonywania oceny zgodności aparatury z zasadniczymi wymaganiami dotyczącymi kompatybilności elektromagnetycznej oraz sposobu jej oznakowania (Dz. U. nr 90 z 2003 r. poz. 848). Tam się tylko powołują na ustawę Prawo Telekomunikacyjne. To sterownik też podlega...? Mogę się mylić, muszę poczytać dokładniej, przyznaję...
Pozdrawiam
Witam, To powinno przejść za max drugim razem. Napiszę moje "doświadczenia" z CE..(nie bezpośrednio moje ale...) Gdy rozmiawiałem z klientami firmy w której pracuję, którzy właśnie pracują nad CE dla swoich urządzeń (żeby było śmiesznie (smutno)..jeden robi badania w Holandii drugi w Czechach - dlaczego ? zaraz napiszę.) W obu przypadkach gdy zapłacili za badania ( i w obu przypadkach były jakieś zastrzeżenia) atestatorzy dokładnie opisywali co im się nie podoba, GDZIE I JAKnależy poprawić (SCHEMAT, PCB) itd. Nie ma bezdusznego "nie przeszło.. zapraszmy następnym razem..najlepiej już z czekiem." Pomoc była naprawdę merytoryczna. W obu przypadkach konstruktorzy byli zaskoczeni poziomem wiedzy atestatorów.
A teraz dlaczego badania w Czechach i Holandii?
To tyle. Nawet morałów nie chce mi się pisać:-( Ale z naszym podejściem.. nakleimy "lewy znaczek CE"..może nikt nie sprawdzi itd. itp.. daleko nie zajedziemy w UE..Zresztą jak się czyta gazety i ogląda TV to wychodzi że jedyne na co się przygotowywujemy po wejściu do UE, to na co tu roztrzaskać kasiorę, którą UE MUSI nam dać. :-) :-(
A ktoś to CE sprawdzi .. tego jestem pewien. Najlepszy przykład to nieodległa historia pomiędzy Hiszpanią i Niemcami. Gdy po wejściu Hiszpani do UE, gdy zaczęli zalewać Niemcy "tanią elektroniką" (aparatura medyczna, elektronika przemysłowa itp) Niemcy zaczęli kwestionować właśnie "jakość" ich CE. W wielu przypadkach wycofywanie towaru z rynku (a tym to się kończy jeśli skarżący ma rację) kończyło się bankructwem firmy. To taki prosty niemiecki chwyt obronny.
Pozdrawiam, Marek
Ale jak to jest w ogole mozliwe, ze za egzemplarz wydrukowanego, co tu duzo mowic, prawa trzeba placic wiecej, niz koszt wytworzenia kopii?! Jak kiedys po raz pierwszy potrzebowalem pewnych standardow obowiazujacych w przemysle komputerowym, to juz po dwoch tygodniach od zlozenia zamowienia mialem na biurku paczke z Genewy, a kosztowalo mnie to dokladnie _zero_ zlotych...
Pozdrawiam Piotr Wyderski
No to powiem szczerze miales duzo szczescia - bo te wszystkie IEEE, IEC, ISO, ITU i jeszcze inne zyja ze sprzedazy standardow. A moze nie zauwazyles wystawionego rachunku, albo uczelnia przypadkiem byla czlonkiem ?
I wlasnie te normy PKN sprzedaje po zachodnich cenach ..
J.
To bardzo dobrze, ale to nadal troche sztuka magiczna, moze sie nie udac..
Czyli wiadomo czemu tak drogo :-)
PKN o ile pamietal to postulowal, ale nie wiem co mu z tego wyszlo. Bo i po co tlumaczyc tysiace norm dotyczacych przemyslu kosmicznego ..
Spoko spoko - to jest dawno opanowane. Firma "Kowalski i syn sp.z.o.o" zwija dzialalnosc, a towar sie robi pod nazwa "Nowak i zona" do nastepnej wpadki :-)
I tak dobrze ze ktos pomyslal i mamy troche krajowych laboratoriow gotowych na to CE przebadac..
J.
One tak, ale np. European Computer Manufacturers Association rozdaje standardy za darmo. :-)
To nie bylo zamawiane na uczelnie, a rachunki sprawdzam skrupulatnie. :-)
Pozdrawiam Piotr Wyderski
Sprzedawaj urządzenia na napięcie 12V i już nie potrzebujesz CE :))) Rogher
CE potrzebujesz nawet wtedy, gdy robisz urządzenia na 0V.
Waldek
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required