Bo nie ma kasy, znaczy się może kasa jako taka by była tylko nikt nie chce inwestować. Wychodzi to teraz przy perskowitach, maja jakąś tam linię prototypową ale nie są w stanie na niej zarobić żeby zrobić pełnowymiarową, a kasy na takową nie chce nikt pożyczyć.
"Nasza spółka na obecnym etapie rozwoju nie generuje jeszcze wystarczających przychodów, aby móc samodzielnie funkcjonować, nie wspominając o ekspansji rynkowej. Powody są dwa. Po pierwsze, nasza jedyna, pilotażowa fabryka nie ma wystarczających mocy produkcyjnych. Możemy realizować w niej tylko małe zamówienia. Duże firmy zainteresowane naszymi ogniwami oczekują wolumenów znacznie większych, niż jesteśmy w stanie dziś wyprodukować. Dlatego tak ważna jest dla nas budowa nowych, wielkoskalowych fabryk. Większe wolumeny ponadto gwarantują niższą cenę wytworzenia produktu — wyjaśnia Olga Malinkiewicz w rozmowie z Business Insiderem.
Tworzy się więc zamknięte koło. Spółka chce postawić fabrykę, aby sprzedawać więcej ogniw, ale brakuje jej pieniędzy. Klienci zapłacą tylko za hurtowe, liczone w milionach zamówienia, których obecna - pilotażowa - linia nie będzie w stanie zaspokoić.
Nasza fabryka pilotażowa pod Wrocławiem ma przepustowość 40 tys. metrów kwadratowych rocznie, więc klienci wielkoskalowi musieliby czekać na swoje zamówienia latami - mówiła Olga w wywiadzie dla Bizglog.pl."