Obrona pracy inżynierskiej - Page 2

Do you have a question? Post it now! No Registration Necessary

Translate This Thread From Polish to

Threaded View
Re: Obrona pracy inżynierskiej
No to ja się przyłączę do załamywania rąk.
Miałem wielokrotnie do czynienia z kolegami inżynierami elektronikami z PŁ.

W 90% koledzy patrząc na moje (no powiedzmy sobie szczerze - nie na  
miarę inżynierów z ChRL) dokonania) reagowali w stylu "Wow, ale czad !
Ty to jesteś jednak !"

Na moje pytanie, czego ich tam uczyli w takim razie, koledzy machali  
ręką i robili inne gesty wyrażające rozpacz. Drugie pytanie zadawałem -  
skoro sami z siebie nie mieli potrzeby się uczyć - to po cholerę w ogóle  
szli na te studia ? Odpowiedź przewidywalna i tragiczna - "żeby mieć  
inżyniera" i dostać lepszą robotę. Co oczywiście w zderzeniu z  
rzeczywistością (pracowaliśmy w jednej firmie, ja dyplomu nie mam :) -  
okazuje się fikcją chyba.

Oczywiście , nie znaczy to, że wszyscy tam tacy są. Ale wielu. Zbyt wielu.



Re: Obrona pracy inżynierskiej
Powitanko,

Quoted text here. Click to load it

Z pewnoscia Ci to humoru nie poprawi, ale niestety "inz" sie liczy, a  
wiedza, czy doswiadczenie niekoniecznie. W firmie, w ktorej pracowalem i  
pracowalo mi sie w miare dobrze przez ladnych pare lat, szefowa  
postanowila wprowadzic ISO 9000costam. Pracowalem jako serwisant, ale  
tak naprawde bylem od wszystkiego technicznego. No i jak nastalo ISO, to  
zatrudnili mgr inz. elektronika, a mi wkrotce podziekowali. Zanim to  
nastapilo, to mialem czas, zeby z bardzo sympatycznym zreszta gosciem  
pogadac. Nie wiem gdzie go uczyli, ale o uK to co najwyzej wiedzial, ze  
sa takie wynalazki, o silnikach krokowych dowiedzial sie ode mnie,  
jakich przewodow do transmisji po 485 uzyc - podobnie. No ale on jest  
'wa fachowiec z dyplomem, a ja jestem geolog tez dyplomem (i co z tego).
No i sie zastanawiam jak to jest. Na elektronice PW gdzie chadzalem  
sobie czasem na rozne wyklady poziom byl OK. Na Festiwal Nauki  
przygotowali (takze studenci) bardzo ciekawe rzeczy. Na taka  
uczelnie/wydzial ida ludzie z calkiem otwarta glowa, skoro zaliczaja  
kolejne lata matematyki, ktora np. mnie wystraszyla.
Wyglada na to, ze jest to jedna z nielicznych uczelni ksztalcaca  
niezlych fachowcow, albo robia sama teorie, a realne projekty/problemy  
to juz jak kto uwaza.

Pozdroofka,
Pawel Chorzempa
--  
"-Tato, po czym poznać małą szkodliwość społeczną?
-Po wielkiej szkodzie prywatnej" (kopyrajt: S.  Mrożek)
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Obrona pracy inżynierskiej
Quoted text here. Click to load it


No widzisz, a ja pamiętam, że jak belfer chciał mieć spokój, to
 wołał do  
tablicy i dawał temat do omówienia długi na całą lekcję. Dopi
ero po  
latach to zrozumiałem.
Elektrotechnika teoretyczna? Jasne, tylko na każde pytanie dostawało  
się  
odpowiedź "muszę się przygotować, proszę się przypomnieć pr
zy okazji".  
Po kilku takich odpowiedziach przestaliśmy pytać... doktora... o coko
lwiek.
Na dyplomie było zresztą podobnie, praktycznie monolog, bo bali się
  
pytania zadać.

Ciekawe jak jest teraz... to znaczy po 20-tu latach.

Miłego.
Irek.N.

Re: Obrona pracy inżynierskiej

Quoted text here. Click to load it

Cóż, zapewne generalne opinie trudno wyciągać.
Dzisiaj sam już sobie szefuję, i jeśli mam rozmawiać z jakimś kandydatem  
do pracy, to oczywiście zawartość CV ma znaczenie, ale
zdecydowanie ważniejsze, przynajmniej dla mnie, jest czy osobnik coś  
umie i co. A to się daje zweryfikować bardzo prosto "proszę zaproponować
rozwiązanie tego lub owego, przy takich a takich założeniach".

Od razu widać, czy ktoś wie o co chodzi, czy nie. Krótka piłka, jak to  
się mówi.

Żaden dyplom nie pomoże, jak delikwent jest głąbem. Ale być może
ma to większe znaczenie w jakimś koncernie, choć i tam zapewne sam  
papier nie wystarcza. No, chyba że się zatrudnia pana inżyniera
do podłączania żarówki do prądu, wtedy wiadomo, że każdy pacan (prawie)  
się nada...


Re: Obrona pracy inżynierskiej

Quoted text here. Click to load it



Niestety tak jest. Co prawda skończyłem co chciałem, ale zaczynałem na  
Politechnice we Wrocławiu na elektronice
gdzie np. na starcie więcej punktów w klasyfikacji dostawał kolo z liceum  
(zielony w technice)
a mniej po technikum elektronicznym (ludzie na prawde z głową i talentem).
Po szkole wychodzili biegli teoretycy, którzy nie bardzo wiedzieli jak się  
trzyma lutownice.
A powinno być tak żeby ktoś mógł robić to co robi dobrze i co lubi a reszta  
ma mu w tym pomóc.
Ostatnio mieliśmy zjazd absolwentów w technikum i sami nauczyciele mówią że  
teraz to
do szkoły pół-główki przychodzą. Smutne


Rafał  



Re: Obrona pracy inżynierskiej
Użytkownik Rafał napisał:
Quoted text here. Click to load it
k się
Quoted text here. Click to load it

Wiesz - na Elektronice na PW lutownicę w ręku miałem raz. Tylko dla
tego  
że Pan Technik gdzieś poszedł, lutownicę zostawił włączoną
 a mnie się  
nie chciało czekać aż przyjdzie i urwany kabelek w układzie badan
ym  
przylutuje. Smaczku dodaje fakt że ja nie kończyłem takiej ogólne
j  
elektroniki a specjalność "technologia elektronowa" - czyli pół  
elektronik, pół technolog (chemik, metalurg, mechanik i co tam jeszcz
e  
chcesz w jednym). Że układowiec może nie umieć lutować to jeszc
ze  
przecierpię - ale że technolodzy nie musieli umieć (a nie umieli, s
pora  
część) to już co najmniej dziwne.

--  
Darek


Re: Obrona pracy inżynierskiej
Dnia Sun, 02 Dec 2012 07:22:08 +0100, "Dariusz K. Ładziak" napisał(a):
Quoted text here. Click to load it

Na PWr bylo podobnie. Dobrze ze choc jedno laboratorium wygladalo tak ze
"na stolach jest aparatura, kabelki z krokodylkami, dzis mierzymy ch-ki  
tranzystora, tu macie pudelko rezystorow i tranzystorow, laczcie sobie
sami".

Na innych .. przygotowane "stanowisko", a potem elektronik nie wie jak
opornik wyglada...

Quoted text here. Click to load it

A na spawalnictwie ucza spawania ? :-)

J.

Re: Obrona pracy inżynierskiej
W dniu 2012-12-02 13:15, J.F. pisze:

Quoted text here. Click to load it

Skoro juz sie porusza temat PWr oraz przy okazji dyskredytuje tamtejsza  
stycznosc z elektronika na stole - to prawda, ze bylo tylko jedno  
laboratorium, w ktorym faktycznie sie lutowalo. Ale za to byly jeszcze  
trzy inne, w ktorych sie mierzylo, jedno w ktorym laczylo sie uklady  
cyfrowe i dwa na ktorych programowalo sie mikrokontrolery. Dodam  
jeszcze, ze byla MASA zajec projektowych, na ktore najczesciej po prostu  
trzeba bylo zaprojektowac i zbudowac urzadzenie elektroniczne.  
Oczywiscie mozna bylo sie migac i probowac skladac kity z AVT, albo  
oddawac prace teoretyczne, ale to juz zalezalo konkretnie od danego  
czlowieka, tak ze pretensje ze sie nie umie to mozna miec tylko do  
siebie (rowniez jesli chodzi o wybor specjalnosci).

--  
Pozdrawiam,
NukeDMAn

Re: Obrona pracy inżynierskiej
Dnia Sun, 02 Dec 2012 18:02:07 +0100, NukeDMAn napisał(a):
Quoted text here. Click to load it

Nie wiem o jakich czasach piszesz i o ktorej specjalnosci - ja to juz o
dosc dawnych, lutownicy dla studentow to sobie nie przypominam na zadnych,
mierzylo - owszem, programowalo - owszem, ale na przygotowanym stanowisku,  
gdzie czesto nie bylo widac jak cos jest zrobione.

Projekty ? Hm, za moich czasow nie bylo ich MASY, a jak byly to
teoretyczne.
  
J.

Re: Obrona pracy inżynierskiej
W dniu 2012-12-02 19:19, J.F. pisze:
Quoted text here. Click to load it

Pisze o czasach prawie ze obecnych, specjalnosc (juz niestety  
nieistniejaca) TEO - Elektronika Stosowana i Optokomunikacja. Byc moze  
po prostu zmienilo sie na lepsze, dlatego wlasnie uznalem ze warto  
skorygowac informacje.

--  
Pozdrawiam,
NukeDMAn

Re: Obrona pracy inżynierskiej
W dniu 2012-12-02 13:15, J.F. pisze:

Quoted text here. Click to load it

gdy ja studiowałem elektronikę na PWr to zabawa z lutownicą w ręku była  
w zasadzie tylko w domu, podczas realizacji projektów. W labach  
zazwyczaj były jakieś gotowe makiety, choć i bywało, że trzeba było  
sobie samemu układ pomiarowy połączyć, aczkolwiek bez użycia lutownicy.
Natomiast gdy pracowałem na PWr, to studenci na "moim" wydziale  
(nieelektronicznym - W11) mieli projekty elektroniczne, które musieli na  
zajęciach opracować, policzyć, zmontować/polutować i  
przetestować/pomierzyć. Również prace dyplomowe często były u nas z  
gatunku "praktyczno-elektronicznych" oraz  
"praktyczno-elektroniczno-mechanicznych" (współpraca z kolegami z  
Wydziału Mechanicznego). Problem z pracami praktycznymi natomiast  
pojawił się dość poważny po wejściu "strategii lizbońskiej". Oprócz  
uwarunkowań formalnych osoba kończąca studia magisterskie jednak ma  
więcej wiedzy i dużo więcej czasu na wykonanie pracy niż osoba na  
studiach inżynierskich.
Oprócz tego funkcjonują obecnie na PWr całkiem prężnie koła  
zainteresowań. Krótko mówiąc - jeśli tylko ktoś naprawdę chce, to  
praktyczną zabawę z elektroniką na uczelni sobie znajdzie.

--  
Pozdr.
Michał


Re: Obrona pracy inżynierskiej

Użytkownik Rafał napisał:
Quoted text here. Click to load it
Nie mogę się powstrzymać:
PW, laboratorium, dziewczyna ogląda "układ badany".
Patrzy na jkiś element i pyta kolegę:
- Co to jest?
- Lampa elektronowa.
Dziewczyna patrzy dalej..
- Ale tu jest napisane 1000uF!
- To jest pojemność Cas. (dla młodszych: pojemność siatka anoda)
- Taka duża?
- No tak, dlatego jest podana na obudowie.
Naprawdę się zdarzyło. Znałem tych dwoje: ten kolega aktualnie w Szwecji,
koleżanaka jest dyrektorem firmy elektronicznej.  


Re: Obrona pracy inżynierskiej
Andrzej wrote:
[..]
Quoted text here. Click to load it

To i tak się jej chwali, że znała się na temacie na tyle by podważyć  
odpowiedź i musiała mieć jakieś pojęcie skoro wiedziała że 1kuF to dużo.

--  
AlexY
http://nadzieja.pl/inne/spam.html
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Obrona pracy inżynierskiej
Dnia Sun, 2 Dec 2012 16:15:30 +0100, Andrzej napisał(a):
Quoted text here. Click to load it

Ale o co chodzi - kolezanka wykazala sie ciekawoscia i wiedza.
A kolega ... nabijal sie z niej, czy sam nie wiedzial ?  

Bo jak rozumiem to jednak kondensator byl, ale lampy w metalowych kubkach
sie zdarzaly. A pojemnosc ... "za moich czasow" to za kondensator 1F bym
wysmial, a pare lat pozniej zaczeli takie robic..

J.

Re: Obrona pracy inżynierskiej

Quoted text here. Click to load it

Skorzystam z okazji - czy da się zdobyć takie kondzioły bez całej  
elektroniki towarzyszącej? Szukałem kiedyś zmęczony i WSZYSTKIE co do sztuki  
były z jakimś kompletnie mi niepotrzebnym dodatkiem... Musiałem coś  
przegapić zmęczony... a później nie szukałem...

--  
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Obrona pracy inżynierskiej

Quoted text here. Click to load it

Mmm... Serio tak było, czy gość się jajał z koleżanki? Bo zdaje mi się  
niekiedy, w świetle takich obrazków, że mój kumpel, ewidentnie zielony w  
elektronice, ma większe o tejże elektronice pojęcie, niż takie przypadki...

--  
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Obrona pracy inżynierskiej

...
chcesz w jednym). Że układowiec może nie umieć lutować to jeszcze
przecierpię - ale że technolodzy nie musieli umieć (a nie umieli, spora
część) to już co najmniej dziwne.

=========

Po tym, jak c.a. 30 lat temu 2 lekarzy nie potrafiło mi postawić diagnozy,  
mój stan szybko się pogarszał, a to ludzie z tytułami, nie nowicjusze na  
stażu... to już mnie nic chyba nie zdziwi.

--  
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Obrona pracy inżynierskiej
Quoted text here. Click to load it

Dokladnie - papier sie liczy i to coraz bardziej.
Jest wiele firm (i chodzi mi o branze it/elektronika),
ktore maja formalny wymog posiadania min. inz. czy lic.

I taki zdolniacha-samouk nie ma szans sie dostac do xxx
a typ po licencjacie wyzszej szkoly wizazu i stylizacji
ma przynjamniej jakies szanse :).

xxx - na ogole wielkie korporacje it/el.  



Re: Obrona pracy inżynierskiej
On 20.11.2012 09:25, Q wrote:
Quoted text here. Click to load it

Taki samouk idzie wtedy na studia, zalicza je nie aż tak wielkim  
wysiłkiem a w czasie studiów jako "student informatyki lub kierunku  
pokrewnego" podłapuje (na początku nie aż tak świetną, ale wystarczającą  
aby się utzymać) pracę.

--  
Pozdrawiam
Michoo

Re: Obrona pracy inżynierskiej
Dnia Mon, 19 Nov 2012 15:31:29 +0100, sundayman napisał(a):
Quoted text here. Click to load it

No ale widzisz - ty sie musiales sam nauczyc, a oni pili i dostawali
stypendium :-)

Poza tym ... ciagle sie przebija "wymagane wyzsze wyksztalcenie", czasem
mniej istotne, czasem bardziej ..

J.

Site Timeline