Atmega FAT karta SD

Nie na tyle jednak zeby te programy tak wprost uruchamiac - musialy zostac na nowo napisane.

A potrafisz wymienic te mase ? Wordstar, Turbo Pascal, dBase, moze Basic .. i cos jeszcze ?

J.

Reply to
J.F.
Loading thread data ...

Pan J.F napisał:

Zawsze były jakieś wyjątki. Mnie podobne rzeczy donosił znajomy z jednego z krajów afrykańskich (proferor od szukania ropy naftowej, pojechał tam wykładać). Tyle że tam nawet nie zawsze mieli gniazdka z prądem w pokojach. Ale to nie była reguła -- tak pod Warszawą, pod Wrocławiem, jak i pod Paryżem.

Też po dwa na twarz? I można zapytać, dlaczego nie Amigi.

Podobnie jak Atari ST było używane przez muzyków (a pewnie też "muzyków"). Bo miało gniazdko, MIDI. O robieniu czołówki do Sondy na ZX Spectrum już pisałem -- i też się do tego lepiej nadawał od, dajmy na to, Craya.

Reply to
Jarosław Sokołowski

Pan J.F napisał:

Nie ja tu przy każdej okazji pisałem o tym, że "DOS i CP/M to prawie to samo", więc z mojej strony to tylko ironia. Uważam, że ta zgodność, to bardziej w marketingu była niż w realu. I zadziałała tam pozytywnie, a nie -- jak niektórym się wydaje -- była "okolicznością obciążającą".

"Masa programów", to też pojęcie marketingowe. Ile jest programów, których używa więcej niż połowa użytkowników PC. Kilka? A ile takich, które są potrzebne więcej niż dziesięciu procentom? Więcej niż dziesięć sztuk? Tak było zawsze, niezależnie od systemu i od komputera. A w każdym razie podobnie.

Reply to
Jarosław Sokołowski

Zdefiniuj "mało sensowne chodzenie" w sposób możliwie techniczny. Było by miło abyś w tym wyjasnianiu osiągnął przynajmniej -20% wydajności z

*powodu* preemptive-multitaskingu.
Reply to
Sebastian Biały

O Macu zlego slowa nie powiem, odkad zobaczylem jak sie na maszynce z

12MB ram obrabia obrazek co ma ~100MB. Trzeba po prostu odpowiedniego uzytkownika, zeby docenil zalety makowki. I nie bedzie on wchodzil w szczegoly systemu.

J.

Reply to
J.F.

Wygoda endjuzera polegała w tamtych czasach (z powodu gównianości procesora i bootloadera) na bezustannym przłaczaniu XMS/EMS w autoexecu/configsysie i restartowaniu złomu. Jaki użytkownik taka definicja wygody. I tak aż do 95 roku...

O nie nie. W tamtych czasach kiedy na świacie były PC z MSDOSem odpowienikiem atmegi było 8-bit Atari. O dziwo system operacyjny Atari potrafił się zająć dokładnie w takim samym stopniu pamięcią co PCtowy bootloader (memtop). Żenada.

*Zawsze* znajdzie się fakt pasujący do jakiejś teorii. Licytowanie się nie ma sensu.
Reply to
Sebastian Biały

Pewno, bo był tani. Pieniądze wybaczają dowoly stopień popsucia projektu.

Przeciez dokładnie to zrobił MS. Popatrzył, nauczył się na (swoich i innych) bledach i napisał wreszcie W95. Który to na dłuższa metę okazał się i tak kolejnym g., ale świat się nie zdziwił, siła przyzwyczajenia.

Multitaskig nie przeszkadza w kopiowaniu plików.

Owszem.

Amiga miała wiele błedów. Ale błedów nie robi tylko ktoś kto nie próbuje. Zrobili system który był 10 lat przed windowsem pełen rozwiązań używanych do dzisiaj. Ponieważ nie potrafisz od kilkunastu postow temu zaprzeczyć wiec proponuje EOT w sprawie Amigi.

Widzę że jednak kończą się argumenty.

Efektem czego Kowalski był zmuszany do grzebania w Config.sys, Autoexec.bat, obslugi tego gówna o nazwie fdisk, opanowania zworkologii na kartach i innych wygodnych rzeczy do zrobienia bez informatykow. User Amigi/Maca czy nawet jakiegoś unixa odpalał i miał działające, ale to były zabawki przecież.

Nie ma sensu mówić jeśli się nic do powiedzenia nie ma.

No klienci PC. Podobno Ci co nie potrzebują informatyka.

To jakiś design-pattern made by MS?

Rotfl. Stare przyzwyczajenia są najgorszym problemem w rozwoju informatyki.

Reply to
Sebastian Biały

Nie przesadzaj, po drodze był jeszcze win3.x i rozszerzenie win32, które dawało płaską przestrzeń adresową bez segmentów po 64kB.

Reply to
Zbych

Dwie przestrzenie adresowe skomunikowane ze sobą przez jeden jedyny dedykowany rejestr nie są wadą? Przecież to na dzieńdobry wymusza przesyłanie między nimi w dwóch krokach!

Reply to
invalid unparseable

Użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:

Zdechło bo Microsoft sprzedał Xeniksa z obietnicą niekonkurowania na rynku uniksowym - wiele lat był tą obietnicą związany w stosunku do kolejnych firm przejmujących spuścizne po Xeniksie, w końcu, jak SCO zaczęło podupadać to Microsoft wykupił ich w człości łącznie ze zobowiązaniem. Ale jakoś do Uniksa nadal serca nie mają - wolą wzorowany na VMS-ie własny system.

Chodzą i to nawet sprawnie - choć realizacja pewnych funkcji jądra to trochę akrobatyka artystyczna. A Minix był powodem uniksowej schizmy - czyli powstania Linuksa.

Reply to
invalid unparseable

Pan Sebastian Biały napisał:

Hmm... wydaje mi się, że są ludzie, którzy używają atmegę do czegoś innego niż zabawa. Czy tak było z 8-bitowym Atari? Nie przypominam sobie.

A można było owo Atari sobie kupić i korzystając ze wsparcia od producenta zrobić taki bryndzotron, który obywa się bez systemu operacyjnego producenta? Bo ja w swoim pierwszym pececie (i to nie w oryginale IBM, tylko w klonie z Tajwanu) miałem na płycie cały rządek gniazdek na ROM. Można było dołożyć chyba z siedem razy tyle, ile miał BIOS. Można było też umieścić coś *zamiast* BIOSa -- do tego była pokaźna księga opisująca co i jak, dodana endjuzerowi do kupinego sprzętu. Czyli gdybym chciał, to mógłbym mieć pecety z jakimś systemem operacyjnym w stałej pamięci (jak nie przymierzając Atari 800).

To nie było wcale tak, jak dzisiaj się młodzieży wydaje, że pecet to w założeniu był "taki komputer z systemem Microsoftu". Założycielska myśl wyglądała raczej tak: "Zróbmy szybko coś z mikroprocesorem w środku, bo inni już robią, a my nie możemy im oddać rynku, bo to my jesteśmy wielki IBM. Dajmy na początek trochę działającego softu, bo gołego hardware nikt nie kupi. Później się zobaczy do czego ludzie tego będą używać, wtedy może będziemy im sprzedawać własny software."

Później w praktyce to wyszło trochę inaczej, ale na początku się czuło, że ci z IBM naprawdę myślą, że my sobie będziemy te EPROMY sami programować. A tymczasem myśmy tylko kopiowali pliki z prawej na lewą, potem z lewej na prawą i znów z prawej na lewą. I właściwie do dzisiaj to robimy, tylko bardziej profesjonalnie.

Jeśli zawsze, to poproszę jakiś fakt pasujący do teorii, że Intel x86

*NIE* jest najpopularniejszą architekturą. Architekturą komputerów -- żeby nie było, że chodzi mi to to co pomiędzy Gaudim a Le Corbusierem. Przyjmijmy, że komputer to jest coś, co ma system operacyjny.
Reply to
Jarosław Sokołowski

Pan Sebastian Biały napisał:

A jak właściciel Amigi zabierał się za kopanie studni? Jeśli widział, że sąsiad ze szwagrem (przy użyciu DOSa) kopał studnię w miesiąc, to on brał 150 robotników i liczył na to, że przed obiadem się uwiną z robotą.

W pierwszym pececie (wspomnianym kilka minut temu) miałem 256 kB pamięci RAM. 640 kB też by mi się przydało, ale z ekonomicznych powodów było to nierealne. Nie pamiętam cen, ale to jakoś tak było, że za te same pieniądze można było mieć dwa pecety "full size", albo trzy 256 kB. No więc na ogół jest tak, że lepiej jest dać komputer trzem osobom, niż dwu. Zwałaszcza w sytuacji (a taka najczęściej miała miejsce), kiedy z uwagi na wykonywane zadania jest wszystko jedno, czy RAM jest 256 kB, czy 640 kB i czy na raz można uruchomić na tym komputerze jeden program, czy pięć.

Reply to
Jarosław Sokołowski

Pan Sebastian Biały napisał:

Chodził tak, że mnie wkurzał. Bardziej technicznie nie potrafię (ale mogę mniej). Nie tylko z powodu multitaskingu (z tego może nawet najmniej), ale z powodu grafiki (jej prędkości, ale też rozdzielczości), i ogólnie interfejsu zaprojektowanego dla dziwic (czyli takich, co to komputera nigdy wcześniej), więc lubią jak wszystko jest poowooli i jakk trzeebaa celeebroowaać. I żeby nie było -- mam dowód w postaci żywego egzemplarza w domu. Do niczego sensownego użyć się tego nie da. Natomiast pecet z tego okresu (z DOSem) mógłby się przydać. Do pisania tekstów chociażby (albo do kopiowania z lewej na prawą, względnie z prawej na lewą).

Reply to
Jarosław Sokołowski

W dniu 2011-05-09 20:42, Jarosław Sokołowski pisze:

hasło na dziś: gniazdo kartridża w Atari ;-) Na małe Atari powstało wiele odmian systemu operacyjnego i to bynajmniej nie firmy Atari. ZTCP to wsadzenie modułu pamięci w gniazdo mogło odłączyć zarówno wbudowany BASIC jak i wbudowany OS.

Reply to
Michał Baszyński

W ktoryms Panu Samochodziku robil grafike - to chyba profesjonalne zastosowanie ?

Sam liczylem na tym projekty na studiach. A jakiego pieknego plecaka napisalem .. ale sluzyl oczywiscie do optymalnego rozrzucania gier na dyskietki, wiec nie wiem czy sie liczy :-)

O, tzw "system" byl tam zaprojektowany z rozmachem. jednolity dostep do urzadzen, rozszerzenia z ROM - naprawde na pierwszy rzut oka wygladalo na kawal solidnej roboty. Na drugi okazywalo sie ze to sie do niczego nie nadaje :-)

Bo to byl system uniwersalny. Mozna bylo dolozyc dyskietki i uzywac jako komputer osobisty, mozna bylo wsadzic karte interfejsu, pare epromow i miec sterownik do maszyny.

I prosze jak to sie skonczylo .. po 25 latach zrobili z tego amige - kupujesz plyte glowna i ona ma juz grafike i muzyke i kontroler dyskow :-)

A tak nawiasem mowiac - apple II, to jeszcze na 6502, a wygladalo prawie jak pecet - podnosiles klapke, a tam zlacza magistrali na karty rozszerzen.

A to sie teraz jakos inaczej nie nazywa ? IA64

Otwarty ? Bo cos bym tak podejrzewal ze obecnie dominuja ARM, w koncu telefon ma kazdy ..

J.

Reply to
J.F.

No i co z tego ? Nawet jakbys mial jedna przestrzen, to i tak trzeba by w dwoch krokach.

To DMA w wersji Intela dawalo mozliwosc jednoczesnego wykorzystania magistrali danych,

J.

Reply to
J.F.

A niektórzy mają na nim preemptive multitasking jak trzeba - bo to proste jest w sumie, choć w 80-tych latach było proste tylko dla niektórych.

Chodzi kolego o porownanie hardware. Na wielokrotnie gorszym hardware był niezwykle podobny "system operacyjny" - memtop, prymitywna "abstrakcja" sprzętu, CP/M-like sterowanie dyskiem. MS-DOS nic ciekawego nie wprowadzał w porównaniu z 8-bit Atari. A że komputer o mocy xx razy mniejszej nie był stosowany do czegoś poważnego - no Panie ... to oczywiste.

No. Rom można wyłaczyć softwareowo. Mozna zmienić kostkę z ROMem.

O, w sam raz dla przeciętnego kowalskiego :) Do grzebania w autoexcu, configsysie i zworkach można dodać jeszcze wciskanie ROMów w podstawki.

Naprawdę .... podstawki pod scalaki to nie wymysł PC. A BIOS to nie MS-DOS, choć poziom zagadnień, fakt, zbliżony ... Powiedzmy że MS-DOS to taki L2 bootolader...

Jak do wszelkich komputerów w tamtych czasach.

A jaki mialeś wybór?

Komputerów?

Przyznaje sie bez bicia że nie mogę znaleźć w tej chwili linka do źrodła, ale o ile mnie pamięć nie myli to 2009 roku ARM licencjonował więcej procesorów 32-bit niż cała reszta świata.

Reply to
Sebastian Biały

Stop. Albo twierdzisz że multitasking spowalnia komputer w stopniu utrudniającym pracę albo czepiasz się rzeczy nie związanych z tym zagadnieniem. Więc jak jest?

W Tag? A może w WordStar? A może edlin? Przecież pisanie tekstów można zrobić na *byle* czym. Nawet procesor 10x wolniejszy daje radę.

Reply to
Sebastian Biały

Nie przypuszczam abyś nie miał pojęcia o multitaskingu, więc zwyczajnie jesteś złośliwy. Niestety złośliwość to nie jest silny argument.

I to wszystko było powodem braku jakiegokolwiek rozwoju MS-DOS aż do pojawiania się w95 roku systemu operacyjnego który miał rozwiązania znane od 10 lat na gównianej zabawce do grania? Kurcze, ale ten MS jest wizjonerski. Nie robili nic z MS-DOS tyle czasu *specjalnie*.

PS. Specjalnie pomijam Win3.x z powodu cooperative-multitaskingu i ogólnej tandety rozwiązań.

Reply to
Sebastian Biały

Pan Sebastian Biały napisał:

Nie twierdziłem, że spowalnia, tylko że jest (wtedy był) zbyteczny w przeciętnym komputerze. A spowalniał w sposób pośredni -- ponieważ przeciętnemu użytkownikowi trudno było używać multitaskingu bez systemu graficznego, więc komputer musiał mieć jakiś okienkowy system. Na Macintoshu działał on w sposób (dla mnie) nieakceptowalny -- był za wolny (choć niektórzy twierdzą, że śmigał jak rakieta) i był po prostu niewygodny. Oczywiście wiem, że na Amidze wyglądało to całkiem inaczej.

W WordStar. A właściwie w czymś zrobionym na obraz i podobieństwo. W każdym razie w jakimś tekstowym. Teraz też piszę w jednym z klonów WordStara. Ale w okienku systemu graficznego zacząłem używać edytorów dopiero wtedy, gdy technika do tego dojrzała. To znaczy gdy komputer mógł narysować pełne okno w czasie krótszym od około 1/75 sekundy (czyli w czasie odświeżania). Inaczej nie potrafię się katować. A to stało się nie tak znowu dawno -- z dziesięć lat temu, może trochę wcześniej.

No właśnieże ten Macintosh się do tego słabo nadaje.

Daje, ale też nie zawsze. Używałem kiedyś takiego wynalazku, jak Amstrad PCW-ileśtam. On miał Z-80. I specjalny system zaprojektowany do pracy w biurze. Przesunięcie kursora z początku na koniec długiego tekstu mogło trawć kilka minut. Lobby sekretarek albo producentów kawy w tym musiało maczać palce.

Reply to
Jarosław Sokołowski

ElectronDepot website is not affiliated with any of the manufacturers or service providers discussed here. All logos and trade names are the property of their respective owners.