Komunikator z filmu "Jack Strong" - prawda czy fikcja?

Feb 11, 2014 26 Replies

Wróciłem właśnie z seansu najnowszego filmu Pasikowskiego. Bez wdawania się w dyskusję o samym filmie, twórczości reżysera czy (a raczej przede wszystkim) ocenia działalności pułkownika chciałbym zapytać o pewną kwestię elektroniczną. ;)



W filmie pojawia się urządzenie nazywane przez agentów CIA mianem "spark" (iskra). Kukliński w pewnym momencie otrzymuje je od swojego oficera prowadzącego i używa go do przesyłania krótkich komunikatów tekstowych. Sprzęt przypomina dość sporych rozmiarów (jak na dzisiejsze standardy) pudełko z czarnego plastiku. Jest lekko wygięte, jak szeroko otwarty laptop pozbawiony zawiasów. Dolna część zawiera klawiaturę QWERTY, górna jeden rządek czerwonych, 16-segmentowych wyświetlaczy LED. Gdy główny bohater uruchomił ten sprzęt w swoim mieszkaniu, na wyświetlaczu pojawił się napis "no signal". Wysłanie lub odbiór informacji wiązał się z koniecznością wyjścia na zewnątrz, choćby do samochodu.



Zachowanie tego sprzętu wskazuje na jakąś formę łączności satelitarnej. Nie widać jednak żadnej anteny.



Zastanawiam się czy faktycznie CIA wyposażało swoich agentów w taki sprzęt czy też scenarzystów i twórców rekwizytów za daleko poniosła fantazja? ;)


Transmisja radiowa, bo za każdym razem zbliżał się przy nadawaniu do ambasady. Może transmisja była szyfrowana. W ambasadzie coś z tym robili, może był przekaźnik satelitarny, może drukowali i przekazywali telefonicznie lub telefaksem.

Świetny film - polecam. trzyma w napięciu do ostatnich minut.

Wróciłem właśnie z seansu najnowszego filmu Pasikowskiego. Bez wdawania się w dyskusję o samym filmie, twórczości reżysera czy (a raczej przede wszystkim) ocenia działalności pułkownika chciałbym zapytać o pewną kwestię elektroniczną. ;)

W filmie pojawia się urządzenie nazywane przez agentów CIA mianem "spark" (iskra). Kukliński w pewnym momencie otrzymuje je od swojego oficera prowadzącego i używa go do przesyłania krótkich komunikatów tekstowych. Sprzęt przypomina dość sporych rozmiarów (jak na dzisiejsze standardy) pudełko z czarnego plastiku. Jest lekko wygięte, jak szeroko otwarty laptop pozbawiony zawiasów. Dolna część zawiera klawiaturę QWERTY, górna jeden rządek czerwonych, 16-segmentowych wyświetlaczy LED. Gdy główny bohater uruchomił ten sprzęt w swoim mieszkaniu, na wyświetlaczu pojawił się napis "no signal". Wysłanie lub odbiór informacji wiązał się z koniecznością wyjścia na zewnątrz, choćby do samochodu.

Zachowanie tego sprzętu wskazuje na jakąś formę łączności satelitarnej. Nie widać jednak żadnej anteny.

Zastanawiam się czy faktycznie CIA wyposażało swoich agentów w taki sprzęt czy też scenarzystów i twórców rekwizytów za daleko poniosła fantazja? ;)

Każde naciśnięcie klawisza generowało dźwięk a'la DTMF, ten był nagrywany w czasie pisania na taśmie. W czasie przejazdu koło punktu odbioru, np. ambasada, taśma była odtwarzana z szybkością 40x większą niż w czasie zapisu, sygnał przekazywany był radiowo. Cały komunikat można było przesłać w 2-3 sekundy. Wszelkie dane z pamięci, więc szczegółów proszę się nie czepiać. K.

Każde naciśnięcie klawisza generowało dźwięk a'la DTMF, ten był nagrywany w czasie pisania na taśmie. W czasie przejazdu koło punktu odbioru, np. ambasada, taśma była odtwarzana z szybkością 40x większą niż w czasie zapisu, sygnał przekazywany był radiowo. Cały komunikat można było przesłać w 2-3 sekundy. Wszelkie dane z pamięci, więc szczegółów proszę się nie czepiać. K.

W dniu 2014-02-11 21:51, GREGOR pisze:

"a'la" a'la matias to nie matias ;)

Zgadza się,

czyli tajny CIA_DTMF :)

G

W dniu 2014-02-11 21:51, GREGOR pisze:

"a'la" a'la matias to nie matias ;)

Powitanko,

Nadawal czesto z kosciola sw. Anny, wiec nie byl to taki maly zasieg, ale faktycznie transmisja trwala na tyle krotko, ze nie do namierzenia. Taki pra-SMS;-). Dodam tylko, ze urzadzonko czesto sie psulo, a ze pracownicy ambasady mieli zawsze "ogon", to wymiana nie byla prosta. Nie tak duzo pozniej angielscy zolnierze walczacy o Falklandy mieli lacznosc taka, ze komunikat glosowy byl pakowany (nie wiem czy juz cyfrowo) i wysylany w tak krotkim czasie, ze nie sposob bylo ich namierzyc.

Pozdroofka, Pawel Chorzempa

******* >>> !!! UWAGA: ODPOWIADAM TYLKO NA MAILE: moje imie.(kropka)nazwisko, ten_smieszny_znaczek, gmail.com

Użytkownik "GREGOR" <grzelecg&gmai.com> napisał w wiadomości news:52fa8cf7$0$2370$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Hmm, wydawać by się mogło, że w 81 wojsko powinno dysponować już czymś cyfrowym.

Użytkownik "Ukaniu" snipped-for-privacy@gazeta.pl napisał w wiadomości news:52fb462e$0$2375$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Może było jakieś embargo. P.G.

Wojsko to bardziej konserwatywna struktura niż się wydaje. Choć dokładniej, to dyskutujemy o wywiadzie. Akcja dzieje się w latach 1971-81. K.

Przecież to, co opisujecie jest jak najbardziej cyfrowe, ba! nawet stacje numerowe były (są?) w pewnym sensie "cyfrowe", tylko modulacja jest "human readable" ;)

Czyli coś jak w filmie "Spotkanie ze szpiegiem". Tam morse'a nakładali na spowolnione nagranie.

Dnia Tue, 11 Feb 2014 20:29:20 +0100, Atlantis napisał(a):

antena satelitarna moze byc plaska. W dzisiejszych czasach telefon satelitarny przypomina zwykla komorke, no ale wtedy to bylo chyba zanim na komorki mowiono "cegla".

Pod tym wzgledem chyba poniosla. Taki gadzet zwracalby uwage. Prawie jak puchar podarowac z tabliczka "zasluzonemu agentowi".

W tamtych czasach to nasi sie chwalili ze zlapali szpiega ze sztucznym kamieniem - taki pojemnik w ksztalcie kamienia, mozna kartke czy mikrofilm wsadzic, polozyc gdzies na polu.

J.

W dniu 2014-02-12 11:00, Ukaniu pisze:

przez Jeana Michela Jarre-a w podobnym okresie. Jednym z nich

P.

W dniu 2014-02-13 02:10, Piotrne pisze:

Pozdrawiam. Adam
[...]

Flety powolne? W porównaniu z nabrzmiewaniem 32' puzonu? ;)

W dniu 2014-02-13 11:01, RoMan Mandziejewicz pisze:

Nie gram już wiele lat. Ale zawsze mi się zdawało, że piszczałki drewniane wolniej intonowały, niż metalowe.

Duże głosy (32') pamiętam w katedrze sandomierskiej. Jak się zagrało najniższą sekundę małą, to krzesła same chodziły. "Bawiłem się" tamtymi organami chyba tylko 2 razy, ale pamiętam, że zacny instrument jest :)

W dniu 2014-02-13 10:52, Adam pisze:

Zobacz tu:

formatting link
(od 5:35)

P.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required