Półprzewodnikowy licznik Geigera?

Sep 06, 2015 40 Replies

A tak w ogóle to wiesz co to jest półprzewodnik? Coś pamiętasz z teorii pasm przewodzenia?

formatting link

U¿ytkownik "slawek" snipped-for-privacy@fakeemail.com napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@news.v.pl...

No i po co tyle wyrzeczen...? Nie trzeba wchodzic do reaktora, wystarczy poszukac zegara u babci na strychu.

formatting link

Takiego z XIX wieku? Lol

Histeria w temacie radioaktywnych cyferblatów. Oczywiście jak masz źródło np. 0.1 mCi (czyli "żabkę w pleksi") to 100000 impulsów na sekundę bez problemu osiągniesz. Ale dobra aparatura zmierzy jeden impuls na minutę i jeszcze pozwoli zidentyfikować np. z jakiego izotopu. Przy standardowym 5V impuls 1us raz na sekundę przy odporności 1k om to skutecznie parę nanoamperów. Mierzenie prądu to kiepski pomysł, zwłaszcza że sam GM nie gwarantuje że impulsy będą miały stałą amplitudę itd.

Oczywiście dobra aparatura to m.i. osłona przed promieniowaniem tła, chłodzenie, analiza kształtu impulsów i kierunku (eliminacja promieniowania nie pochodzącego od źródła). W medycynie także lokalizacja miejsca emisji.

Dobrym detektorem można np. określić rocznik wina bez otwierania butelki.

Użytkownik slawek napisał:

Możesz przybliżyć o co chodzi z tą "żabką w pleksi"? Pytam z ciekawości. Znam cyferblaty malowane farbą z chlorkiem radu ale zaintrygowała mnie ta żabka. Tak między nami, to jedynym legalnym, dostępnym amatorowi źródłem promieniowania są druty spawalnicze z torem. Idzie się do Castoramy, czy innego marketu, szuka drutów wolframowych z czerwonym końcem i gotowe. Nawet na etykiecie nie ukrywają składu.

Użytkownik "Maciek" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:55f3f343$0$27508$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... Użytkownik slawek napisał:

Pewnie jakas zabawka/breloczek swiecacy

Hm, przepisow nie znam, ale:

-pare firm, amerykanskich, sprzedaje rozne promieniotworcze preparaty. Do celow badawczych. Pluton tez. Mowia, ze jest go tam tak malo, ze bez znaczenia dla bezpieczenstwa narodowego.

-uran ... chyba nie jest zakazany ? A mozna jeszcze uran zubozony.

-detektory dymu i potem rozebrac. Hm, rozbiorka moze byc zakazana.

-rozne swiecace gadzety, np znaki pokazujace droge ewakuacji.

J.

Trochę izotopu, kobalt, stront, cokolwiek, w obudowie plastikowej, przeźroczyste szkło organiczne. Aktywność wystarczająca do prostych doświadczeń, nie jest specjalnie niebezpieczne nawet jak jakiś student chwyci to gołą ręką. Czy można kupić? Możliwe. Ale nie ma sensu, bo i po co? W domowych warunkach nie ma jakiegokolwiek zastosowania.

Zwykła sól kuchenna zawiera dość potasu 40 aby jej szczypta dawała kilka impulsów co parę minut. Nie myl pierwiastków z izotopami. Stront 88 jako taki radioaktywny nie jest. Stront 90 jest, ale abudancja jest mała, prawie go nie ma w naturalnym strącie z jakiego robi się elektrody.

U¿ytkownik "slawek" snipped-for-privacy@fakeemail.com napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@news.v.pl...

Takie cyferblaty byly jeszcze produkowane za sanacji. Nie watpie, ze istnieja urzdzenia umozliwiajace okreslenie producenta danego izotopu na podstawie sladowych domieszek w widmie promieniowania, ale tworca watku chce mierzyc wlasnie wielkosc tla a wlasciwie ile razy to 'tlo' w danym dniu 'podnioslo' sie w stosunku do typowego. Tu tez dziewczeta i chlopcy zabawiaja sie...

formatting link

Jest Sat, 12 Sep 2015 11:14:06 +0200, slawek pisze:

Można też użyć nieco bardziej współczesnych źródeł:

formatting link
Ponoć tylne elementy niektórych obiektywów mogą dać grubo ponad 100000, ale nie wiadomo ile w tym prawdy.

k.

Użytkownik J.F. napisał:

To akurat są zabawki z trytem, np. jak to:

formatting link

i nie generuje 100000 imp/s w liczniku. Stąd moje pytanie o żabkę - co w niej jest.

Sprzedają ale nie radzę testować szybkości reakcji "służb" w Europie. W USA możesz np. kupić tu:

formatting link
ędzynarodowe zamówienia realizują z tej strony:
formatting link
aktywność, rozproszone w plastikowym krążku, więc nawet polon w tej postaci maczany w herbatce nie zaszkodzi.

U nas, za komuny, można było kupić w Cezasie źródełka testowe, przydatne do eksperymentów w szkole. Większy problem mieliśmy ze zdobyciem suchego lodu do komory Wilsona. Nie wiem czy te źródła były dostępne dla człowieka z ulicy, bez jakiegoś zamówienia. Teraz obowiązuje histeria atomowa i niczego nie kupisz. Stąd moje ostrzeżenie przed próbami zakupu, bo można sie dorobić rewizji w mieszkaniu - ot tak na wszelki wypadek. Nawet handel rudą uranu, wygrzebaną gdzieś w okolicach Kowar skończył się sporymi nieprzyjemnościami dla sprzedawcy. Dlatego gęba mi się śmieje na widok elektrod z 2% dodatkiem toru leżących po prostu na półce. Są radioaktywne ale oczywiście niegroźne. Na miejscu spawacza bardziej bałbym się rozpylania tego materiału i jego wdychania.

Rozbiórka detektora izotopowego jest zabroniona. Naście lat temu każdy przypadek zniknięcia detektora musiał być zgłaszany policji. Teraz nie wiem ale też i w tych czasach detektory miały źródło z plutonu a obecne z mniej groźnego ameryku.

Znaki pokazujące drogi ewakuacji są pokryte fosforem. Wymagają naświetlenia, jak w zegarku, busoli itp.

Użytkownik slawek napisał:

Czy możesz wrzucić jakiś link z opisem tej zabawki? Te które znam są oparte na pobudzaniu luminoforu za pomocą trytu a nie kobaltu, czy strontu:

formatting link

Sól, nawozy i inne owszem coś tam zwiększają w odczycie ale to nie nadaje się do prostego testu działania dozymetru.

Nie mylę pierwiastków z izotopami. W elektrodach, o których pisałem, jest użyty tor a nie stront i elektrody są radioaktywne. Nawet mi to potwierdził przyłożony do nich dozymetr.

Nie każda czujka dymu jest z izotopami, podobnie odchodzi się od symulatorów serca zasilanych "atomową baterią". Ameryk nie jest mniej szkodliwy, a tylko stwarza mniejsze zagrożenia w długim okresie. Rozbieranie czujek zaslugiwaliby na nagrodę Darwina za głupotę. Niestety szkodzi nie tylko idiocie który to robi, ale także przypadkowym osobom.

np na zwyk?ej fotodiodzie? wydaje mi si? ?e by?y te? gdzies projekty detetorów na LED-ach...

formatting link

Użytkownik slawek napisał:

Większość czujek dymu na rynku jest typu optycznego, ponieważ są tanie i bezpieczne. Nie wiem, czy w Polsce izotopowe może kupić osoba prywatna. W USA może kupić i tam ich rozbiórka jest popularna a na Youtube widać baranów bardzo niefrasobliwie sie z nimi obchodzących. Wracając do czujek izotopowych, to stosuje się je ze względu na wysoką czułość i reagowanie na niewidoczne składniki dymu, czyli wzrost ilości tlenku i dwutlenku węgla. Często są używane w magazynach i innych tego typu obiektach. Wymagją okresowej kontroli szczelności - czy nie doszło do wydostania się materiału radioaktywnego. Musi tego dokonywać uprawniona firma. Pluton był/jest bardzo niebezpieczny ze względu na jego odkładanie się w orgnizmie - nie jest wydalany a to łatwo się kończy rakiem. Ameryk jest wydalany. Może robić swoją krecią robotę na komórkach, które znajdą się obok ale szybko trafia do WC i przestaje być groźny. Jest za to inne zagrożenie. Pluton był osadzany na podłożu ceramicznym i wypalany jak emalia. Dzięki temu był trwale związany z podłożem. Ameryk jest nałożony na miedzianą płytkę i napylony złotem. Niestety łatwo przechodzi przez to złoto i pojawia sie na jego powierzchni jako plamisty nalot. Dobrze to widać na zdjęciach płytek wyjętych z amerykowych czujek. Nowe są jednolicie złote a stare już nie. Wystarczy lekko pociągnąć watką i izotop pojawia się na waciku. To jest prawdziwe zagrożenie, bo rozbieracze niefrasobliwie robią to gołymi rękami na stole warsztatowym. Szkoda że nie przy jedzeniu ....

Użytkownik Atlantis napisał:

Wątek jak zwykle zdryfował na mielizny ale może zaintersuj się czymś takim:

formatting link

Gotowiec podłączany do zestawu słuchawkowego smartfona. Łatwy do uszczelnienia. Pewnie oprogramowanie pozwala wypuszczać dane do sieci.

Albo jeszcze coś takiego:

formatting link
W obu przypadkach zero WN, proste użycie.

Jeżeli upierasz się przy montarzu zewnętrznym, to pomyśl nad dobrym miejscem. Np. pod rynną. Z jednej strony osłonisz przed bezpośrednim deszczem a z drugiej mierzysz to co trafia do rynny z całego dachu. Rynna najlepiej plastikowa no i z daleka od piorunochrona.

Użytkownik "Maciek" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:55f6d2e3$0$27513$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Ciekaw jestem jak to w europie z ROHS by bylo ... hm, czytam i ameryk nie jest wymieniony, a materialy radioaktywne ogolnie tez nie :-)

Eee tam, cos czuje, ze jest to tak slabe, ze krzywdy sobie zrobi nie sposob ... chyba, zeby polknac.

eeee - ameryk nie wycieka. No chyba ze pomieszczenie w kwasie plywalo.

J.

Użytkownik J.F. napisał:

No przecież dalej napisałem jak łatwo można wchłonąć ten izotop przez własną głupotę. Przez skórę nie zaszkodzi, bo i promieniowanie nie wniknie głębiej, niż na 1 milimetr. Chyba żeby to sobie przykleił i trochę potrzymał.

Jasne ... Wycieka/pełznie/wydostaje się/dyfunduje (niepotrzebne możesz skreślić) przez przezroczystą warstewkę złota. Mimo iż jest metalem, ciałem stałem. Można to zjawisko chyba określić jako rodzaj dyfuzji ale nie upieram się przy tym. Może ma bardziej fachową nazwę.

Materiał może się wydostać z plutonowej i amerykowej. Nie chcę podawać jakie ekstremalne warunki w obu typach to przyspieszają, bo znowu zacznie się głupawa dyskusja, jak w sąsiednim wątku o zamkach w hotelu i wyższości opcji 7a na 5b :-)

Przychodzi człowiek który raz że testuje zadziałanie przy pomocy zadymiacza ale też zdejmuje, opukuje nad płachtą folii i sprawdza czy radiometr na samej czujce lub folii nic nie wykryje. Sprawdza też numery, czy ktoś nie kombinuje, nie przekłada czujek.

W dniu niedziela, 6 września 2015 12:19:36 UTC+2 użytkownik Atlantis napisał:

O własnie, panowie, podłączę się do pytania. Na portalach aukcyjnych (naszych, chińskich) od jakiegoś czasu można kupić "liczniki geigera" w formie zabudowanej we wtyczce Jack przystawki do telefonu, oczywiście z odpowiednią apką. Zapewne na 90% jest to jakaś skandaliczna bzdura, ale ponieważ istnieje 10% szansy, że jest to właśnie to, o co pytasz... no krótko mówiąc, ciekaw jestem, co w tym siedzi.

Jarek P. pisze:

Na którymś zdjęciu widać jakby to był zminiaturyzowany projekt z

formatting link

W dniu wtorek, 22 września 2015 21:21:05 UTC+2 użytkownik AlexY napisał:

Panowie, okazuje się, że my tutaj jak murz... tfu! jak imigranci siedzimy i najnowszych zdobyczy nauki nie znamy. Proszę bardzo:

formatting link
I nic więcej nie trzeba, wystarczy "komura" ze szczelnie zasłoniętym obiektywem aparatu i program zliczający błyski szumów matrycy. Brzmi w sumie całkiem sensownie, pytanie tylko, co właściwie toto będzie mierzyło i od jakich wartości promieniowania da wskazania liniowo zależne od jego natężenia.

formatting link
Tu jakaś przystawka do telefonu, jeśli prawdą jest to, co pokazuje ekran na zdjęciu, to czułość pomiaru byłaby na poziomie dobrych mierników :)

formatting link
A tutaj to, o czym pisałem. Czułość jakoby od 0,1uSv/h. W opisie aukcji jak wół stoi "semiconductor sensor". Ciekawe, bardzo ciekawe, ma ktoś zbędne 35$?

Użytkownik "Jarek P." napisał w news: snipped-for-privacy@googlegroups.com ... : : Panowie, okazuje się, że my tutaj jak murz... tfu! jak imigranci siedzimy : i najnowszych zdobyczy nauki nie znamy. Proszę bardzo:

formatting link
: I nic więcej nie trzeba, wystarczy "komura" ze szczelnie zasłoniętym : obiektywem aparatu i program zliczający błyski szumów matrycy. : Brzmi w sumie całkiem sensownie, pytanie tylko, co właściwie : toto będzie mierzyło i od jakich wartości promieniowania da wskazania : liniowo zależne od jego natężenia. :

Pytanie na śniadanie: a co to jest "komura"? Miało być może "komuna", czy komóra? ;)

A co do tego, żeśmy głupi i ciemni jak to miejsce między pośladkami (hm, hm?)... imigranta? - to nie tak do końca. Już i u nas jest grono zapaleńców, co to wymyśliło, i wdrożyło program badawczy:

formatting link
Zresztą cały nasz rodzimy zespół BONC-owiczów działa niezwykle prężnie.

A co do detekcji promieniowania, to zerknij jeszcze tu:

formatting link

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required