Tu masz racje, tylko problem lezy w innym miejscu. Przy kiepskich
> zarobkach na uczelniach zostaja albo pasjonaci (tych jest malo), albo
> ludzie robiacy to dodatkowo do pracy na ktorej zarabiaja, albo ludzie po
> prostu slabi. Przy pensjach i warunkach, ktore ma do zaoferowania
problem jest w czyms zupelnie innym. Mozna byc zajebistym specjalista z dziedziny XXX. Ale jak jestes dupa a nie wykladowca i nie umiesz podzielic sie skutecznie wiedza to jest klopot.
Znam przypadki sensownych ludzi ze stopniami naukowimi co na wykladach dyktuja ksiazke. Sam bylem na polibudzie i uczyli mnie programowania piszac program na tablicy. A jak ktoregos razu zauwazylem blad to juz nie mialem spkoju.
Ostatnio mam wrazenie ze na uczelni zostaja ludzie bez pomyslu na zycie, bez inicjatywy, takie zakompleksione flaki z olejem. Z takim to nie pogadasz, ze chcesz zrobic balagan i porozciagac pare kabli po akademiku bo i po co. Masz to samo na laborkach wiec po co sie wyglupiac. Cale szczescie ze i od tego sa wyjatki.
Icek