> Adam, zdradź proszę dlaczego tak racjonujesz? Szczupły jesteś, więc
>> wątek z kaloriami odpada, zresztą snikersy by nie pasowały ;)
>> Jakieś surwiwalowe tematy Cię dopadły?
> To jest tzw. minimalizm w podróży :) Gdy trzeba nieść swój cały dobytek
> przez 20-30 km dziennie po dzikich górach w Skandynawii to naturalnym jest
> dążenie do obniżenia wagi bagażu. Na bazie ilości kilometrów określam
> zapotrzebowanie na kalorie, a z tego powstaje konkretny plan żywieniowy.
> Przygotowane wcześniej porcje trafiają jak widać do woreczków z TME i nie
> tylko ;) Jak na razie taka koncepcja sprawdza się całkiem nieźle. Jest z
> tym trochę zabawy na etapie przygotowań ale wychodzi to sporo taniej niż
> gotowe zestawy i też lżej, bo opakowanie np. od porcji żywności
> liofilizowanej jest o wiele cięższe niż torebka strunowa.
Jeden taki kiedyś przygotowywał się do wyprawy polarnej. Przygotował sobie mnóstwo porcjowanego musli. Wyprawę ledwie przeżył a na następną już się nie wygłupiał z musli ale zapakował normalny, przyzwoity pemikan.