Temat świetlówek - żarówek powraca. Teraz i świe

Aug 31, 2013 61 Replies

formatting link
cytat :



"przewróciła się lampka nocna, a będąca w niej źródłem światła świetlówka uległa stłuczeniu. Jak poważne skutki niosło ze sobą to wydarzenie, rodzina przekonała się dopiero trzy tygodnie później, kiedy u swojego 4-letniego syna Maxa zaobserwowali wypadanie włosów. Z czasem stan ten zaczął się pogarszać - chłopiec całkowicie stracił włosy i brwi, a co gorsza pojawiły się u niego drgawki i problemy z oddychaniem. Jedynym ratunkiem była seria zabiegów mających na celu usunięcie rtęci z organizmu. Ze względu na skażenie, dom państwa Laus do dziś nie nadaje się do zamieszkania."



Co to musiała być za świetlówka ?



świetlówka

A czy czasem ta historia nie była też w jakimś programie na planete o "spisku" UE wymuszajacym stosowanie świetlowek kompaktowych?

Moim zdaniem dziecko chorowalo na coś innego, to był zbieg okoliczności że choroba ujawniła zaraz po stluczeniu. W programie była przestawiona opinia lekarzy, która nie wskazywała na 100% wine rtęci, to prawnik rodziny forsował taką wersję diagnozy.

Dnia Sat, 31 Aug 2013 19:24:39 +0200, kk napisał(a):

formatting link
Warto obejrzec do konca - nie zebym twierdzil ze cala prawda tam plynie, ale pare ciekawostek mozna zobaczyc.

Zakladajac ze to prawda ... a) mogl sie zdarzyc jakis blad w produkcji i mogla zawierac naprawde duzo rteci,

b) jesli nie ... musialby dzieciak miec jakiegos wielkiego pecha, aby sie tej rteci duzo nawdychac. Wpadla akurat do jego pokoju, nie mieli wentylacji itp.

c) a moze bylo inne zrodlo ? Zbity termometr chocby ..

J.

W dniu 01.09.2013 04:00, J.F. pisze:

To chyba, że zeżarł tę rtęć z termometru ;-) Tyle co się w dzieciństwie nagoniłem rtęciowych kulek po podłodze ze zbitych termometrów, to już dawno powinienem ziemię gryźć. Paluchami się tego dotykało i była zabawa jak małe kulki się łączyły w jedną większą. Zapewnie sporo tej rtęci zostało na dłużej w szczelinach PRL-owskiego parkietu :-) No ale ja to z innej gliny ulepiony ;-) Ołów w stopie lutowniczym 60%Sn/40%Pb też mi nie szkodził choć często trzymałem go w zębach gdy rąk brakowało przy lutowaniu.

Prędzej zaszkodziła mu inchalacja z luminoforu. Ale to chyba musiał robić wdech w chwili gdy bańka pękła.

Pozdrawiam Grzegorz

A kto nie ganiał :-) Myślę że "ganianie kulek" nie jest tak groźne jak już rozpylone pary rtęci, zanim kulki naparuja to musiałbyś godzinami się bawić i to w niewentylowanym pomieszczeniu. Przy stluczeniu uwalniane a od razu pary rtęci, co zwiększa prawdopodobieństwo zaciągnięcia się chwilowo skondensowaną parą zanim się rozproszy. Być może tak było w przypadku tego dziecka ale szybkość pojawienia się objawów i ich nasilenie jest zaskakujace.

Moje kulki ( z dwóch termometrów) wylądowały kiedyś na dywanie. Przyszła mama i zebrała je ... odkurzaczem. Miałem wtedy ... kilka lat. Teraz mam sporo więcej, zęby na miejsu, włosy też.. Pamięć czasami szwankuje, ale osobowość mam bez zmian.

Nie chcę powiedzieć, że rtęć nie jest szkodliwa. Ze świetlówkami należy obchodzić się odpowiednio. Ale nie róbmy z tego zagadnienia.

KK

Dnia Sun, 01 Sep 2013 07:30:36 +0200, Grzegorz Kurczyk napisał(a):

Zezarta jest zdaje sie malo szkodliwa i wydala sie normalnym trybem.

Okna byly nieszczelne :-)

Podobna zasada - trzymac to za malo.

J.

W dniu 2013-09-01 11:23, J.F. pisze:

Sołżenicyn bodajże opisywał, że w łagrach starzy więźniowie truli nowych rtęcią z termometru. Po to żeby przez czas ich choroby - do zgonu, móc pobierać ich racje żywnościowe.

Dnia Sun, 01 Sep 2013 13:28:01 +0200, Mario napisał(a):

Hm, literatura piekna. Wiki tez niby nie ma gwarancji rzetelnosci, ale pisza tam "Animal data indicate less than 0.01% of ingested mercury is absorbed through the intact gastrointestinal tract, though it may not be true for individuals suffering from ileus. Cases of systemic toxicity from accidental swallowing are rare, and attempted suicide via intravenous injection does not appear to result in systemic toxicity."

Bardziej bym sie zastanowil skad taki nadmiar termometrow w gulagu ... chyba ze je przerabiali na jakas lepiej przyswajalna trucizne ...

J.

W dniu niedziela, 1 września 2013 14:08:50 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:

To był obóz pracy w którym termometry produkowali.

Były też chyba kopalnie rtęci. Właściwie to skąd bierze się rtęć ?

W dniu niedziela, 1 września 2013 15:32:59 UTC+2 użytkownik kk napisał:

Wychodzi ze bierze się z potłuczonych w sowieckich koloniach karnych termometrów.

kk napisało:

Ale dlaczego nie robić, skoro to jest bardzo poważne zagadnienie? A w dodatku nikt nie czuje się za nie odpowiedzialny, nikt nie ma pomysłu co dalej zrobić. Zbiórka zużytych lamp w jakichś sklepowych kubłach tylko pogarsza sytuację -- znaczna część wrzuconych rozbija się i truje wszystkich w pomieszczeniu.

W warszawskich zakładach Róży Luksemburg rtęć do lamp wkraplały kobiety przy taśmie za pomocą pipety. Z fatalnymi skutkami dla zdrowia, o czym wiadomo było tylko lokalnie, bo o nierozprzestrzenianie wiadomości dbano bardzo starannie. Zakłady upadły razem z komuną, zostały budynki. Długo stały opuszczone, dopiero niedawno zabrano się za rozbiórkę. Wciąż nie nadawały się do wykorzystania ze względu na przesycenie murów rtęcią.

Jarosław Sokołowski napisał:

O azbescie tez chyba wiedzieli, fabryki pracowaly jeszcze w latach 80tych. Z tym olowiem, rtecia i innymi metalami ciezkimi nie jest wesolo, ale mysle ze lepiej niz z azbestem. W jakims stopniu mozna to wywalic z organizmu, wiadomo ze z wlosow, kosci i paznokci bedzie trudno:) Tylko ze to trzeba dozylnie a nie doustnie. Na drugi dzien w "siku" bedzie cala tablica Mendelejewa.

formatting link

Dnia 01 Sep 2013 15:47:34 GMT, Jarosław Sokołowski napisał(a):

No ale co - w zakladzie tez nikt nie wiedzial, czy po 10 latach przy tasmie rece nie drzaly tak, aby nie moc tej pipety dalej oblugiwac ?

A tak sie zastanawialem jak ta linia utylizacji na "Bulb Fiction" dziala ...

J.

Dlatego, że znając polskie (europejskie) realia będzie się to nadawało na scenarusz filmu ze świata Barei.

Widzę ... (pseudo) rozwiazania problemu (po europejsku):

  1. Zmusić ludzi do kupowania świetlowek, ale zakazać ich wyrzucania.
  2. W każdej gminie albo częściej postawić pojemnik na świetlówki. Po jakimś czasie okolica będzie cięzka od rtęci.
  3. Skupować rtęć ze świetlówek. Ups .. cena świetlówek wzrośnie.
  4. Zakazać produkcji świetłowek. Zamiast tego ledówki. Nie, to też trudne elektro-śmieci.
  5. Powrót do żarówek ? Może halogenki ? Ale to GRZEJE jak cholera.
  6. Nafta ! Też nie ? Emisja CO2.

WIEM !!!

Produkować tak aby się NIE PSUŁO. Czyli powrót do XIX wieku i korzeni spisku żarówkowego.

Dnia Sun, 1 Sep 2013 19:59:24 +0200, kk napisał(a):

Ale to juz jest. Tzn zakaz produkcji lamp zawierajacych rtec, jeszcze nie obowiazuje, ale bedzie. Nie chcialo mi sie czytac szczegolow - swietlowki tez podlegaja, czy na poczatku beda sie lapaly na zwolnienie.

Led ... zawieraja toksyczny arsen :-) Ale latwiej zapanowac nad kawalkiem GaAs niz nad lotnimi parami.

Swietlowki indukcyjne ?

J.

snipped-for-privacy@gmail.com napisał:

Wręcz przeciwnie. Azbest, w sensie tego krzemianu, z którego w chmicznym sensie się składa, nie jest specjalnie toksyczny. Wiadomo było natomiast, z coraz większą pewnością, że *włókna* azbestowe *mogą* powodować nowotwory. To znaczy jeśli ktoś wdycha pył z kurzem azbestowym, to mu te włókienka przez płuca i krew trafiają w różnie miejsca, gdzie za jakiś czas może się rozwinąć nowotwór. Za jaki -- tego nie wiadomo, może dziesięć, może dwadzieścia lat, a może nie zdąży, bo człowiek wcześniej umrze z innych powodów. Eternit leżący na dachu nie jest zagrożeniem. Rur wodociągowych zrobionych z tego materiału chyba nikt nie planuje wymieniać. Nawet produkcja wyrobów z azbestu nie musi być groźna. Niebezpieczne może być zbyt nerwowa i niefachowa rozbiórka budynków z azbestem. I właśnie to jest teraz pod kontrolą. A nowych rzeczy z azbestu się nie produkuje, żeby w przyszłości nie mieć kłopotów.

Natomiast w Róży Luksemburg rtęć w otwartych naczyniach była wszędzie, nikt się tym nie przejmował. Rozlewała się po podłodze i latami leżała gdzieś w szparach, cały czas powoli parując. Ta fabryka, to był po prostu horror.

Jarek

PS Zatrucie rtęcią zdarzało się pierwszym fotografom. Znaczy dagerotypistom. Naświetlone srebrzone płytki miedziane, uczulone wcześniej parami jodu, wywoływało się w parach rtęci.

Pan J.F. napisał:

Chorowała, odchodziła z pracy, dokumentacja medyczna nie kojarzyła ze sobą pracy i choroby. Rtęć, to nie muchomor sromotnikowy, działa z opóźnieniem. Rotacja kadr sprzyjała temu wszystkiemu.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required