Trafil mi sie bardzo zadbany, ponad trzydziestoletni amplituner HITACHI SR-302, taki jak tutaj (nie moje zdjecia)
W razie potrzeby moge podeslac zdjecia wnetrza. pozdrawiam
Trafil mi sie bardzo zadbany, ponad trzydziestoletni amplituner HITACHI SR-302, taki jak tutaj (nie moje zdjecia)
W razie potrzeby moge podeslac zdjecia wnetrza. pozdrawiam
Żarówki czy diody?
Zmierz napięcie na wyjściu zasilacza, ale albo woltomierzem analogowym albo lepiej oscyloskopem. Podejrzewam, że wylane kondziory spowodowały gdzieś korozję i wyprodukowały się zupełnie zbędne półprzewodniki z tlenku cyny.
Waldek
U¿ytkownik "Waldemar Krzok" snipped-for-privacy@zedat.fu-berlin.de> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@mid.uni-berlin.de...
Zle sie wyrazilem. Mruga podswietlenie ruchomego pomaranczowego wska¼nika na skali. Chyba zarowka (schowana), zasilana 5V AC (jak trzeszczy 4,3V). Podswietlenie skali sie nie swieci, pewnie przepalona zarowka (zasilana o dziwo12V DC).
Niestety nie mam ani analoga ani oscyloskopu. Na wejsciu z trafo na plyte multimetr pokazuje ok 15,8V AC jak trzeszczy i 17,6V AC jak przestanie.
Dziekuje za zainteresowanie. K.
No to szukaj tam na początek problemu. Zobacz, jak wyglądają kabelki transformatora. Jak tam jest wtyk albo zaciski śrubowe to dobrze obejrzeć. Ewentualnie wyłącznik sieciowy albo cokolwiek w tym obwodzie. Jak się da, to odłącz wzmacniacz i sprawdź sam zasilacz czy też trzeszczy (znaczy napięcie luzem mierzyć). Takie zachowanie, znaczy trzeszczenie po załączeniu zasilania i potem spokój jest dość charakterystyczne dla zimnego lutu. Jak nie jest to w zasilaczu (napięcie może siadać, jak wzmacniacz potrzebuje "żarcia") jest dość upierdliwe do znalezienia. Musisz wtedy obejrzeć lupą lub pod mikroskopem wszystkie luty i wsio co podejrzane wylutować, wyczyścić i wlutować spowrotem.
Waldek
U¿ytkownik "Waldemar Krzok" snipped-for-privacy@zedat.fu-berlin.de> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@mid.uni-berlin.de...
Wszystkie kable wchodzace na plyte sa polaczone w ten sposob, ze z plyty wystaja 10mm grube piny, na nich jest okrecony drut z kabla i calosc jest zalutowana :) wiec jest to raczej pewne polaczenie. Poza tym nie wyglada mi to na usterke mechaniczna - trzeszczy tylko i wylacznie po podaniu zasilania, nigdy podczas pracy. Wieczorem sprobuje odlaczyc plyte i pomierzyc.
U¿ytkownik "kamtzu" snipped-for-privacy@tlen.usunTo.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:iau4pg$4he$ snipped-for-privacy@usenet.news.interia.pl...
Czyli jak siê nagrzeje, metal rozszerzy, z³±cze doci¶nie to przestaje. P.G.
kamtzu snipped-for-privacy@tlen.usunTo.pl> napisał(a):
To właśnie te kwadratowe piny mogą być przyczyną trzasków. O ile owijane połączenie z przewodami jest dosyć pewne, to punkty wlutowania w płytę są bardzo podejrzane. Rozszerzalność termiczna grubych kołków powoduje po latach "rozpychanie" cyny, czasem odłazi z kołków pokrycie galwaniczne. Wystarczy dotknąć lutownicą punktu lutowniczego by cyna "odpłynęła" od skorodowanego kołka. Radzę poprawić wszystkie te punkty - odessać lutowie, porządnie pobielić i polutować kołki do pól lutowniczych.
Wmak
Am 04.11.2010 13:02, schrieb Wmak:
Najlepiej te kołki powyciągać i przed ponownym wlutowaniem porządnie oczyścić nożem. Na "oko" czasem tego nie widać. W zeszłym roku miałem awarię falownika (już tu opisywałem). Na pierwszy ciep oka wszystko było ok, dopiero po intensywnym oglądzie, jak omomierz wskazywał przerwę (na szczęście kompletną) można było zobaczyć, że nóżka jest co prawda wlutowana, ale cyna z otworu praktycznie cała "wypluta". Nic dziwnego, przy udarach prądowych > 100A. Transformator pracujący na prostownik z kondensatorem na wyjściu też produkuje zdrowe impulsy. Mierzyłem kiedyś w moim zasilaczu i dochodziło toto do 1kA.
Waldek
Waldemar Krzok snipped-for-privacy@zedat.fu-berlin.de> napisał(a):
Z wyciąganiem to chyba przesadziłeś. Wystarczy świeże lutowie z topnikiem, może poskrobać ale tylko po stronie druku, nie wyciągać bo popsuje się połączenie z drutami.
Te kwadratowe w przekroju kołki pojawiły się w japońskim sprzęcie w latach 70- tych. Chwalili się, że połączenie z przewodami będzie znacznie pewniejsze od lutowania bo w czasie okręcania kołków przewodami, przy użyciu specjalnej maszynki, na ostrych krawędziach kołków ponoć występuje międzymetaliczne połączenie drutu z kołkiem. W Polsce były stosowane np. w radiu Elizabeth - niektóre kołki owijane, inne lutowane. W mej praktyce nie przypominam sobie, by w prawdziwym "japończyku" kiedyś puściło to okręcane połączenie ale problem pojawiał się, jak pisałem, po stronie lutowanej. Pomysł lutowania grubych końcówek, języczków od chassis itp. nigdy nie sprawdzał się. Termiczne rozszerzanie i kurczenie masywnych elementów powoduje ugniatanie a potem odstawanie stosunkowo plastycznej cyny od twardego elementu a potem korozja, oderwanie warstwy nakładanej galwanicznie i utrata kontaktu nawet w połączeniach nieobciążonych prądowo.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required