Dobry serwis we Wroclawiu do naprawy zabytków

May 29, 2018 37 Replies

Oczywiście chodziło o wyjście X. Y niewiele by pomogło.

Jacek.

Dnia 31.05.2018 Jacek Maciejewski snipped-for-privacy@go2.pl napisał/a:

i Tam nie ma żadnej egzotyki, lampeczki typowe do bólu :)

A wzmankowany zasilacz to ja mogę naprawić, tyle, że ja z Otwocka jestem. Germanowe tranzystory to też żaden problem. A Stare Elwy zapewne mają pojemność zbliżoną do nominału, one w porównaniu z współczesną produkcją to wieczne są.

W dniu piątek, 1 czerwca 2018 22:16:32 UTC+2 użytkownik Jacek Radzikowski napisał:

Ja wychodzę z założenia, że jeśli bawimy się w retro, to raczej stary Tektronix - te oscyloskopy z wkładkami, czy polskie, czy radzieckie, to były kopie Tektronixów jakieś dwadzieścia lat do tyłu i zrobione, mówiąć językiem współczesnym, "po taniości" ;) W latach 60 Tek zrobił oscyloskop analogowy o paśmie 1 GHz.

Pozdrawiam,

Na takiego gigahertzowego Teka (rzeczywiste pasmo, a nie equivalent) to może nawet bym się skusił. Ale OSA z 20MHz czy 50MHz pasma to w tym momencie to żadne cudo.

Jacek.

No, i to bez dodatkowej logiki, więc też obrazki z kombinowanego sterowania X+Y, nieraz chciałem się tym pobawić :)

Spoko, tę pewnie też bym sam dał radę.

No, jesli chodzi o ciężar, to i ja wolę. Ale, jeśli to będzie coś takiego:

formatting link
formatting link
wcale bym się nie pogniewał. Nie mam na razie jakichś szczególnie wielkich potrzeb, zdaję sobie sprawę, że te urządzonka to wiele nie umieją. Ale np. przedmuchać jakiś układ, jakbym np. dopieszczał zrobioną "temi rencamy" końcówkę audio, czy więcej, powielacz, to pewnie by spełnił swoją rolę. Poza tym, za bardzo miejsca na większe nie mam :) W każdym razie, NA RAZIE, NA TERAZ, chcę uniknąć urządzeń z logiką w środku, później zobaczymy. Można by to opisać, że chcę najpierw nauczyć się jeździć na rowerze, a później dopiero kupować coś wypasionego, wspomaganego.

Lepsza taka OSA niz nic, o ile komus 50MHz wystarczy, ale ... jak doliczyc koszt pradu, powierzchni mieszkania, rehabilitacji kregoslupa ... to wartosc spada grubo ponizej zera :-)

J.

W dniu sobota, 2 czerwca 2018 03:29:40 UTC+2 użytkownik Jacek Radzikowski napisał:

Rzeczywiste pasmo, ale osiągnęli to bezpośrednim podłączeniem sygnału do odchylania pionowego, lampami oscyloskopowymi wygrzewanymi przez nagie dziewice i wybranymi potem przez panów z siwą brodą, a i tak gwarantowali odwzorowanie sygnału tylko na niewielkiej części w środku ekranu;) Możesz sobie pooglądać - Tektronix 519. Podobno spora część egzemplarzy która się jeszcze zachowała jest radioaktywna, bo używali ich fizycy jądrowi.

Bardziej praktyczny był wypuszczony w 1978 Tek 7104 - udało im się zrobić lampę specjalnej konstrukcji (Microchannel Plate CRT) z luminoforem który dobrze widać przy bardzo szybkim przemiataniu (bo to jest podstawowa granica konstrukcyjna dla pasma oscyloskopu analogowego), ale te lampy niestety się zużywały przy zbyt długim świeceniu na dużej intensywności - obok pokrętła do ustawiania jasności była lampka 'limited viewing time' i wbudowany wyłącznik czasowy, żeby nie zjeść za szybko lampy jakby ktoś był zapominalski i nagminnie zostawiał jakiś super szybki impuls na ekranie na cały dzień;)

Ale sporo było ich normalniejszych oscyloskopów z dwiema wiązkami o pasmach w stylu 500 MHz.

Pozdrawiam,

Jest postęp. nic nie dymi po umyciu. jak było do przewidzenia c.d. wymagany. pierwsza siatka -31V względem katody. na anodzie 200-600V, zależy co się ustawi. na wyjściu zero.

Użytkownik snipped-for-privacy@gmail.com napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@googlegroups.com...

Świetnie.

Nie ma co, wkładaj lampy (bez nich nie będzie napięcia) i działaj. Oczywiście, bądź gotów do szybkiego odłączenia, ale jak nie zadymi, jak anody (i siatki) się nie zaczerwienią, to będzie kolejna oznaka postępu. Posprawdzaj tedy diody prostownicze i poblokuj je czwórkami jednakowych kondziołów (to już niekonieczne, bo działanie jedynie przeciezakłóceniowe), daj odpowiedni zapas napięcia, coby nie przebiło. Posprawdzaj, czy R1 i R2 przestały się palić (miej coś na podmianę), wymień najlepiej całą trójkę R51(lub 54, na schemacie jest niewyraźnie), R55 i R142, one są po 200 kOhm, więc da radę jednym mocnym 68 kOhm (wypadkowa jest 66,6, więc b. blisko, mieści się w nawet wąskiej tolerancji) Bajdełej, D41 OK? C20 i 21 takowoż?

W dniu sobota, 2 czerwca 2018 21:27:31 UTC+2 użytkownik HF5BS napisał:

Te napięcia były już z włożonymi lampami, po włożeniu nic nie strzelało, mogłem zdjąć zdjąć rękawice, gogle i kask :)

Aktualnie już są napięcia na wyjściu i mogłem polutować głośniczek, jak się to naprawia trzeba mieć zatyczki w uszach, strasznie piszczy, ostrzega o niebezpieczeństwie , w sumie tam jest 600V w głównym zasilaczu, więc uzasadnione.

Powodem braku był jeden wypadnięty pin na złączu do regulatora napięcia, piszczał bo dostawał zero na wejście sprawdzające, a jak jest zero więc zwarcie i odcina lampy.

W sumie to ma cechy działania, ale rezystory INCO tradycyjnie popłynęły w siną dal, INCO chyba robiło najgorsze rezystory na świecie, piszą 0,05% a tu 30% i więcej.

Czego się nauczyłem o tym zasilaczu:

  1. Ktoś narysował schemat tego zasilacza jakby nie wiedział co robi, połączenia są tak pokomplikowane jakby to miał być ściśle tajny projekt i celowo komuś zależało na komplikacji schematu, albo po imprezie to rysował.

  1. Nie lepsza konstrukcja. Kable latają tam i z powrotem. Np. leci kilometr kabla do modułu żeby tam przez dwa styki się zewrzeć i wraca kilometr z powrotem żeby połączyć się z elementem, który jest odległy o 5 cm od swojego sąsiada. oczywiście nie jest to połączenie krytyczne, które ew. uzasadniałby rozłączenie w przypadku wyjęcia modułu .

  2. Układ zasilacza to lipa, rzekłbym prymitywny. Wielka obudowa robi wrażenie, lampy się uroczo żarzą, tony kabli, a sam układ - marny. Coś jakby konstrukcja na miarę egzaminu zawodowego zawodówki czy technikum.

  1. Przełączniki , które wydawało mi się zanim trafił do mnie, będą mocną stroną okazują się marne. Wielkie jak cegłówki, w istocie skonstruowane bez sensu, np. żeby podpiąć się do styku trzeba rozkręcić cały przełącznik żeby przylutować kabelek, bo styk nie został wyprowadzony na krawędź przełącznika, straszna porażka. Skonstruowane strukturalnie tak żeby się rozsypać, nie zwierać albo zwierać nie to co potrzeba.

  2. Wiązki kabli są nawet ładnie podwiązane, ale same kable marnej jakości, prawie jak te chińskie 'dwu-funkcyjne' (łączą i grzeją). Sporo podkorodowanych, zielonych po zdjęci izolacji, na razie nie ruszam, poczeka na następną awarię. Lakier na lutach sugeruje, że są to te same kable co kładli w INCO.

  1. ELWA to mistrzostwo świata, najlepsze kondensatory, po prawie 50 latach są jak nowe. Tylko te malutkie wysychają, reszta jest praktycznie niezniszczalna. Ktoś kto utopił ELWA-ę, utopił znakomity produkt, szkoda.

  2. Mam takie wrażenie , że ten zasilacz to jakby konstrukcja odpadowa jest i optymalizowana pod braki - tona zenerek, bo na wyższe napięcie nie ma a zasilacz to drogi tranzystor, mieszanka tranzystorów jakby pod limity produkcyjne była nie wiadomo po co TG5 i BC177 etc. Może w magazynie zalegało czy coś.

W sumie wychodzi, że tego zasilacza raczej nie polecam, kupno było bez sensu, no chyba , że dla tony aluminum albo dla tranformatora grubego na dwie cegły, więcej to warte z osobna niż ten cały zasilacz. Wyrzucić nie wyrzucę, powymieniam rezystorki żeby napięcie jakoś tam trzymał w zgodzie z opisem i może kiedyś zacznę go przerabiać.

BTW, okazuje się , że serwisów godnych polecenia już nie ma(?).

Użytkownik snipped-for-privacy@gmail.com napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@googlegroups.com... W dniu sobota, 2 czerwca 2018 21:27:31 UTC+2 użytkownik HF5BS napisał:

OK, to ja źle zrozumiałem... Dumam dalej, -31 na siatce, to raczej zatkana lampa, chyba T4 nie steruje lampy i jest ona zatkana, jak sam tranzystor. To nie będzie napięcia. Ale sorki, znów wena mi opadła... T5, T7 (wymieniłbym chyba... nie wiem...), D26, i PR-ek R107, jeszcze się po 40 latach nie rozsypał? Na teraz bym sprawdził wszystkie uzwojenia, czy na nich coś jest, w granicach spodziewanych, znaczy się, czy napięcia dają. A potem spróbuję złapać wenę, upały wykańczają.

Niedawno wyslalem im falownik Siemensa do diagnozy. Cena za naprawe wynosila wiecej, niz kupno takiego samego falownika na rynku wtornym z gwarancja. Ceny maja z kosmosu. Piotr

Użytkownik "gobo" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:5b146db7$0$31349$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Takie czasy. Nad takim urzadzeniem trzeba posiedziec, i sie okazuje ze posiedzenie kosztuje wiecej niz nowy.

KIedys byli tani, ale widac nie ma juz tanich pracownikow.

J.

W dniu 2018-06-04 o 10:03, J.F. pisze:

Dokładnie, ktoś za te godziny musi zapłacić.

To raz a dwa moduły igbt kosztują coraz więcej, a w siemensie są drogie prawie w cenie nowego falownika więc i naprawa musi kosztować.

Użytkownik snipped-for-privacy@gmail.com napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@googlegroups.com...

Wiwat!

Lepiej ostrzec niepotrzebnie, niż przez zaniedbanie zrobić krzywdę.

A jeszcze z upływem lat... pewnie po procencie rocznie...

Zdecydowanie, niby fajny schemacik, ale mnie on się wydał, pardon maj fręcz, równo poipierdolony. Niejasności, zmyły, narysowany niezgodnie z regułami, tj. przełaczniki w pozycji spoczynkowej, bądź pierwszej nastawnej, a tu niektóre pośrodku i zgaduj Waść, gdzie co ma być. I piskawka chyba w klasie C... Jeśli tak, to niech im będzie. No, jeszcze B zrozumiem, ale przyznam, nie chce mi sie rozkminiać, w jakim układzie to bangla, działa - i dobrze.

Pewnie na potrzeby wojskowe, wojacy pewnie mieli albo przeszkolenie, albo jarzyli mimo komplikacji o co chodzi, a szary tłumek gówno może, niech zgaduje. Dobrze, jak Pan Zdzichu był kumaty i potrafił to rozwikłać, to i suńsiadowi za dwa browce naprawił.

Przeboleję, jeśli to będzie trwałe i pewne.

Nawet na schemacie niektóre przewody krążą dookoła świata, bez sensu. Konstrukcji, uważam, akurat brakuje konstrukcji modułowej, że wypinamy podejrzany obwód i wsadzamy sprawny. Może i płyta jest modułem, ale, czy wypniemy to odpinając dwa zatrzaski i zdejmując jedno, 2, 3 złącza, czy ile ich będzie? Chyba, że ówczesne złącza były tak chujowe, iż bezpieczniej było to polutować i się bujać w razie problemu.

IMO zbyt pokomplikowany i ma parę wrażliwych miejsc, gdzie np. jak dostanie się w.cz., to układ zwariuje, bo ma dużą impedancję i nic skadowej w.cz. nie przytłumi, a ta przesunie punkt pracy jakiegoś stopnia, co może nawet doprowadzić do wzbudzenia układu, a w rezyltacie, może się to nieśmiesznie skończyć, czy dla zasilacza, czy dla zasilanego układu. Stąd też moja propozycja-sugestia, aby WSZYSTKIE diody prostownicze (szkodliwe w.cz. bardzo lubią wpadać przez zasilanie) poblokować kondensatorami 1/10/100 nF (najlepiej IMO 10 nF), w mostku jednakowe, wszystkie z odpowiednim napięciem wstecznym, aby ich nic nie przebiło. Na innym mostku wartości mogą być inne, byle dla mostka jednakowe. Zgadzam się, że konstrukcja mogła by być znacznie prostsza, bez ujęcia pozytywów właściwości układu.

Jak to w tamtych czasach, za sprawą chyba szybko starzejących się materiałów i "syndromu OTVC Rubin", gdzie wszelaka izolacja, jakby to powiedzieć, wyparowuje, stając sie szczególnie wrażliwą na niedogodności środowiska, tak to ujmijmy. Nieraz miałem w rękach przełączniki z potężnymi zapadkami, masywnymi zestykami, gdzie przekładki izolacyjne sypały się na proszek, jak szkolna kreda po 10 latach nieużywania.

Przecież nie będą się tym zajmować amatorzy :P

Byle nie zjarało się...

To całe szczęście, że przetrwały.

Zostaje kutnowski Miflex :) W każdym razie, nastawiłbym się na konieczność wymiany padniętych.

Albo jak radomski Łucznik, który, prócz maszyn do szycia, w ramach wolnych mocy (a może odwrotnie?) produkowaa..aa.ał... ... LINK FAILURE because censored :)

Jasne, jak jest, to trzymaj, może się przydać.

Ja bym go najpewniej od nowa zrobił, Jak są tranzystory wysokonapięciowe, to bym wykorzystał, tylko przełaczniki bym zostawił, być może oparłbym o przekaźniki i dorobił bezpiecznik automatyczny (niezależnie od obecności w układzie)

No kto będzie utrzymywać moce przerobowe ku takim urządzeniom? Raczej już tylko pasjonaci i ci, co naprawdę mają wolne moce, możliwości. PS. serio sprawdź peerek r107, bo po tylu latach, taki badziewiasty, to cholera go wie, czy mu co pod styk nie podkurzyło?

W moim przypadku rezystory całkiem nieźle trzymają swoją tolerancję i mają 0,5%, którą weryfikowałem mostkiem U1733C. Popłynęły wyłącznie rezystory które miały widoczne przegrzanie, dobrałem z 1% (takie miałem) a zakup rezystorów 0,5% (20K i 2K), nie jest taki oczywisty - trzeba poszukać.

Ja nie narzekam na zasilacz, ponieważ nie widzę alternatywy, aby chociażby coś chińskiego kupić o podobnym zakresie napięć i cenie którą hobbysta zdoła przełknąć.

Pozdrawiam

Proszę bardzo :)

DYI -

formatting link
KUP - Przetwornica za paręnaście dolarów na aliexpress, 1A toto nie wyda z siebie, ale spokojnie 200mA pociągnie.

Jest masa tanich modułów/gotowców wzmacniaczy lampowych na aliexpress za paręnaście dolarów, które już nie sa zasilane po staremu z transformatora tylko z przetwornicy. Skusiłem się na taki moduł i przetwornicę coś za 15 USD i działa na przetwornicy bez zarzutu.

BTW, o dziwo PCB tego lampowca jest zaprojektowane wręcz modelowo, masa poprowadzona jak słoneczko, aż miło patrzeć, nie ma mowy o jakimś przydźwięku , prostu miły ciepły dźwięk, zero szumów.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required