Nauka elektroniki po trzydziestce - Page 2

Do you have a question? Post it now! No Registration Necessary

Translate This Thread From Polish to

Threaded View
Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
W dniu 2012-02-06 12:27, J.F pisze:
Quoted text here. Click to load it

W bomisie to były głównie płytki z produkcji w naszych zakładach
Kasprzak czy Diora. Czyli głównie odpady z tego co było robione u nas w
socjalizmie. Byliśmy wtedy dość mocno oddzieleni od tego co było
dostępne dla amatorów na zachodzie. Teraz rzadko mi się zdarza żeby coś
co wypatrzę na zachodnich stronkach hobbystycznych (i chcę wypróbować)
było niedostępne w sklepach internetowych


--
pozdrawiam
MD

Re: Nauka elektroniki po trzydziestce

Quoted text here. Click to load it

Ale ja nie o najbardziej wyrafinowanych elementach, tylko o tych które da
się kupić.
Teraz cena nawet $10 za jakiś element nie jest ceną zaporową a wtedy, nawet
jakby można było kupić to była zaporowa, a przyczyna - komuna.
Się powtórzę: Namówiłem kolegę, aby on namówił mamę aby wydać 60zł (pensje
rzędu 2000zł) na tranzystor krzemowy (pierwszy jaki miałem w ręku - BF520),
dzięki któremu zegar ciemniowy jaki mu zrobiłem być może (bo nie byłem
pewien) stanie się o rząd stabilniejszy (stał się). Było pewnie jakieś inne
rozwiązanie, ale za mało wtedy wiedziałem.

Quoted text here. Click to load it
Te sklepy (przynajmniej niektóre) z tą samą obsługą (posiwiałą już), nadal
funkcjonują (pod innymi nazwami, ale w tych samych miejscach). Jeden taki
czasem jeszcze odwiedzam, ale kolejki kilkudziesięciu osób to już tam nie ma
jak wtedy gdy rzucili kineskopy do Neptunów, czy magnetofony MK-125 (chyba,
że symbol pomyliłem).
P.G.


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
W dniu 2012-02-06 14:48, Piotr Gałka pisze:
Quoted text here. Click to load it

Który sklep masz na myśli?

--
Pozdrawiam.

Adam.

Re: Nauka elektroniki po trzydziestce


Quoted text here. Click to load it
W Gdańsku na Wieniawskiego.
Bywam też czasem w Gdyni na Abrahama, ale tu obsługi sprzed lat nie kojarzę.
P.G.


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
Quoted text here. Click to load it

W 89 roku w Wiedniu znalem 99% sklepów elektronicznych. Najczęściej oprócz
kupowania części zajmowałem się...
kopiowaniem na ksero stron z katalogów producentów.

Marek


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
Użytkownik "sundayman" napisał:

Quoted text here. Click to load it
know-how
Quoted text here. Click to load it

Dostęp do podzespołów? Jakich? Do naprawy płyt głównych PC? A do
informacji??? O dokumentacji, czy opisach zasad działania można teraz tylko
pomarzyć. W przeciwieństwie do tego co było dawniej. Jeszcze do TV CRT było
wszystko. W epoce VHS już gorzej, a teraz masz ZERO informacji. Chyba, że
masz na myśli reklamy.

Quoted text here. Click to load it

Takie jakie były w sklepach, hurtowniach i bazarach. I teraz jest
identycznie.

Quoted text here. Click to load it

Coś słabo widziałeś co wtedy było. A było kilkanaście pism. Chyba, że masz
na myśli lata dwudzieste, lata trzydzieste. Tyle, że wtedy nie było pima
Radioelektronik. Coś do lat końca siedemdziesiątych był Radioamator, który
przemianował się na Radioelektronika.

Remek


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce

Quoted text here. Click to load it
Na prawdę nie rozróżniasz kupowania tego, co akurat rzucili (wtedy) od
wybierania z szerokiej oferty (dziś) ?
Do Bomisów i na bazary jeździło się nie po konkretne elementy, tylko
sprawdzić, czy nie pojawiło się coś ciekawego.

Quoted text here. Click to load it

Kilkanaście polskich pism dla elektroników ?
P.G.


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce


Quoted text here. Click to load it

do połowy lat 70tych był Radioamator i Krótkofalowiec, który się potem
przemianował na Radioelektronika. I było to jedyne pismo w języku polskim
dla "lutowaczy". Od czasu do czasu pojawiało się coś w Młodym Techniku, ale
niewiele. Oprócz tego było jeszcze czasami dostępne czeskie Radio (modre a
cervene), rosyjskie Radio i raz na ruski rok Funkamateur z NRDowa. Wcześniej
jeszcze Funk z RFNu, ale pismo chyba splajtowało na początku 70tych.

Waldek

--
My jsme Borgové. Sklopte štíty a vzdejte se. Odpor je marný.

Re: Nauka elektroniki po trzydziestce

Quoted text here. Click to load it
CoC5%9B ci siC4%99 mnoC5%BCy w oczach, do lat 90 byC5%82 tylko
Radioamator i KrC3%B3tkofalowiec potem przemianowany na Radioelektronik=
a.
Dopiero na poczC4%85tku lat 90 pojawiC5%82 siC4%99 Nowy elektronik i =
inne.


-- =

Pozdr
JanuszK

Re: Nauka elektroniki po trzydziestce

Quoted text here. Click to load it

Uczyć się warto.
Ale chyba naprawiać płyty główne nie warto.
Żywot płyty głównej trwa 3-4 lata do śmierci moralnej.
5-10 lat temu to miało sens, teraz naprawa płyty głównej za 60 zł
gdy nową mamy za 150-200 mija się moim zdaniem z celem.

Pozdrawiam
Feromon


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
Quoted text here. Click to load it
(ciap)
Quoted text here. Click to load it
Nieco popolemizuję, wymiana płyty może pociągnąć wymianę procka, pamięci
karty graf.
Jeżeli to nie jest komputer do gier, to może byc na granicy opłacalności.


--
Włodek


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce


Quoted text here. Click to load it

Dochodzi jeszcze kupno nowej licencji w przypadku Wndows OEM. Ostatnio
miałem do naprawy Della do którego najtańsza używana płyta kosztowała 700
zł, więc czasem warto naprawiać.

Pozdrawiam
Marek


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
W dniu 2012-02-07 12:37, Marek pisze:
Quoted text here. Click to load it

Przesadzasz. Jeśli nie pójdzie aktywacja automatyczna to można przez
telefon powiedzieć, że nastąpiła wymiana uszkodzonej płyty.
Sam nie raz tak robiłem.
http://forum.hotfix.pl/systemy-operacyjne/licencja-oem-a-wymiana-podzespolow-komputera-t1736.html


--
pozdrawiam
MD

Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
Quoted text here. Click to load it
http://forum.hotfix.pl/systemy-operacyjne/licencja-oem-a-wymiana-podzespolow-komputera-t1736.html
Quoted text here. Click to load it

No chyba że klientowi nie przeszkadza, że z allegro
http://allegro.pl/ms-7012-agp-ddr-4gb-audio-lan-intel-865-fv-i2078823540.html
to naprawa w zasadzie się nijak nie opłaca, chyba że płyta jakaś
"wypasiona".



--
Włodek


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce


Quoted text here. Click to load it
http://forum.hotfix.pl/systemy-operacyjne/licencja-oem-a-wymiana-podzespolow-komputera-t1736.html

Być może coś się zmieniło, ale do niedawna wymiana płyty POZA GWARANCJĄ
skutkowała koniecznością zakupu nowej licencji. Dowiadywałem się wtedy
bezpośrednio u źródła, czyli w MS. Zapytam z ciekawości raz jeszcze przy
okazji, ale wątpię aby coś się zmieniło, gdyż nikt nie kupowałby wersji BOX
i każdemu "psuła by się" płyta.

Pozdrawiam
Marek


Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
W dniu 2012-02-07 18:02, Marek pisze:
Quoted text here. Click to load it
http://forum.hotfix.pl/systemy-operacyjne/licencja-oem-a-wymiana-podzespolow-komputera-t1736.html
Quoted text here. Click to load it

Pytanie co to znaczy w MS? Otrzymałeś oficjalne pismo, czy tak ci
powiedział doradca do którego zadzwoniłeś? Podejrzewam, że jak się do
nich zadzwoni z pytaniem: czy można zastosować licencję OEM przy
wstawianiu nowej płyty, to odpowiedź będzie negatywna. Jeśli natomiast
zadzwoni się z żądaniem żeby aktywowali  licencje do płyty wymienianej
(serwisowo) do zrobią to bez gadania.Microsoft celuje w tym żeby nie
dawać jednoznacznych odpowiedzi na temat praw klienta. Sprawa obsługi
licencji jest niby w gestii firmy OEM. Ale jeśli na przykład padnie
płyta to firma ją wymieni otrzymując np. na gwarancji od hurtownika czy
producenta. Ale dlaczego OEMowiec miałby kupować z tego powodu licencję?
Przy zakupie na siebie każdy jest OEMowcem wiec niby też dlaczego miałby
dokładać za soft jeśli padł sprzęt?

Quoted text here. Click to load it

Wybacz ale to ich problem aby wykazać, że nie miała miejsce wymiana
uszkodzonej a upgrade do nowszej. A licencję sprzedają producentowi,a
nie klientowi. Mogą go skontrolować czy miała miejsce naprawa komputera
skutkująca wymianą płyty. Jeśli producent złamał warunki licencji to nie
będą mu sprzedawać więcej swoich produktów. Ale MS nie zamierza iść w
tym kierunku. Rozszerzył pojęcie producenta OEM na klientów fizycznych
składających komputer dla siebie tak więc widać, że stara się sprzedawać
jakby wbrew pierwotnym intencjom licencji OEM, ale oczywiście nie powie
wprost na jakich zasadach, licząc, że większość ludzi nie będzie walczyć
o swoje.


--
pozdrawiam
MD

Re: Nauka elektroniki po trzydziestce

Quoted text here. Click to load it

    Jest tak jak mówisz, dlatego to nie płyta się psuje, tylko pada np.
twardy dysk.

    I czym więcej tego typu pomysłów będą miały koncerny, tym protesty
społeczeństwa przeciwko pomysłom typu ACTA będą większe. Rozumiem, że kupuję
licencję taniej, więc jest ona związana z danym produktem, np. laptopem. Ale
postępowanie typu: zapłaciłeś 600 zł za wymianę uszkodzonej płyty głównej,
to dołóż jeszcze 350 zł na system, za który już raz zapłaciłeś, można
skwitować tylko w jeden sposób: Ci którzy mówią iż ACTA jest dobre, bo
przykazanie mówi "nie kradnij" niech popatrzą w lustro. I niech nikt mi nie
mówi, że tym sposobem mógłbym upgradeować sprzęt w nieskończoność, bo czy da
się przełożyć obecną płytę główną z laptopa do innego laptopa kupionego 10
lat temu? Albo nawet obecną płytę główną z desktopa do starej obudowy w
standardzie AT?

    Przenosząc ograniczenia licencji na dobra fizyczne, można to porównać do
zakupu samochodu, który można używać tylko w celach prywatnych, natomiast
gdy chcemy nim przewozić narzędzia służące do pracy, to musimy dokupić
odpowiednią licencję, natomiast po każdej naprawie jesteśmy zobowiązani do
zapłacenia producentowi 1/4 wartości samochodu za to, że możemy go dalej
używać, bo przecież w zasadzie to powinniśmy kupić nowy. I o ile w przypadku
samochodu każdy powie, że takie ograniczenia są idiotyczne, o tyle w
przypadku zakupu praw do użytkowania przedmiotów praw autorskich jakoś
nikogo takie ograniczenia nie dziwią. I to jest właśnie chore, ale powoli
się ludziom oczy otwierają.
    Albo np. taki malarz maluje obraz, sprzedaje nam ten obraz, po czym
zastrzega, że za każdą zmianę miejsca ekspozycji musimy mu zapłacić ponownie
za dany obraz. Chore prawda?
    Powiedzmy nawet, że są to reprodukcje danego obrazu i sprzedaje ich się
tysiące.
No więc w takim razie czym się różni dzieło w postaci rzeźby, obrazu,
książki od dzieła w postaci programu, e-książki, czy utworu, że w jednym
wypadku na takie coś pozwalamy, a w innym nie? Porównanie książki papierowej
i e-książki też jest ciekawym aspektem, bo o ile pierwszą możemy pożyczyć
koledze, czy sąsiadce, to tą drugą już nie.
    Wg mnie jedyne ograniczenie przy sprzedaży kopii utworu powinno dotyczyć
zakazu powielania w celu rozpowszechniania. Nawet nie kopiowania, a
rozpowszechniania. Bo to, czy zakupiony film na DVD chcę sobie obejrzeć na
stacjonarnym DVD, czy netbooku nie posiadającym takiego napędu to już moja
osobista sprawa.



Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
W dniu 2012-02-07 19:25, Marcin Wasilewski pisze:
Quoted text here. Click to load it


Ja mam inne doświadczenia. Nie raz zgłaszałem przez telefon wymianę
płyty i dostawałem aktywację. Nie tylko dla siebie, ale też gdy robiłem
naprawę na zlecenie.


--
pozdrawiam
MD

Re: Nauka elektroniki po trzydziestce
Użytkownik Marcin Wasilewski napisał:
[..]
Quoted text here. Click to load it
[..]

Może to się wyda śmieszne ale w UK takie coś istnieje przy ubezpieczaniu
samochodu, pomijam fakt że ubezpieczenie jest na kierowcę (personalnie)
kierującego konkretny pojazd (nie ma że sąsiad sobie pożyczy bo jemu
padł) w kwestionariuszu ubezpieczeniowym jest kategoria użycia pojazdu:
1. do celĂłw prywatnych
2. p1 + dojazd do pracy
3. do celów służbowych
4. pozostałe kombinacje
Jeśli masz ubezpieczenie p1 i wypadek w drodze do pracy - nici z
odszkodowania.

--
AlexY
http://nadzieja.pl/inne/spam.html
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Nauka elektroniki po trzydziestce

Quoted text here. Click to load it
padł)
Quoted text here. Click to load it

Tak patrzę na powyższe, przypominam sobie coś, z czym się zetknąłem już
kilkakrotnie, choć głównie za komuny.
Najlepiej jarzę, gdy z ojcem przyjechalem samochodem do rodziny z Krakowa
(jeszcze grubo przed stanem wojennym), autem miał trochę pojeździć (nie
pamiętam po co, niewazne) taty szwagier. Wykupił osobno kilkudniowe
ubezpieczenie, wówczas tylko w PZU, bo innych nie było. Dzieciak mały byłem,
to i nie bardzo rozumiałem, czemu, prócz ubezpieczenia na samochód
(wiedziałem już, że tak się robi i po co), jest wykupywane jeszcze
jakieś...
Dziś kojarzę, że to mógł być NW, czy AC, nie pamiętam, wiem tylko, że
polisa
była na osobę. Nie ma tak w .uk, że sąsiad może wykupić, niezależnie od
głównego, własne ubezpieczenie, gdyby sąsiad jednak zechcia mu pożyczyć
auto? Bo chyba Brytyjczycy nie są takie małpy zielone, że nikomu nie pożyczy
bryki, choćby nie wiem co? Podpytuję też dlatego, ze sam mam w .uk kilku
znajomych.

--
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.

Site Timeline