witam, jak w temacie, prosze o oferty na priv, sprawa pilna
pozdrawiam Grupe :)
witam, jak w temacie, prosze o oferty na priv, sprawa pilna
pozdrawiam Grupe :)
Po co ci generator. Wystarczy duża membrana napędzana sinikiem z przekładnią. Tomek
A wykonasz mi cos takiego?
Tomek napisał(a):
Jeśli moc dźwięku ma być znacząca, to rozwiązanie z silnikiem (jak też i z głośnikami) może być bardzo trudne, bo konieczne są znaczne amplitudy skoku membrany na dużej powierzchni. Trzeba pamiętać, że długość fali dźwiękowej w powietrzu przy 20Hz to już ok. 16m.
Sensowna odpowiedź jest niemożliwa, póki nie będzie wiadomo, czy chodzi o infradźwięki w powietrzu, czy też w innych ośrodkach, do czego mają być używane i jakiej mocy mogą być.
W. Bicz
Chyba wrecz odwrotnie - latwo to bedzie zrobic silnikiem ?
J.
przekładnią. Tomek
głośnikami) może być
powierzchni.
Jasne że łatwo. Tylko dla Bicza będzie za tanio. System wytwarzanie infradźwięków dużej mocy za pomocą silnika i przekładni jest stosowany w USA do sprawdzania wytrzymałości łopat helikopterów wojskowych na infradźwięki. Proste, tanie, niezawodne. Tomek
Tomek pisze:
Podejrzewam, że jeśli prawdą jest (czego nie udało mi się zweryfikować), że w USA stosuje się takie rozwiązanie, to chodzi pewnie o generację drgań w materiale łopatek. Czy to rozwiązanie jest proste i tanie - nie wiem. Urządzenia testowe tego rodzaju rzadko bywają tanie.
Nie bardzo wiem, dlaczego jakiekolwiek rozwiązanie miałoby być dla mnie za tanie. Zawsze byłem zwolennikiem tanich rozwiązań, jeśli takowe się oferują, ale w życiu nie zawsze się udaje załatwić wszystko w tani i prosty sposób. Ale złośliwości nie będę odwzajemniał.
Ponieważ twórca wątku nie powiedział, o jakiego rodzaju infradźwięki mu chodzi, to nie sposób sugerować czegokolwiek. Jest bowiem kolosalna różnica pomiędzy dźwiękami w gazach a materiałach stałych (czy też cieczach lub galaretach). A prawdziwe problemy zaczynają się, gdy ktoś chciałby wygenerować w powietrzu znaczące moce.
Jak kogoś tematyka ta interesuje, to proponuję zajrzeć pod ten link:
Jest tam opisana komora do testów w polach infradźwiękowych. Wytwarza się je tam w oczywiście bardziej realistyczny sposób, niż przy pomocy silnika z przekładnią i membraną. Jak kogoś to interesuje, to proponuję poczytać. każdy, kto choć rzuci okiem na zamieszczone tam zdjęcia od razu będzie wiedział, że tu nie ma co mówić o tanich rozwiązaniach. A w proponowanej komorze osiągnięto natężenia rzędu 160dB, czyli wcale nie ekstremalne.
Jeśli jednak chodziłoby o wytworzenie dźwięku małej mocy, to sprawa się oczywiście znacznie upraszcza.
W. Bicz
[...]
Jest to jedno z rozwiązań problemu. Są również rozwiązania z rezonatorem rurowym i tłokiem drgającym napędzanym silnikiem - również da się w ten sposób uzyskać potężne ciśnienia akustyczne. Problemem nie jest uzyskanie samego ciśnienia akustycznego ale to, żeby wszyscy w okolicy przeżyli...
[...]RoMan Mandziejewicz pisze:
Zgadzam się. W komorze małej objętości to może być rozwiązanie. Niestety bardzo trudno uzyskać w ten sposób falę o wąskim paśmie częstości.
Jednak pozostał bym przy opinii, że w momencie, kiedy chodzi o wytworzenie dużej intensywności dźwięku na trochę większym obszarze, szczególnie fali czystej spektralnie zadanie zawsze staje się niebanalne.
Szkodliwość infradźwięków jest bardziej mitem niż rzeczywistością, ale głównie dlatego, że nie sposób je realistycznymi środkami koncentrować i przekazywać na większe odległości.
Dlatego z prowadzonych przed laty badań nad ich zastosowaniami wojskowymi niewiele wynikło.
W. Bicz
Mylisz się - rezonator rurowy ma lepsze Q od rezonatoru Helmholtza. Uzyskasz bardzo wąskie pasmo ale rura będzie długa. Dla 16 Hz potrzebujesz 20 metrów rury otwartej z jednego końca.
Ale w podanym przez Ciebie przykładzie duze cisnienie akustyczne uzyskuje się jedynie wewnątrz rezonatora.
[...]
Możesz mieć problemy z weryfikacją. Bo nawet ja nie pamiętam co to była za publikacja. Pojawiła się jakieś 25 do 30 lat temu w radzieckiej publikacji naukowej. Trafiłem na nią zupełnie przypadkowo w bibliotece. Zaciekawiła mnie, przeczytałem to i pamiętam. W czasie pracy łopaty generowany jest hałas i dźwięki. Ponieważ moce są ogromne to hałas i dźwięki mają duże natężenie. Z hałasem problem niewielki ale dźwięki interferują dając w efekcie infradźwięki. A te skutecznie niszczą łopaty. Zrobili więc regulowane źródło infradźwięków żeby łopaty badać w realu. Częstotliwość była zmieniana poprzez regulację obrotów na przekładni PIV a natężenie wielością wykorbienia. Jaki bardziej realistyczny sposób widzisz w tamtym urządzeniu. Sprężarka i modulator, żywcem zerżnięte z Nowoczesnych Zabawek Wojciechowskiego. Opisał jak zrobić wzmacniacz akustyczny zasilany odkurzaczem. Co tam jest drogiego. Kawał węża w oplocie stalowym. Pewno taki leżał na śmietniku to wzięli. A jak to pudło jest zrobione z dykty to daje sobie rękę w talarki pociąć że jest zbite gwoździami a nie skręcone. Bo Amerykanie kochają gwoździe i najtańsze z możliwych rozwiązań jeśli robią coś na własne potrzeby. Ale jeśli by mięli to sprzedać poza Stany to zwykła dykta okazała by się dyktą wyprodukowaną w warunkach nieważkości itd. Tomek
Tomek pisze:
Obstaję przy swoim, że jeśli testowano w ten sposób łopatki, to pobudzano je bezpośrednio, bo przejście dźwięku z powietrza do materiału stałego jest słabe. Trzeba zrobić rezonator o znacznych rozmiarach. Nie wykluczam oczywiście, że tak zrobiono.
To samo dotyczy "prostego modulatora z byle jaką sprężarką". Potrzebny jest sporej wielkości rezonator. Jak jeden z dyskutantów słusznie zauważył, przynajmniej ok. 20m długości. Inaczej nie na wiele się to przyda.
Jak więc widać, na pewno można to zrobić przy pomocy łatwo dostępnych urządzeń, ale całość nie wyjdzie ani mała, ani prosta, bo jeszcze trzeba zrobić układ pomiarowy, żeby choćby móc sprawdzić, czy udało się coś sensownego wygenerować.
Powiem krótko: dla kogoś, kto ma pewną wiedzę i doświadczenia oraz "trochę" miejsca jest na pewno możliwe wykonanie generatora infradźwięków za jakieś "realistyczne" pieniądze.
Pytający - nie specyfikując nic - spowodował, że dyskusja jest jałowa, bo nie wiadomo dokładnie o co mu chodzi.
Mam często do czynienia z takimi pytaniami w odniesieniu do ultradźwięków, którymi się zajmuję. Pytający po prostu nie zdają sobie sprawy, że "ultradźwięki" to szeroka dziedzina wiedzy i przemysłu, i mówienie o "ultradźwiękach" jako takich nie ma żadnego sensu. Są rzeczy, które można kupić "za grosze" w pierwszym lepszym sklepie i takie, których tworzenie kosztuje miliony. Mam wrażenie, że twórca tego wątku należy właśnie do takich ludzi, którzy nie bardzo wiedzą, o czym mówią.
W. Bicz
RoMan Mandziejewicz pisze:
Dokładnie prawda. Dlatego też napisałem, że w małej objętości nie da się wiele uzyskać. Potrzeba długiej rury i prawdopodobnie jej średnica też nie może być nazbyt mała. Czyli jednak trzeba pewną objętość.
Oczywiście, bo wygenerowanie dużej mocy w otwartą przestrzeń jest już bardzo poważnym problemem.
W. Bicz
Tomek
Przed chwilą oglądałem w Pogromcach Mitowi próbę rozwalenia samochodu m-ki Mercedes za pomocą gigantycznego głośnika zamontowanego w środku. Głośnik miał
1,2 metra średnicy i był napędzany z silnika tego samochodu za pomocą korbowodu. Po kilku sekundach oberwało się mocowanie głośnika. Ale było widać ze jeśli by się nie urwało to dźwięk a raczej infradźwięk zniszczył by samochód. Przy pomiarze wyszło im że było 161 decybeli przy 18 hercach. Kiedyś popełniłem pewien błąd. Mając dostęp do trochę lepszych technologii zacząłem z nich korzystać. Okazało się ze za to co mogę mieć używając młotka i imadła ktoś chce dwie czapki pieniędzy i każe czekać kilka miesięcy. Ty też popełniasz taki błąd. Do realizacji pewnych celów nie trzeba używać technologii obcych. Masz kontakt z bardzo wyrafinowanymi rozwiązaniami. Ale nie powinieneś zapominać o rozwiązaniach najprostszych. Jeden z moich nauczycieli mówił " jesteś na bezludnej wyspie i popsuła ci się motorówka". Wiesz gdzie wtedy można sobie wsadzić nowinki techniczne jak masz do dyspozycji kamień. Czytuję sobie to co piszesz tutaj. To mądre wypowiedzi, ale oderwane od grupowej rzeczywistości. Tutaj są potrzebne rozwiązania najprostsze i najtańsze. W ogromnej większości wypadków ktoś sobie chce zrobić zabawkę. Rozwiązania za tysiące, dziesiątki tysięcy, setki tysięcy ( niepotrzebne skreślić ) nie wchodzą w rachubę ze względów oczywistych. Według mnie dużo więcej pomożesz jeśli zniżysz się do poziomu grupy. Bo teksty ze coś musi być drogie, przynajmniej na mnie działa jak płachta na byka. A to ze ludzie pieprzą jak zadają pytania to fakt. Nie odbieraj tego co napisałem jak coś osobistego. Coś mi leżało na wątrobie. TomekTomek pisze:
Najbardziej zabawne jest to, że nic nie wspomniałem o cenie. Pozostaje przy popularnej wśród fachowców opinii, że generacja infradźwięków przy pomocy silnika nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale w dopasowanych rezonatorach może mieć sens - już o tym dyskutowaliśmy.
A sprawa dalej jest otwarta, bo twórca wątku nie powiedział nic konkretnego.
A tak a propos: próba rozwalenia samochodu w ten sposób jest dość zabawna, ale - jak znam życie - to jej realizacja pewnie była dość kosztowna.
W. Bicz
Pan Wieslaw Bicz napisał:
Znam historię faceta, któremu w samochodzie w czasie deszczu gromadziła się woda pod tylną szybą. Składał reklamacje, że coś mu tam musi przeciekać. W serwisie polewali mu brykę wodą ze szlauchu, ale nijakiej nieszczelności nikt nie mógł się dopatrzeć. Dopiero po pewnym czasie ktoś zwrócił uwagę na zamontowany z tyłu głośnik do robienia umc, umc, umc. No i jak on robił to swoje umc, umc, umc, to rytmicznie odchylała się uszczelka tylnej szyby i deszczówka dostawała się do środka. Może to jeszcze nie rozwalenie, ale blisko. No i faktycznie zabawne.
Co wy z tym rozwalaniem? To ma być do rozwalania? I coś mi się nie podoba z tymi łopatami helikoptera - ja myślałem, że to łopaty są źródłem infradźwięków, a psuć mogą inne części aparatura itp. (że łopaty wytrzymują potężne siły rozciągające i łamiące i wibracje o różnym okresie to oczywiste). I jeszcze jedno - słonie podobno porozumiewają sie infradźwiękami na znaczne odległości, więc chyba nie jest tak źle z tym rozchodzeniem sie w powietrzu?
Mirek.
Tam kosztowna. Mało to w Ameryce starych samochodów. Tomek
Mirek pisze:
Bo to jest medialne, oglądalne, i dla prostego człowieczka interesujące "włączyli INFRADZWIĘKI, auto się rozpadło, uooo ale pałer, te infradzwięki to mocniejsze niż basy w bmce zenka". Jakby zrobili 2h program o powstawaniu mikrouszkodzeń strukturalnych w betonie mostu na skutek rezonowania konstrukcji od przejeżdzających aut, to po pierwszych 5minutach byłaby oglądalność 1cyfrowa, no może mała - jeśli akurat jakiś most się zawalił w ostatnim czasie...
A kto powiedział że te ich infradzwięki rozchodzą się w powietrzu? :) Może (jeśli naprawdę tak się komunikują, nie znam żadnego słonia wiec nie wiem) używają ziemi jako dużo lepszego nośnika drgań niskich częstotliwości?
Mirek pisze:
Infradźwięki w powietrzu tłumione są w znikomym stopniu. Ale słonie komunikują się przez ziemię - fale w rodzaju sejsmicznych.
W. Bicz
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required