Kolejne audiofilskie...

Do you have a question? Post it now! No Registration Necessary

Translate This Thread From Polish to

Threaded View
pierdzenie:

http://www.highfidelity.pl/@listy-1460&lang=

Re: Kolejne audiofilskie...
Hello Stachu,

Friday, November 9, 2012, 10:41:46 AM, you wrote:

Quoted text here. Click to load it

"mam do sprzedania" - i wszystko jasne.

--  
Best regards,
 RoMan
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...
W dniu 09.11.2012 10:41, Stachu Chebel pisze:
Quoted text here. Click to load it
nie jestem audiofilem, w ogóle "głuchy" jestem, ale w winylach jednak  
coś jest... dobrych winylach, na dobrym sprzęcie, ale nawet na takim  
"znalezionym na strychu", to brzmi zupełnie inaczej niż cyfra.

Re: Kolejne audiofilskie...
W dniu 2012-11-09 11:13, Albercik pisze:

Quoted text here. Click to load it

Słowo kluczowe: inaczej.


--  
P. Jankisz
O rowerach: http://coogee.republika.pl/pj/pj.html
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

Poniewaz maja mniejsza dynamike, to ustawiajac na podobna glosnosc  
maksymalna jak CD sredni sygnal bedzie wyzszy, a to juz pierwszy krok do  
oszukania ucha.  


Re: Kolejne audiofilskie...
Quoted text here. Click to load it

Brzmi lepiej, ale niech będzie: inaczej.
Zresztą nic dziwnego skoro przetworzenie A->D zawsze coś z sygnału  
wytnie i doda choćby szumy kwantowania.
Mnie zastanawia inna rzecz, cytat "dobrze użytkowane i przechowywane  
zagrają po 40 latach niespecjalnie gorzej niż na początku trochę więcej  
trzasków i wyższy szum, ale i tak pan tego nie zauważy" ale to, że kable  
leżą na granitowych podstawkach "zauważą".
Przem

Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

Taaa... juz zaczyna brnąć w ślepy zaułek... To się do psychatry jednak  
nadaje... Coż, pan Wojtek, to ciężki przypadek...
Racja jest w tym, że właściwe przechowywanie winyli opłąca się. Ale z tym  
zauważeniem, to już bym gościa wybadał, chyba, że zmierzył i wyszło mu
0.22  
dB różnicy... Tak, jakby to nie zależało np. od innego profilu igły we  
wkładce i od samej władki, talerza i napędu, który kręci płytą... ech...

--  
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

Dużo zależy np. od... przetwornika, jakości igły (wyraźnie da się
zauważyć  
różnicę w dźwięku między igłą nową, a zużytą), liniowości
wzmacniacza,  
korekcji charakterystyki, (pre)masteringu... wreszcie - płyta analogowa  
sprzęga się z głośnikiem, co zmienia odtwarzany dźwięk. Nawet na własne  
potrzeby używam terminu "bas winylowy". Ale, jak już wspominałem, słucham  
przede wszystkim muzyki.

--  
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...
W wiadomości
*Stachu Chebel* napisał(-a):

Quoted text here. Click to load it

IMHO, prowokacja, na którą pan Pacuła dał się nabrać

--  
Big Jack
         //////     GG: 660675
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...
Quoted text here. Click to load it

Być może. To tylko zatem jeszcze jeden dowód, że nie jest żadnym fachowcem.  
Biorąc pod uwagę passus: jakby co, mam do sprzedania ....  to nawet nie  
dziennikarzem lecz sklepikarzem raczej.  


Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

Dlaczego nie ma odtwarzaczy cd z wbudowanym generatorem trzasków ,szumów itp.?
Polaczenie jakosci CD ze szmerami z winyla .


Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

To jest jeszcze gorsze, niz zwykla, zgrana plyta. Równie chyba zle, jak  
dzwiek "odtrzaskany" zle ustawionym programem typu "declicker".

--  
Pod zadnym pozorem nie zezwalam na wysylanie mi jakichkolwiek reklam,
ogloszen, mailingów, itd., ani nawet zapytan o mozliwosc ich wysylki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it
 
Quoted text here. Click to load it

W winylu sa trzaski i jest ok ,ale w cd juz nie bedzie ok ?



Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

Zdecydowanie. Nie bedzie OK - w winylu trzaski powstaly w naturalny sposób  
(nie licze sytuacji, gdy domowy kotek próbowal posluchac muzyki, ale bez  
gramofonu) :) W CD trzaski dodawane sa absolutnie sztuczne i monotonne, ich  
charakter nie pasuje do normalnego uzywania plyty. Jeszcze moge sie zgodzic,  
aby miec zwykla plyte z rowkami nie zapisanymi muzyka, ale obracana na równi  
z innymi, iglowana gramofonem, aby tak samo zuzyla sie jak inne, czasem  
ramieniem zasunac, aby leciutko zadrapac rowki - to potem zmiksowac z  
nagraniem... ale to tez pólsrodek by byl, jednak blizszy juz naturalnemu  
uzywaniu. Nie po to zrobiono CD, aby wracac do trzasków, jak ktos chce,  
niech sobie winyla nagra.

--  
Pod zadnym pozorem nie zezwalam na wysylanie mi jakichkolwiek reklam,
ogloszen, mailingów, itd., ani nawet zapytan o mozliwosc ich wysylki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...
W dniu 2012-11-12 00:45, Anerys pisze:
Quoted text here. Click to load it

Zwykła płyta winylowa zgrana liniowo (tzn. bez ingerencji w pasmo,  
dynamikę itd) na cd i odtwarzana z cd jest nie do odróżnienia od tejże  
zwykłej płyty winylowej. Chyba, że w ślepym odsłuchu wkładka będzie  
robiła za trzecie źródło dźwięku (i jeśli będzie to ''emanuel''  
ustawiony między zestawami głośników, to jak najbardziej tak będzie).

Quoted text here. Click to load it

A to jest inna inszość i zarazem źródło zachwytów nad winylem - w czasie  
ich świetności nikt nie walcował bez sensu nagrań kompresorami  
wielopasmowymi.

--  
pozdrawia Adam
różne takie tam: http://as.elte-s.com www.facebook.com/smialekadam
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

A nie, to jest inna melodia, jeśli trzaski były na winylu będącym oryginalem
 
i słychać je z CD - nie zgłaszam sprzeciwu. Sprzeciwiam się tylko sztucznemu
 
dotrzaskiwaniu nagrania... coś jak doplamianie dobrych jakościowo filmów,  
aby uzyskać efekt starości - tu może prędzej, ale też zrobione źle
wywołuje  
nudności.

Quoted text here. Click to load it
ustawiony  
Quoted text here. Click to load it
 
Quoted text here. Click to load it

Może jeśli taki kompresor byłby poprawnie ustawiony i użyty, co IMHO nie  
jest takie łatwe, to efekt byłby godzien ujrzeć światło dzienne. Jak ważne
 
jest waściwe ustawienie poprawiacza jakości - przekonałem się, świadomie,  
odszumiając pewne zdjęcie, na moją prośbę zrobione przez kogoś w bardzo,
ale  
to bardzo złych warunkach oświetleniowych... można powiedzieć, ze bez  
światła - bez latarni w parku, nocą, bogate w gałęzie drzewo, gałęzie  
szczęśliwie dla próby miały to do siebie, że ich rozmieszczenie mocno było
 
zbliżone do rozmieszczenia ziaren szumu. Na tapetę poszedł Neat Image wersja  
demo (wystarczająca do działania), oraz wziąłem na warsztat to właśnie  
arcysłabe zdjęcie. Gdy zapuszczałem rozmaite kombinacje automatu, to albo  
efektu nie było, albo słaby, albo kompletnie rozmazywało gałęzie.
Postawiłem  
sobie "za punkt honoru" obrobić to zdjęcie tak, żeby szum zniknął, a  
szczegóły nie były rozmazane. Siedziałęm godzinę, dwie, czoło mokre z  
wysiłku, ale wreszcie, ręcznie dobierałem odszumianie dla każdego z 8  
poziomów jasności, czasem trzeba było bardzo precyzyjnie przestawiać suwaki,
 
tryb oczywiście zaawansowany, siedziałem, cyzelowałem i wreszcie się udało,
 
efekt nawet mnie zadziwił - pozytywnie. Innym razem podobnie postąpiłem z  
jakimś zdjęciem ze stacji kosmicznej, potwornie zasumione, wręcz  
zaśnieżone... tu trochę szybciej, ale z okropnego szumu pozostał tylko jeden
 
mały śnieżek, wprawdzie niemal na środku, ale w miejscu mało rażącym.
Udało  
mi się uzyskać obraz gładziutki, czyściutki poza tym jak dupcia noworodka.  
Teraz nie działam... ale swego czasu często się bawiłem, ze brałem fotkę,  
psułem ją czymś i kombinacją działania programów usiłowałem znów
doprowadzić  
do jakości jak najbliższej oryginałowi.
Zatem - chętnie zobaczę taki kompresor, czy jakiś w ogóle, tam gdzie jego  
użycie będzie uzasadnione. Dla mnie szum płyty z nagranym Enrico Caruso jest  
TAKŻE elementem historii muzyki, więcej, spodziewam się, że ówcześni
twórcy,  
technicy, artyści, nagrywali te płyty z pełną świadomością tego, co
będzie  
ich nagraniu towarzyszyć. Zatem w takim miejscu, zupełne odzumienie pozbawi  
nagranie pierwotnego charakteru. Słuchałem, chyba właśnie Caruso, zupełnie  
odtrzaskanego, odszumionego. Tego się NIE DAŁO SŁUCHAĆ! Takie nagranie, tak  
odszumione, jest po prostu nieprawdziwe. Z innej paki - weźmy takie  
zniszczone czasem malowidła naścienne w najstarszych jaskiniach...  
Oczywiście, z pewnością warto je poodświeżać, ale jeśli zostały by
zupełnie  
pozbawione znaków czasu, stanowiły by fałsz - stanowiące element historii  
zestarzenie się nie tworzyło by części charakteru dzieła... Przekładając
na  
życie - jak byś Ty, Ty, i Ty, pan, pani, itd się czuł, gdyby Twoja ukochana  
80-letnia babcia, dziadek, mama, itd., nagle zaczęła by wyglądać jak  
20-letnia dziewczyna, głądziutka, młodziutka twarz, bez cienia zmarszczek i  
innych oznak wieku... Ktoś by mógł podejrzewać, ze to wnuczka może, albo  
chociaż córka, a nie dana osoba... Tak to widzę. Natomiast, gdy babcia użyje
 
np. dobrego kremu, który wygładzi jej zmarszczki, ujędrni skórę, jeśli  
babcia zrobi dobrze makijaż (sztuką jest go zrobić tak, by dał efekt, a  
wrażenie by było, jakby makijażu nie zrobiono), to jestem za - dobrze  
utrzymana kobieta, nawet w mocno podeszłym wieku, jeśli jest zadbana, to  
przyjemnie na nią popatrzeć...
Jeśli tak by wyglądało to, co my tu nazywamy "audiofilią", to może nawet
bym  
to zaakceptował?
...Yyy... operacje plastyczne? TYLKO WTEDY, jeśli działanie ma służyć  
skorygowaniu istotnej wady, lub defektu, którego nie da się skorygować  
inaczej. Jeśli natomiast pani robiła by z siebie drugą Anastazję Szpaginę  
(jest w guglu co-kto zacz), to rozjechać walcem...

Pardon, że się tak rozgadałem, samo poszło... :)

--  
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...
W dniu 2012-11-13 00:58, Anerys pisze:
Quoted text here. Click to load it

Przede wszystkim musiał, żeby wepchać muzykę w te nędzne 50dB na czarnej  
płycie.

Quoted text here. Click to load it

To można zrobić dobrze jak i spieprzyć. Jak wszystko. Ideałem, bardzo  
łatwym do spełnienia narzędziowo i niespełnialnym marketingowo byłoby  
zamieszczanie dwóch nagrań - oryginalnych i oczyszczonych (a także  
trzeciego - wyrównanego dynamicznie dla zwolenników słuchania muzyki na  
wkładkach telefonicznych).
No ale nie da się. Czasem jakaś prywatna inicjatywa zrzuci starego  
winyla na torrenty bez gmerania przy dynamice i dzięki temu można mieć  
fajne nagrania sprzed dekad.

--  
pozdrawia Adam
różne takie tam: http://as.elte-s.com www.facebook.com/smialekadam
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

Nie inaczej.


Taaakk... pecunia non olet...

Quoted text here. Click to load it

Tylko, żeby znów nie było, jak to BARDZO CZĘSTO spotykałem w takich, czy  
podobnych przypadkach, że rzecz jest zrobiona na odesraj się, np. byle jaki  
gramofon, poziom dźwięku może 20-30%, a bywa i mniej, że aby coś
usłyszeć,  
trzeba wsadzić łeb w głośnik, albo z przesterem takim, że przekaz jest  
kompletnie niezrozumiały. Słusznie prawisz, że to można albo zrobić dobrze  
(o co nie jest najłatwiej, ale można), albo spieprzyć, zrobić na "odpier..l  
się", byle jak... ileż razy np. źle są pocięte zgrania (bo się nie
chciało  
rozdzielać na poszczególne utwory, zgrywane jest bez korekcji, przez co  
pojawiają się trzaski, zakłócenia, zniekształcenia, nie wyrównano
poziomów  
(już nie mówię o wyrównaniu dynamiki)... Na takie rzeczy BARDZO zwracam  
uwagę, tu można o mnie powiedzieć "audiofil"... Można to zrobić dobrze, bez
 
naruszania jakości i sensu pierwotnego nagrania, umiarkowany lifting warto  
jest zrobić, coś jak stary samochód - odświeżyć mu lakier, wyremontować  
silnik, hamulce, napęd... nawet już nie po to, aby innym oko bielało, lecz  
by PRZEDE WSZYSTKIM pojazd był sprawny, jak też, aby nie spróchniał, nie  
rozsypał się do reszty, bo np. podłoga wisi na ostatnich okrawkach blachy...  
Żeby jeszcze długo posłużył. Ale też, by zachować pierwotny charakter
auta,  
coś, co byśmy umownie nazwali "duszą".

--  
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.
Re: Kolejne audiofilskie...
Dnia Tue, 13 Nov 2012 00:58:12 +0100, Anerys napisał(a):
Quoted text here. Click to load it

No ale czekaj - w operze tez sie go nie dalo sluchac ?

odszumiacz do d*, tor w calosci daleki od hi-fi, czy po prostu lubisz szum
starej plyty, a oryginalu nigdy nie sluchales :-)

Quoted text here. Click to load it

Hm ... myslisz ze jak malarz maluje obraz, szczegolnie na zamowienie, to
juz uwzglednia ze ma sie zestarzec w muzeum ?  
A czemu nie chcesz zobaczyc jak wygladaly te obrazki dla wspolczesnych ?  

No i ty tu do technokratow piszesz ... nie prosciej byloby namalowac od
nowa zamiast restaurowac? :-)

J.

Re: Kolejne audiofilskie...

Quoted text here. Click to load it

Nie wiem, nie było mnie w tamtych latach na świecie. Słuchać z pwnością się  
dało.

Quoted text here. Click to load it

Ja właśnie cholernie jestem wyczulony na niuanse w dźwięku, swego czasu  
bardzo dużo słuchałem starych nagrań w radiu, gdzie także szumiała płyta.
Zabranie tego szumu pozbawiało nagranie czegoś, czegoś przy słuchaniu  
brakowało. Kiedyś puszczono takie właśnie odszumione, technicznie bez  
zarzutu - "melomanistycznie" do dupy. Dźwięku dokładnie nie pamiętam, gros  
lat temu to było, ale wydawał się taki zlekka metaliczny...

Quoted text here. Click to load it

Nie. Malarz ma namalować prawdziwie, z posiadanych farb, pędzli, płócien,  
werniksów, itd. ma stworzyć dzieło. Prawdziwe, nie udawane. Nie chodzi mi o  
to, by było "gładziutkie jak dupcia niemowlęcia", po prostu, aby nie udawało  
tego, czym nie jest. Co innego, gdy np. malarz chce np. naśladować twórcę  
sprzed 200 lat, jeśli podpisze się własnym imieniem, jako własne dzieło - to  
wtedy mogę przyjąc, ze mimo ogromnego podobieństwa, też będzie autentyczne.

Quoted text here. Click to load it

Oczywiście. Ale wtedy, prócz odtworzenia obrazu, odtworzyć też resztę, która  
towarzyszyła jego tworzeniu. Co innego, gdy współczesnymi środkami  
odtworzymy taki obraz, ale potraktujemy to jako naśladownictwo właśnie, jako  
odrębne dzieło. Inaczej to będzie zbędne udawanie, nieprawda, obraz udaje  
coś, czym nie jest... taki niuans, który ja rozróżniam... Jeszcze do  
przyjęcia jest sytuacja, gdy użycie historycznych środków jest niemożliwe,  
lub bardzo utrudnione, to ok... ale wtedy dążyć do jak największej zgodności  
z oryginałem i nie przedstawiać tego, jako stare dzieło - bo ono już wtedy  
starym nie jest, ja to traktuję, jako nowe, powstałe na bazie starego.  
Jeszcze jedno, czemu się krępuję odnowy - zbyt świeże z wyglądu nie pozwoli  
wyobrazić sobie upływu czasu od moment powstania, do chwili obecnej...

Quoted text here. Click to load it

Nie mam nic przeciw nowemu malunkowi, jeśli nawet będzie identyczny  
wizualnie ze starym (IMHO nie da się - nie wiemy jak to wyglądało 1000 lat  
wcześniej). Jeśli jednak porzucimy oryginał, odpadnie kawał hostorii,  
pozostając wspomnieniem bez cienia świadectwa... Ja osobiście wolałbym  
widzieć, nawet na doskonale odnowionym obrazie, ślad historii, np. drobno  
popękana farba, czy nierównomierność faktury, wtedy jestem w stanie  
wyobrazić sobie zarówno wygląd dzieła w momencie, dy powstało, jak i upływ  
czasu, któremu podlegało...

Uff... taka gra niuansów (ale rzeczywistych)... one mnie zamęczą... Mało kto  
jest w stanie to pojąć co gadam, więc wybaczcie :)) Nie mam złych intencji i  
uroczyście oświadczam, że nie będę szedł w zaparte jak mr Adalberto, jeśli  
skonfrontuje mnie np. znawca sztuki, czy konserwator obrazów... :)

--  
Pod żadnym pozorem nie zezwalam na wysyłanie mi jakichkolwiek reklam,
ogłoszeń, mailingów, itd., ani nawet zapytań o możliwość ich wysyłki.
We've slightly trimmed the long signature. Click to see the full one.

Site Timeline