Widziałem na Sadybie paczkomaty sklepów "Piotr i Paweł". No i to jest dopiero prawdziwy krok w dobrym kierunku, szkoda, że owa sieć przeżywa jakieś perturbacje, bo musi wyprzedawać niektóre sklepy.
Wyobrażam sobie, że w przyszłości taka forma dostarczania do klientów art. "codziennej potrzeby" zdominuje handel: - zamiast ganiać pomiędzy realnymi półkami, potrącając się z rozbieganym tłumem (a zaś inne durnoty stają z rozdziawioną japą w samym wąskim przejściu), siadasz wygodnie w fotelu, i wybierasz co-ci-tam-potrzeba, wspomagany potęgą 256 GB + 24 rdzenie na 6 GHz, oraz mocą specjalizowanej wyszukiwarki (zaś /osłabiany/ natrętnymi reklamami), i najdalej po kilku(nastu) godzinach masz to w osiedlowym paczkomacie. Coraz-to bliższym! Wszak sieć będzie się wciąż zagęszczać, zapewne do chwili, gdy zniknie twoja skrzynka pocztowa, bo na ich miejscach te maszynki będą w każdym co większym bloku.
Tradycyjne sklepy niemal zanikną, zastępowane przez sortownie, które muszą być stosunkowo gęste, nadal dość blisko odbiorców, co skraca czas dostawy (silny element konkurencyjności!). Ale jednak nie w centrum, bo duży czynsz. Podobnie zaplecze dalsze, czyli magazyny centralne: poza miastem, aby i tu na kosztach oszczędzić.
Dotychczasowe podziały na branże (spożywczą, AGD, art. metalowe) też praktycznie zaniknie, na jednej witrynie można będzie kupić wykałaczki, świeże bułeczki, ale też limuzynę BMW, czy dom z ogródkiem.
Oczywiście w takich warunkach na rynku wygrać po prostu *muszą* giganci, lecz niewątpliwie zostaną też tysiące nisz rynkowych dla malutkich, wysoce specjalistycznych "punktów handloWWWych".
Paczkomaty będą "karmione" początkowo ręcznie, ale presja na wyeliminowanie (jak ktoś to tu ochrzcił) "białka" musi, prędzej raczej niż później, doprowadzić do jak najdalej idącej automatyzacji wszelkich przeładunków, zarówno tych pośrednich, jak i końcowego, do paczkomatu.
Samochody dostawcze też będą autonomiczne, wszak jeździ takich już dość sporo, a umiejętności "kierowców" wciąż rosną, w miarę gromadzenia doświadczeń.
Jednak jest znany problem: *komu* się będzie te towary sprzedawać? Wszak dziś z handlu żyje personel tych sklepów "w realu", zarabiając, więc i mogąc kupować. A jak cokolwiek sprzedać takiemu "kierowcy" autonomicznej taksówki??? :(