"Patenty" na łączność z czasów dz ieciństwa i młodości :)

Do you have a question? Post it now! No Registration Necessary

Translate This Thread From Polish to

Threaded View
Zainspirowała mnie niedawna dyskusja na temat przesyłania danych i
dźwięku na odległość za pomocą światła. Pojawił się tam wątek prostego
"fototelefonu" opisanego w jednym z numerów MT oraz książce "Proste
układy elektroniczne".
Ogólnie zauważyłem, że w "Kalejdoskopie Techniki", "Młodym Techniku"
itp. dość często pojawiały się opisy jakichś "telefonów" i "telegrafów"
czy "interkomów" służących do prowadzenia przewodowej komunikacji na
niewielkie odległości. Idealne rozwiązanie dla dzieciaków mieszkających
w sąsiedztwie w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu i komórek, a
nawet stacjonarny telefon nie dotarł wszędzie (a gdy otarł to z
pewnością rodzice nie pozwalali beztrosko rozmawiać z kolegą
mieszkającym po drugiej stronie ulicy lub dwa piętra niżej).
O próbach rozwiązania tego problemu za pomocą prostych, samodzielnie
skonstruowanych urządzeń pisał Steve Wozniak w swojej autobiografii
("iWoz").
Wiem, że niektórzy eksperymentowali nawet z radiem, chociaż nie było
wolno - słyszałem o przynajmniej jednym takim przypadku.

Ktoś pamięta jakieś ciekawe rozwiązania z własnego doświadczenia? ;)

Re: "Patenty" na łšcznoœć z czasów dzieciństwa i młodoœci :)
On Sun, 09 May 2010 09:17:21 +0200,  Atlantis wrote:
Quoted text here. Click to load it

Pozwalali pozwalali, bo wtedy jeszcze nie bylo impulsow co 3 minuty
:-)

Quoted text here. Click to load it

No prosze, a niektorzy pisza ze w USA jest dobrobyt, kazdy ma telefon
itp :-)

J.


Re: "Patenty" na łšczno�ć z czasów dzie ciństwa i młodo�ci :)
W dniu 2010-05-09 09:18, J.F. pisze:

Quoted text here. Click to load it

Dobrobyt to jedno, ale w książce chodziło o coś innego jeśli mnie pamięć
nie myli, chociaż czytałem ją jakieś dwa lata temu.
Po pierwsze dzieciaki chciały mieć własny, niezależny środek komunikacji
z którego mogłyby korzystać bez pytania kogokolwiek o zgodę. Po drugie
mówimy o grupce młodocianych geeków - dzieci inżynierów z Doliny
Krzemowej, pewnie zapał do konstruowania różnych rzeczy odziedziczyli po
rodzicach. ;)

Wozniak pisze, że to właśnie ta sama chęć łatwego nawiązywania kontaktu,
już na duże odległości pchnęła go potem w kierunku krótkofalarstwa oraz
zainteresowania phreakingiem. ;)

Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciństwa i młodości :)
Quoted text here. Click to load it

2 puszki i sznurek :)

j.


Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciństwa i młodości :)

(...)
Quoted text here. Click to load it


2 x TAP 67



Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciń stwa i młodości :)
Quoted text here. Click to load it

Pamięta :-)
1981 rok - 2 słuchawki telefoniczne z telefonów stosowanych w kamieniołomach
i spooro przewodu. Zasilanie - takie dziwne zielone baterie (CENTRA?),
wymiary około 4,5x4,5x15 cm. Przed pierwszym użyciem trzeba było zbić
wystającą szklaną rurkę - mieliśmy je już używane, więc były już zbite.
Potem zastosowany został zasilacz stabilizowany 9V Unitra.
1978 rok - podobny układ, ale "słuchawki" były zbudowane samodzielnie:
Mikrofon węglowy samodzielnie wykonany z kubka cynkowego z baterii R12 i
folii aluminiowej, a głośniczki zdobyte z innych radyjek.
1975 rok - lampowy nadajnik i odbiornik radiowy. Tylko w fazie testów - nie
wszedł do użycia :-)

Pozdr. Hals.


Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciństwa i młodości :)


Quoted text here. Click to load it

Oczywiście :-)

Miałem kolegę w tym samym bloku, mieszkał w sąsiedniej klatce. Między
naszymi balkonami pojawiła się któregoś lata klasyczna "kolejka linowa" z
linką profesjonalnie przeciągnięta przez kólka pasowe z "Constructiona", a w
charakterze wózka jeździła pusta zawieszka od kostki zapachowej z WC,
karteczki z odręcznie napisanym "pujdziesz na dwur?" mieściły się idealnie.
Potem z tym kolegą się poprztykałem, znalazłem sobie innego kumpla, tym
razem z bloku naprzeciwko, niestety nie mieszkał vis-a-vis, a mocno z ukosa,
między naszymi oknami było o ile pamiętam jakieś 70m. Kolejka linowa też
działała, ale strrasznie dłuuuuuugo trwało przeciągnięcie tych 70m sznurka,
w dodatku trzeba było zorganizowac jakiś super szpagat, bo wszystko niesuper
się rwało (o ten szpagat potem kolega miał dziką awanturę, bo to wczesne
lata 80-te były, taki szewski szpagat to wtedy był chyba jeszcze cenniejszy
niż papier toaletowy).
I wtedy jakoś pojawiła się genialna myśl: kumpel miał taki zabawkowy
przewodowy telefon - dwa aparaty telefoniczne, MB, połączone trójprzewodową
linią. Wymyśliły mądre głowy, że oryginalny przewód się rozetnie, jedną żyłe
z obu stron podłączy do kaloryferów (bloki miały wspólna kotłownię), a dwie
pozostałe połaczy podwieszoną między blokami linią przewodową. jako linka
nośna miała posłużyć wyszperana w wędkarskich szparagałach mojego Taty
bardzo gruba żyłka (z dobre pół milimetra miała, nie wiem, co to było - na
rekiny?), natomiast sam przewód... wygarnięte skąd się tylko dało stare
przewody zasilające od lampek, przewody antenowe, no co tylko się znalazło,
w odcinkach rzadko kiedy dłuższych niż 2-3 metry, łączonych na skręta i
izolowanych przylepcem lekarskim.
I niestety, okazało się, że linia rozwieszona między blokami (pierwsze
piętro - trzecie piętro, a więc dość wysoko) jest dla tej żyłki na dłuższą
metę za ciężka, żyłka się przez noc wyciągnęła na tyle, że całość zaczęła
wisieć tuż nad ziemią i... wiadomo, długo nie wisiała.

Potem... potem były własnej konstrukcji nadajniczki UKF na dwóch
tranzystorach, które miały dwie cechy szczególne: częstotliwość nadawania
pływała jak szalona i zalezała od wszystkiego, a samą częstotliwość było
trudno ocenić, bo zwykle odbiór był mozliwy w kilku różnych miejscach skali
radia.

A jeszcze bardziej potem była pierwsza fala radyjek CB w Polsce. Najpierw
przerabiane "Echa" z dołączanymi kwarcami na różne kanały i przełącznikiem
do zmiany tychże (i szczyt marzeń każdego posiadacza Echa - zdobycie kwarców
na #28), co obrotniejsi załatwiali sobie radiotelefony montowane na dźwigach
budowlanych, bo te miały już rasową "gruchę", sam mam gdzieś w piwnicy
pamiątkę z tamtych czasów: radiotelefon kolejowy, w stanie dziewiczym i bez
żadnych przeróbek.
A potem kupiłem "Herberta".
A jeszcze bardziej potem - odkrylim z kolegami możliwości dawane przez
telekomunikację polską i jej automaty wrzutowe - tyle powiem, że
coponiektórzy nosili wtedy w portfelu pilniczek do paznokci, a potem -
wymontowaną z zapalniczki zapalarkę piezo ;-) A było też parę automatów
przerobionych "na stałe", z ciekawszych mogę wspomnieć jeden, który miał w
linię zasilającą wstawiony opornik "zaliczający" uruchamiany kontaktronem i
całe to było zagipsowane w ścianie, po prostu trzeba było wiedzieć, gdzie
magnes przyłożyć. Ewentualnie cała linia telefoniczna wyciągnięta z puszki i
zakończona w piwnicy dwoma "gwózdkami".

A potem przyszły komórki...

J.


Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciństwa i młodości :)
Quoted text here. Click to load it
Oczywiście dwie puszki i sznurek. Potem węglowe wkładki mikrofonowe,
słuchawkowe i bateryjka. W czasach Czterech Pancernych obowiązkowo
laryngofon. Później technologia zaawansowania, generator z TG5 , pręt
ferrytowy (fale b.długie) i jednotranzystorowy odbiornik. Potem już na
własną rękę bez kolegów pierwsza superheterodyna, pierwsza głowica na
UKF. Niedawno naszła mnie myśl aby zmontować coś na FPGA ale na
szczęście odeszła, zabawy się staremu zachciało :)

JanuszR

Re: "Patenty" na łšcznoœć z czasów dzieciństwa i młodoœci :)
On Sun, 09 May 2010 22:23:41 +0200,  JanuszR wrote:
Quoted text here. Click to load it

SDR [software defined radio] sobie zmontuj :-)

J.


Re: "Patenty" na łšcznoœć z czasów dzieciństwa i młodoœci :)
On Sun, 09 May 2010 22:23:41 +0200,  JanuszR wrote:
Quoted text here. Click to load it

a probowal ktos pojemnosciowego mikrofonu przestrajajacego wprost
generator ?

J.


Re: "Patenty" na łšczno?ć z czasów dzieciństwa i młodo?ci :)
Quoted text here. Click to load it
Nie, ale generator funkcyjny HP, nastrojony na pasmo 3.5MHz. Równolegle do
wyścia mikrofon węglowy.
Antena DWZO. Odbiornik radiofoniczny Atut? Alfa? Pamiętam, że jakaś wersja
mająca pasmo 80m.
No i łączność spod PKINu z Pruszkowem.
pzdr,
Andrzej.
PS. A dwaj koledzy, jeszcze w szkole sredniej zrealizowali łączność za
pomocą światła, chyba wg. Wojciechowsliego.
Działało.



Re: "Patenty" na łšcznoœć z czasów dzieciństwa i młodoœci :)

Quoted text here. Click to load it

Chyba rok 1986. UCY 74132 (4* NAND SHMIDT) mikrofon pojemnościwy z
magnetofonu B303, rezystor, kawałek drutu. Działało jak przestrajany
pojemnościowo generator ( o stabilności wiadomej ;)), który na jakiejś-tam
harmonicznej posiewał w UKF :) Do tego radyjko (modelu nie pamiętam, pewnie
jowita lub coś w tym rodzaju) i... bezprzewodowy mikrofo na procesję Bożego
Ciała gotowy :)  

Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciństwa i młodości :)
UBF%ytkownik JanuszR napisaB3%:
Quoted text here. Click to load it
 na
Quoted text here. Click to load it
owica na

Drut miEA%dzy oknami, drugi biegun przez kaloryfery - i podpiEA%te da20%
gB3%oB6%niki czteroomowe. WystarczaB3%o BF%eby siEA% dogadaE6%. PoBC%niej=
 siEA%20
zastanawialiB6%my jak zorganizowaE6% synchronizacjEA% uzywania nadajnikF3%
w BF%eby20%
sobie nie przeszkadzaE6% - ale zanim siEA% pouruchamialiB6%my to kumpel s=
iEA% z20%
kamienicy wyniF3%sB3%.

--20%
Darek


Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciń stwa i młodości :)
W wiadomości
*Atlantis* napisał(-a):

[...]
Quoted text here. Click to load it

Około połowy lat '70. Z kolegą który mieszkał pode mną miałem założoną
"linię" telefoniczną. U niego stał telefon z induktorem, u mnie jakiś
taki ebonitowy (pewnie by do dzisiaj działał jakby go wpiąć do linii).
Łączność była jednokierunkowa. On kręcąc powodował dzwonienie telefonou
u mnie, a kiedy ja odebrałem to tupałem w podłogę że może już mówić, a
ja już słucham. Jakość przekazu zależała od szybkości kręcenia. Był też
umówiony sygnał (też tupnięcia) na zwiększenia szybkości kręcenia kiedy
głos stawał się niewyraźny. Połączone to było pierwotnie dwoma drutami
aluminiowymi kupionymi specjalnie do tego celu. Poźniej zainstalowaliśmy
przewód antenowy 300Ohm z odzysku. Nie potrafiliśmy sobie pradzić z tym
żeby oba telefony były zasilane dla komunikacji dwustronnej.

--
Big Jack
         //////     GG: 660675
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciństwa i młodości :)

Quoted text here. Click to load it

Też popełniłem taki telefon i nawet przez chwilę działał z kolegą w bloku
(rok około 1994),
potem po przenosinach z sąsiednimi domami od  '96 przez kilka lat (zanim nie
weszło GG)
http://freefm.kni.pl/mike/telefon/telefon.html
Ten telefon może być 2 lub więcej stacyjny, przy czym wszyscy mogą się
słyszeć.

Michał



Re: "Patenty" na łączność z czasów dz ieciństwa i młodości :)
Dnia Sun, 09 May 2010 09:17:21 +0200, Atlantis napisał(a):

Quoted text here. Click to load it

Myśmy z kumplem przez ulicę mieli łącze 5-drutowe zrobione z żył starego
kabla telefonicznego w owijce bawełnianej. Na mniejszej ilości drutów w/g
mnie nie dało się zrobić dwukierunkowej transmisji i dzwonienia :)
Zimpregnowana ta wiącha była  stearyną ze świec żeby wyrabiało na deszczu
:) Do tego 2 aparaciki z deseczek na które się odkładało autentyczne
mikrotelefony. Skąd je wytrzasnąłem, nie wiem :)
Wisiało to z dwa lata i działało. Potem paka skołowała z harcerstwa oraz
zwinęła z strychu LOK kilka aparatów telefonicznych wojskowych polowych. To
była technika! Ciągneliśmy peteefkę po gzymsach i przez ulice. Sieć miała w
szczytowym rozwoju 6 abonentów. A potem bractwo podrosło i się rozjechało
do szkół...
--
Jacek

Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciń stwa i młodości :)
Quoted text here. Click to load it

I tu się kolego mylisz bo rozmowy lokalne były rozliczane jako jedna rozmowa
za jeden impuls a w abonamecnie było sporo impulsów gratis.  (nie minut)
Miałem podłączony równolegle swój drugi telefon (bratek) w swoim pokoju.
Rozmawiałem z dziewczynami całymi wieczorami, nieraz zasypiało się pod
kołderką ze słuchawką przy uchu.


Quoted text here. Click to load it

Oczywiście jako że nie wszyscy kumple mieli telefon to był czas kiedy
mieliśmy swoje druty porozwieszane między mieszkaniami i nawet prosta
centralka z wybierakiem była zrobiona. Nawet rodzice z tego korzystali
czasem.
Co do radia to pamiętam jak piraciłem na FM i puszczałem muzykę na telefon.
Całe osiedle wiedziało że to ode mnie.
Pewnego wieczora podcasz audycji zadzwonił do mnie sąsiad z drugiego bloku
który był kapitanem milicji i poprosił o powtórzenie kawałka Alphaville
Forever Young :)


M.


Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciń stwa i młodości :)
Przypomniałem sobie jeszcze o jednym ciekawym zjawisku które natychmiast
zostało oczywiście wykorzystane. Kiedyś dzwoniłem na międzymiastową 058 do
gdańska i podczas wybierania pierwszych cyfr 0 i 5 juz po 5-tce usłyszałem
przez chwilę jakiś głos. Było to głos jakiegos faceta który coś nawijał do
kogoś podczas wybierania swojego 0 i 5.
Krótko pomyślałem i zaraz zadzwoniłem do kumpla.  Powiedziałem tak "kończymy
rozmowę po czym podnosimy ponownie swoje słuchawki i wybieramy 0 i 5" i
eureka słyszymy się!
Okazało się że nasza centrala miała coś takiego dziwnego że po wybraniu 05,
dowolna osoba także podłączona do tej centrali  jak wybrała 05 mogła się
porozumieć za darmo. Do rozmowy mogła dołączyc nawet osoba trzecia, czwarta
itd. Można było robic telekonferencje. Oczywiście było słychać słabo ale
zrozumiale. Rozgadałem o moim wynalazku kolegom i juz po jakimś czasie
wieczorami mieliśmy swego rodzaju czat. Po kilku tygodniach gdy wieść się
rozeszła bardziej nie dało się już spokojnie pogadać bo pojawili się
oszołomy, bekacze, "kup pan cegłę" aż w końcu pracownicy poczty polskiej
telegraf i telefon postanowili zakończyć ten proceder i tak skończyły się
nasze telekonferencje.

Marek


Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciń stwa i młodości :)

Quoted text here. Click to load it

Dokładnie 2 piętra niżej.

Quoted text here. Click to load it

Połączenie uruchomione w 1970..72 roku.
Kabel telefoniczny 4 żyłowy (dźwig urwał kabel nad naszym podwórkiem,
przyjechali wymienili, a stary rzucili w krzaki - zagospodarowałem).
W miejscu przejścia przez drzwi balkonowe (u nas) i okno (u kolegi) izolacja
wspólna zdjęta i kabelki na płasko przyklejone plastrem.
Odcinek poziomy wiązany pod parapetami wieloma cienkimi sznureczkami
(wiązane wewnątrz).
Jak wyglądała stacja u kolegi nie pamiętam, a u nas:
Wzmacniacz "Mini-max" z książki "Elektronika dla wszystkich".
Tranzystory MP39 (jeśli dobrze pamiętam) z dwu zestawów "Elektron-2M"
(pudełka od nich jeszcze mam).
Głośnik też z jednego z tych zestawów (robił również za mikrofon).
Sygnalizacja dzwonienia - buzzer z zestawu "Morse-elektron".
Problemy:
1. Nie uwzględniłem R kabla i buzzer nie brzęczał - zastąpiliśmy zasilanie
zdalne lokalnym i dodaliśmy przekaźnik.
2. Przełączanie głośnika było tak zrobione że w stanie "nie używane" jak
kolega włączył swój odbiornik miał podsłuch do nas - dodałem jakiś
wyłącznik.
Eksploatowaliśmy to kilka lat.
P.G.


Re: "Patenty" na łączność z czasów dzieciń stwa i młodości :)
Quoted text here. Click to load it

Po fascynacji rozwiazaniami drutowymi budowalem swoje pierwsze
"krotkofalowki" oparte na modulach z Radmor FM315 - bo mialem do nich
dostep...
Pierwsza z nich byla oparta o modul generatora z kwarcem dobranym gdzies na
fale krotkie. Modulacja AM byla robiona mikrofonem weglowym podpietym w
szereg z zasileniem. Nadajnik wbudowalem w jakies tanie radia tranzystorowe
i wyprowadzalem gniazdo DIN na mikrofonoglosnik.
Po podpieciu klilku metrow drutu wystarczalo aby pogadac w ramach bloku.
Potem to usprawialem dodajac modulator transformatorowy, modul wzmacniacza,
a nawet dodatkowe kanaly.

c.


Site Timeline